Odwetu nie było. Zagłębie Sosnowiec remisuje ze Stalą

Pilka nozna. Nice I liga. Zaglebie Sosnowiec - Stal Mielec. 21.05.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Sosnowiczanom nie udał się rewanż za jesienną porażkę, ale zdołali utrzymać pozycję wicelidera. Losy ewentualnego awansu nadal zależą tylko od nich…

Powrót do domu nie okazał się dla piłkarzy Zagłębia szczęśliwy. Po trzech potyczkach na wyjeździe sosnowiczanie znów zameldowali się na Stadionie Ludowym, ale nie przełożyło się to na komplet punktów. Remis należy jednak szanować – pozwolił bowiem odzyskać (czytaj: utrzymać) pozycję wicelidera, zabraną dwie i pół godziny wcześniej przez Olimpię Grudziądz.

 

Gospodarze rozpoczęli mecz taką samą jedenastką, która w poprzedniej kolejce przystąpiła do wyjazdowej potyczki z Wigrami Suwałki, wygranej 3:0. Zasada mówiąca o tym, że zwycięskiego składu się nie zmienia, tym razem profitów nie przyniosła. Nie udał się tym samym rewanż za porażkę z Mielca 0:2.


Dwa pierwsze celne strzały oddali goście już w ósmej minucie – od razu w jednej akcji. Najpierw uderzał sprzed pola karnego Aleksandyr Kolew, chwilę potem dobijał z nieco bliższej odległości Szymon Sobczak. Za każdym razem Jakub Szumski był na posterunku. Odpowiedział niegroźnym strzałem z dystansu Łukasz Matusiak. I to było tyle, jeśli chodzi o „grę wstępną”.


W 25. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym gospodarzy. Szymona Sobczaka do parteru dyskretnie sprowadził Konrad Budek. Wydawało się, że arbiter ma prawo podyktować rzut karny, ale - mimo protestów piłkarzy Stali - nie uczynił tego. Dwie minuty później nie miał już jednak wątpliwości, gdy doszło do ponownego starcia między tymi samymi piłkarzami. Faul defensora Zagłębia był tym razem ewidentny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kolew i… uderzył fatalnie. Jakub Szumski przepuścił jednak piłkę pod brzuchem i było 0:1.


Po objęciu prowadzenia mielczanie nie cofnęli się, lecz nadal prowadzili otwartą grę. Zapłacili za to już po paru minutach. Sprzed pola karnego na bramkę Stali uderzał Tomasz Nowak, lot piłki zmienił jeszcze Martin Pribula, a ta odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Dla Słowaka to 11. gol w tym sezonie. W pięciu ostatnich potyczkach zdobył pięć bramek i pozostaje w bieżącym cyklu najlepszym strzelcem ekipy z Kresowej.

 
W drugiej połowie gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków. W pierwszym kwadransie udało im się zagrozić bramce przyjezdnych dwukrotnie. Z rzutu wolnego minimalnie chybił Wojciech Łuczak, a potem nieco precyzji zabrakło Pribuli. Kiedy po godzinie gry nadal utrzymywał się remis, trener Dariusz Banasik posłał do boju jedynego nominalnego napastnika w swoim zespole – Michała Fidziukiewicza. Raptem na murawie pojawił się także szybki jak strzała Konrad Michalak.


Efekt? Do końcowego gwizdka stroną dominująca byli gospodarze, ale nie stworzyli sobie stuprocentowej sytuacji do zdobycia bramki. Stal jest już spokojna o ligowy byt. Zagłębie ma przed sobą dwie bitwy o wszystko…


Zagłębie Sosnowiec – Stal Mielec 1:1 (1:1)

0:1 - Kolew, 29 min (karny)
1:1 – Pribula, 35 min (asysta Nowak)
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 3500.
ZAGŁĘBIE: Szumski – Budek, Najemski, Bogusławski, Udoviczić – Milewski (62. Fidziukiewicz), Matusiak – Bartczak (78. Ryndak), Nowak, Pribula (66. Michalak) – Łuczak. Trener Dariusz BANASIK.
STAL: Libera – Sulewski, Kiercz, Milekić, Getinger – Sadzawicki, Marciniec (76. Buczek), Lech (60. Drzazga), Panajotow, Sobczak – Kolew (65. Radulj). Trener Zbigniew SMÓŁKA.
Żółte kartki: Lech, Marciniec.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ZbychuUżytkownik anonimowy
~Zbychu :
No photo~ZbychuUżytkownik anonimowy
Zmieniasz pan panie trenerze nie tego kogo trzeba
Batrczak po przerwie na ławę powinien iść
22 maja 00:23 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii