Pomocnik Zagłębia czeka na wyniki badań. „Byliśmy przestraszeni”

Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Ekipa z Kresowej przeżyła w Bytowie chwile strachu. Nagłe załamanie zdrowia Rafała Makowskiego postawiło klubowy sztab medyczny na baczność. Pierwsza diagnoza – niedyspozycja kardiologiczna…

Była 37 minuta meczu Drutex-Bytovia – Zagłębie Sosnowiec (2:2). Kierownik zespołu gości, Piotr Caliński, poprosił sędziego-asystenta o zmianę. Boisko o własnych siłach opuścił pomocnik przyjezdnych, Rafał Makowski. Nikt wówczas nie przypuszczał, że za moment trzeba go będzie odwieźć do szpitala. Brakowało mu tchu i odczuwał mocne kłucie w okolicach serca…

 

Nie ma żartów

- W pierwszej chwili byłem przekonany, że po prostu oberwał od kogoś na boisku i nie jest w stanie grać – opowiada Wojciech Łuczak, który w Bytowie obserwował wydarzenia pierwszej połowy z ławki rezerwowych. – Dopiero po chwili okazało się, że to nie kontuzja, tylko prawdopodobnie problemy kardiologiczne. Na przedmeczowej rozgrzewce Rafał czuł się bardzo dobrze i nagle coś takiego. Z tego, co mi wiadomo, wcześniej nie miał tego typu problemów. Byliśmy przestraszeni, bo przecież chłopak ma dopiero 21 lat. A wiadomo, że z serduszkiem żartów nie ma. Całe szczęście, że nic poważnego się nie stało. Byłaby to tragedia dla nas wszystkich…

 

Jeszcze w trakcie meczu Makowski pojechał z fizjoterapeutą do miejscowego szpitala. Tam wykonano szereg badań. Ich wyniki nie budziły niepokoju. Piłkarz zdecydował, że chce wrócić na stadion. Po naradzie uznano jednak, że lepiej będzie, jeśli zawodnik zostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Decydujący głos w tej sprawie miał klubowy lekarz.

 

- Trzeba szanować każdy dzień, bo nigdy nie wiadomo, co się za chwilę zdarzy – zauważa Łuczak. – Takie refleksje przychodzą zwykle wtedy, gdy dzieje się coś niedobrego. Sam po meczu z Wigrami przez cztery dni leżałem w łóżku i nie mogłem ruszyć ręką. Do tego doszły codzienne wymioty. Byłem jak roślina. Okazało się, że dopadł mnie jakiś wirus. Piłkarz też jest człowiekiem. To nie jest tak, że wychodzimy pobiegać po boisku, a potem idziemy z uśmiechem po wypłatę i jesteśmy cały czas zadowoleni.

 

Sternik został na noc

W sobotni wieczór drużyna w niepełnym składzie ruszyła w drogę powrotną z Bytowa do Sosnowca, a z Makowskim został w mieście na noc prezes Marcin Jaroszewski. – Plan był taki, że Rafał wraca ze mną następnego dnia – mówi sternik Zagłębia. – Otrzymałem jednak wiadomość od kierownika drużyny, że po zawodnika jedzie brat. Razem ruszyli rano do Warszawy i tam w poniedziałek kontynuowano badania. Nie chcę bawić się w medyka, ale być może to tylko chwilowe zaburzenie proporcji magnezu i potasu. Wszystkie testy wykonane przed sezonem wypadły u piłkarza prawidłowo. Do gry dopuszczeni są przez lekarza wyłącznie zdrowi zawodnicy. Mamy nadzieję, że ten incydent to nic groźnego.

 

Makowski nie przygotowywał się do sezonu z ekipą Zagłębia. Pojawił się przy Kresowej już w trakcie rozgrywek, dokładnie 31 lipca. Został wypożyczony z warszawskiej Legii. W jej barwach zdążył zaliczyć tego lata 90 minut w II rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, przyczyniając się do zwycięstwa nad fińskim IFK Mariehamn 6:0. W Zagłębiu szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie. Do te pory rozegrał 12 spotkań, w tym 10 od pierwszej minuty. Kibice pamiętają przede wszystkim jego bramkę, która w połowie września otworzyła rezultat prestiżowej potyczki z GKS-em Katowice (3:0).

 

Czekając na diagnozę

Przypomnijmy, że wiosną niepokojące dolegliwości zdrowotne nękały w Sosnowcu również innego legionistę, Jakuba Szumskiego. Obrzęk węzłów chłonnych w obrębie szyi wskazywał początkowo na poważną chorobę, która może nawet zakończyć karierę zawodnika. Ostatecznie skończyło się na czasowym zakazie uprawiania sportu. U golkipera zdiagnozowano mononukleozę, czyli chorobę zakaźną, która nie wyklucza uprawiania futbolu.

 

Jaka będzie diagnoza w przypadku Makowskiego? Wczoraj zawodnik przechodził jeszcze gruntowne badania w Warszawie. Jeśli ich wyniki okażą się prawidłowe, przy Kresowej powinien zameldować się lada dzień. Jego występ w środowym meczu przeciwko Chrobremu Głogów na chwilę obecną nie wydaje się jednak prawdopodobny.

Z tej samej kategorii