Zagłębie Sosnowiec: Scenariusz odbity przez kalkę

U schyłku rundy nikt nie był w stanie przerwać dobrej passy Zagłębia Sosnowiec. Skończyła się na dziewięciu potyczkach bez porażki tylko dlatego, że dalej grać nie pozwolił terminarz.

Szymon Lewicki
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

 

Tuż przed startem sezonu trener Dariusz Banasik przedstawił schemat swoich oczekiwań krótko i klarownie. Miejsce w pierwszej trójce na koniec roku miało być wynikiem bardzo dobrym, w pierwszej piątce – dobrym, a każda lokata poniżej – złym.

 

Szafot w Legnicy
Zanim jednak ligowa bijatyka rozgorzała na dobre, przy Kresowej doszło do egzekucji. Roszada na stanowisku pierwszego szkoleniowca nastąpiła jeszcze w sierpniu, niespełna miesiąc po inauguracji rozgrywek. Banasik nie krył zaskoczenia takim obrotem sprawy. Liczył na ostrzeżenie albo ultimatum, a tymczasem podziękowano mu za pracę bezceremonialnie, krótko po końcowym gwizdku przegranego 1:4 meczu w Legnicy. Szefowie Zagłębia uznali, że trzy ligowe porażki przy zaledwie jednym zwycięstwie rokują na przyszłość fatalnie.

 

Poletko dziewicze
Stery drużyny powierzono dwa lata młodszemu Dariuszowi Dudkowi, który zespołu seniorów nigdy wcześniej samodzielnie nie prowadził. Ta decyzja była poniekąd kalką manewru sprzed roku. Wówczas również drużynę objął trener, który w ligowym pejzażu tworzył swoje CV od podstaw. Był nim Jacek Magiera. Jego zatrudnienie okazało się wówczas strzałem w dziesiątkę. Niespodziewanie odszedł wprawdzie do warszawskiej Legii, ale zostawił Zagłębie na szczycie tabeli. W dodatku niepokonane i z największa liczbą strzelonych goli.

 

Elita znów kusi
Przy Kresowej uznano, że podobny układ i tym razem przyniesie pożądany efekt. Czy słusznie? Na razie Dudek wyrównał osiągnięcie Magiery sprzed roku – pod jego wodzą sosnowiczanie nie przegrali dziewięciu kolejnych meczów. Miejsce w tabeli, biorąc pod uwagę optykę Banasika, nikogo jednak na Stadionie Ludowym nie satysfakcjonuje.
Mimo to na rundę rewanżową kibice z Kresowej mogą oczekiwać z optymizmem. W pewnym momencie ekipa Zagłębie była przecież najsłabiej punktującą drużyną w tym sezonie. Nie znajdowała się na dnie ligowej tabeli tylko z uwagi na karnie odebrane punkty Ruchowi Chorzów. Z letargu udało się jednak szybko i z gracją wyrwać. Hasło „ekstraklasa” znów krąży po klubowych korytarzach jak dobry zaprzyjaźniony duch…

Z tej samej kategorii