Nikołaj Bankow: Wygrzebiemy się z dna

Nikołaj Bankow
 /  fot. ruchchorzow.com.pl  /  źródło: Materiał prasowy

Dla nas, zawodników Ruch, to wielkie szczęście, że mamy tak znakomitego trenera. Juan Ramon Rocha przelał na nas pozytywne bodźce – przekonuje bramkarz „Niebieskich”.

Leszek BŁAŻYŃSKI: - W ostatnich meczach był pan jednym z najmocniejszych punktów drużyny. Na początku rozgrywek musiał być pan jednak cierpliwy, bo trenerzy stawiali na Libora Hrdliczkę.
Nikołaj BANKOW: - To normalne, że gdy pojawia się nowy bramkarz w zespole, musi walczyć o miejsce między słupkami. Początkowo bronił Libor, później ja otrzymałem swoją szansę, ale wiem, że muszę dalej mocno się starać podczas spotkań, jak i treningów, bo mój konkurent to bardzo dobry golkiper. Ta rywalizacja jest korzystna dla nas obu.

Przez całą karierę grał pan tylko w Bułgarii. Dlaczego latem zdecydował się pan na przeprowadzkę do Polski?
Nikołaj BANKOW: - Na stałe mieszkam w miejscowości Dobricz, to średniej wielkości miasto, które leży niedaleko Warny, czyli blisko morza, ale zdecydowałem się na przyjazd, bo chciałem zmian, spróbować gry w innym kraju.
Mój menedżer przekazał mi, że Ruch Chorzów szuka bramkarza i chce mnie sprawdzić. Podpisałem kontrakt i uważam, że podjąłem słuszną decyzję.

Ale zespół plasuje się od początku ligi na ostatnim miejscu.
Nikołaj BANKOW: - Gdy przyleciałem do Polski, wiedziałem, że Ruch ma pewne problemy związane z minusowymi punktami oraz zakazem transferowym. Ja oraz pozostali nowi piłkarze nie mogliśmy grać w pierwszych trzech kolejkach. Było to trochę dziwne, w lidze bułgarskiej zdarzyło się, że drużynie odebrano punkty, ale nie przypominam sobie, aby były jakieś zakazy dotyczące sprowadzania nowych graczy. Jesteśmy nadal na ostatnim miejscu, ale jestem pewny, że wygrzebiemy się z dołu tabeli, bo mamy mocny zespół. Musimy dalej gonić.

Zanim parafował pan umowę z Ruchem, grał pan w Lokomotiwie Gorna Orjachowica, czyli w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz występuje pan na zapleczu ekstraklasy. Nie jest pan rozczarowany tym, że broni w bramce tylko na drugim poziomie rozgrywkowym?
Nikołaj BANKOW: - Po pierwsze, w poprzednim sezonie Lokomotiw został zdegradowany. Po drugie, Ruch to wielki klub, który ma przebogatą historię, tysiące fanów i jest znany w całej Polsce. Jest zarządzany profesjonalnie, wydaje mi się, że tak jak kluby ekstraklasowe. Dlatego nie mam powodów do tego, aby być niezadowolonym, czy rozgoryczonym.
Przy Cichej twierdzą, że szybko zaaklimatyzował się pan w zespole.
Nikołaj BANKOW: - Do drużyny doszło także kilku innych nowych graczy i błyskawicznie złapaliśmy kontakt.

Co przyczyniło się do tego, że drużyna nagle zaczęła odnosić zwycięstwa?
Nikołaj BANKOW: - Już we wcześniejszych meczach było widać, że potrafimy grać w piłkę, ale mieliśmy strasznego pecha. Wiele punktów uciekło w końcówkach spotkań. Wygrana z Pogonią, później kolejna - to wszystko wpłynęło na to, że zaczęliśmy bardziej w siebie wierzyć, wzmocniliśmy się. Następne zwycięstwa napędzają. W środę z Puszczą liczą się dla nas tylko trzy punkty. Gramy teraz praktycznie co trzy dni, ale ja się z tego cieszę. Wolę walczyć co kilka dni w meczach o stawkę niż przez tydzień, czy dwa tylko ćwiczyć.

Miał pan w swoje karierze tak utytułowanego trenera jak Juan Ramon Rocha?
Nikołaj BANKOW: - Nigdy nie pracowałem ze szkoleniowcem, który miał taki status. W Grecji jest legendą. Znakomicie czyta grę, ma ogromną wiedzę i świetny kontakt z piłkarzami. Dla nas, zawodników Ruchu, to wielkie szczęście, że mamy tak znakomitego trenera. To bardzo pozytywna osoba. Gdy wchodzi do szatni, szeroko się uśmiecha, a po przegranych spotkaniach podnosił nas na duchu. Przelał na nas te pozytywne bodźce.
Co pana zajmuje poza piłką?
Nikołaj BANKOW: - Jest trochę tych rzeczy. Lubię grać w FIFA oraz NBA na PlayStation, w przypadku tej pierwszej gry, wybieram zwykle Real Madryt i rywalizuję z graczami z całego świata. Uwielbiam też podróżować, poznawać nowe miejsca, miasta. Bardzo podoba mi się w Grecji.
W Polsce miał pan okazję pozwiedzać?
Nikołaj BANKOW: - Ponad miesiąc temu, razem z Vilimem Posinkoviciem i Bojanem Markoviciem, zwiedziliśmy obóz koncentracyjny w Auschwitz. To bardzo smutne i tragiczne miejsce. Ta wizyta zrobiła na nas ogromne wrażenie.

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~CześćUżytkownik anonimowy
~Cześć
No photo~CześćUżytkownik anonimowy
do ~INO SMrOD:
No photo~INO SMrODUżytkownik anonimowy
18 paź 13:50 użytkownik ~INO SMrOD napisał
BANKOW - NA BANK, NIE WYGRZEBIECIE SIĘ Z DNA.
Kompleky kompleksy.... ile mosz lot 12? Zadanie domowe odrób a nie za komentowanie sie brać
18 paź 14:14 | ocena:56%
Liczba głosów:9
56%
44%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~INO SMrOD:
No photo~INO SMrODUżytkownik anonimowy
18 paź 13:50 użytkownik ~INO SMrOD napisał
BANKOW - NA BANK, NIE WYGRZEBIECIE SIĘ Z DNA.
W sumie racja.... Logika na to wskazuje. Dno jest dnem i tam pozostanie na zawsze. Ewentualnie dno może się jedynie dodatkowo zamulić i obrosnąć wodoRostami, hihi.... :))) NArKA.
18 paź 17:12 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~aaUżytkownik anonimowy
~aa :
No photo~aaUżytkownik anonimowy
szkoda futru na ruch
18 paź 17:01 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii