Wojciech Pawłowski: Chcę być po prostu dobrym człowiekiem

Pilka nozna. Sparing. Rozwoj Katowice - GKS Tychy. 27.02.2016
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

- Za każdym razem będę powtarzał, że młodość ma swoje prawa. Czasu nie cofnę, ale mogę coś naprawić. I staram się to robić – mówi bramkarz Górnika Zabrze.

MACIEJ GRYGIERCZYK: Niedawno skończył pan 24 lata. Na bramkarza to sporo czy wciąż niewiele?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Jest takie przysłowie: im bramkarz starszy, tym lepszy. Jakiś bagaż doświadczeń mam, swoje w życiu przeszedłem, a jeśli podejmę odpowiednie decyzje, mogę pograć w piłkę jeszcze przez kilkanaście lat. Patrząc na klasowych golkiperów, niektórzy występują przecież do czterdziestki. Nie zawracamy sobie głowy tym, co będzie później. Najważniejsze, że jestem teraz w Zabrzu. Chciałbym być wiosną z siebie zadowolonym, by klub był szczęśliwy, że mnie zakontraktował.


Lechia, Udinese, Latina, Śląsk, Bytovia, Rozwój, Górnik… Jak się spojrzy na pana CV i listę klubów, to można złapać się za głowę?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - W różny sposób to można odebrać. Jedni powiedzą, że skoro Pawłowski był w tylu klubach, to na pewno musi coś umieć i ma coś w sobie. Niektórzy mogą jednak też stwierdzić, że coś z tym Pawłowskim musi być nie tak, skoro nie umie się zadomowić w jednym miejscu, a co pół roku zmienia otoczenie.


I jedni i drudzy będą mieli rację?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Dokładnie. 50 na 50. Niczego jednak nie żałuję, a to, co mogę naprawić, to naprawiam. Staram się, by wszystko u mnie wyglądało na poziomie. Z każdego klubu mam jakieś doświadczenia. Pracowałem z różnymi trenerami, od każdego czerpałem wiedzę i na pewno jestem o te doświadczenia mądrzejszy. Były różne sytuacje, które nie powinny się zdarzyć, ale się zdarzyły. Czasu nie cofnę.


Rozwiązując latem kontrakt z Udinese, było trochę żal, że tak się to potoczyło?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Trochę na pewno. Byłem w wielkim klubie, w młodym wieku. Mam tylko żal o jedno – że nie dostałem ani jednej szansy pokazania, co potrafię, w oficjalnym meczu. Samego wyjazdu jednak nie żałuję. Wiele się nauczyłem, bardzo dużo zobaczyłem i poznałem świetnych ludzi. Mimo wszystko, jest więcej plusów niż minusów.


Najpiękniejsze wspomnienie z Włoch?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Dużo ich było. Jako gówniarz zwiedziłem każdy stadion w Serie A. Byłem drugim bramkarzem w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Graliśmy z Liverpoolem czy mocnym wtedy Anży Machaczkała. To dla młodego, niedoświadczonego chłopaka było wielkim wydarzeniem. Nawet same treningi z piłkarzami wartymi po kilkanaście milionów euro to coś. Mogłem zobaczyć, jak zachowują się na co dzień w szatni, jakie mają podejście do młodych zawodników. To przecież ludzie z ułożonym życiem, którzy nie muszą się o nic martwić. Mega przeżycie. Gdybym miał decydować, czy wyjechać do Udine jeszcze raz, to bym to zrobił.


Jakieś bluzy bramkarskie na pamiątkę zostały?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Kilka razy się wymieniłem, więc mam, ale pamiętam też, że gdy odchodziłem na wypożyczenie do Latiny, to Antonio Di Natale rzucił mi swoją koszulkę i powiedział: „To w prezencie za dobre sprawowanie. Mam nadzieję, że przyniesie ci szczęście”. To taka fajna pamiątka, a Di Natale to nie jest jakiś byle piłkarz. Ale zero „napinki”. To są naprawdę superludzie. Można było być zaskoczonym otoczką i atmosferą wokół klubu. Mimo że piłkarze byli z różnych kontynentów, to świetnie się jako całość dogadywali. Tworzyliśmy fajną ekipę.


W listopadzie, po jednej z porażek Górnika, zobaczył pan w internecie zdjęcie zapłakanego małego kibica. Odszukał go pan, zaprosił do klubu. To taki kontrast, że kiedyś był pan aroganckim młokosem, a teraz zrobiła się z pana ciepła, serdeczna osoba.
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Za każdym razem będę powtarzał, że młodość ma swoje prawa. Czasu nie cofnę, ale powtarzam, że mogę coś naprawić. I staram się. Chcę być po prostu dobrym człowiekiem, pomagać innym ludziom. A co do tamtego chłopaka – naprawdę zakuło mnie trochę w sercu, gdy zobaczyłem go zapłakanego, bo nie doczekał takiego wyniku Górnika, jakiego oczekiwał. Zobaczyłem w nim jakby siebie sprzed lat. Też kiedyś byłem mały, miałem swój ulubiony, ukochany klub, ubierałem się w jego koszulki czy szaliki, oglądałem większość meczów. I gdy przegrywał, też płakałem, leciałem do mamy.


Jaki to klub?
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Juventus! Za czasów Pavla Nedveda zawsze oglądałem „Juve”.


To nie jest mimo wszystko codzienność, że takie akcje wychodzą od piłkarzy.
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Może codziennością nie, ale jakąś wielką rzadkością – też nie. Przecież często ligowcy włączają się w różne inicjatywy, pomagają potrzebującym. Jeśli tylko jest możliwość pomocy – dlaczego nie? Wizyty w szkołach, domach dziecka, charytatywne akcje to powinna być norma. Tych „większych” piłkarzy stać też, by czasem wesprzeć jakimś groszem. To daje dużo radości potrzebującym, ale tobie też. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, życie zawsze oddaje.


W Rozwoju Katowice zdarzało się, że przynosił pan bramkarzom z zespołów juniorskich swoje rękawice.
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Pewnie. Nawet nie tyle stare, co nieużywane. Skoro kiedyś dostałem je za darmo, a u mnie miałyby leżeć w szafie, to chyba lepiej, by komuś służyły. I ten ktoś mógł cieszyć się, że je ma.


Odchodząc z Rozwoju mówił pan, że decyzja o wyborze kolejnego klubu musi być bardzo przemyślana. Długo to trwało, kontrakt z Górnikiem podpisał pan dopiero w listopadzie.
WOJCIECH PAWŁOWSKI: - Tak naprawdę, aż do ostatnich dni okienka przeciągały się rozmowy z Udinese o rozwiązaniu kontraktu. A wiadomo, że im później, tym gorzej. Długo musiałem czekać, aż podpiszemy porozumienie. Gdy to się stało, wszystkie kluby miały już skompletowane składy i nie było to takie proste, by coś szybko złapać. Musiałem liczyć na czyjąś kontuzję, tylko to mnie ratowało. Oczywiście, absolutnie nie życzyłem nikomu źle, ale albo to – albo czekać do zimy. Zdarzyło się tak, że nieszczęście spotkało Mateusza Kuchtę. To sprawiło, że zgłosił się do mnie Górnik. Jestem naprawdę zadowolony z bycia w Zabrzu.

Czy Wojciech Pawłowski zagra jeszcze kiedyś w ekstraklasie?

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
Facet konkretny, ale bardziej podoba mi się Loska....a Kasprzik, jego czas minął....:)
7 lut 11:10 | ocena:64%
Liczba głosów:14
64%
36%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Bis lgUżytkownik anonimowy
~Bis lg :
No photo~Bis lgUżytkownik anonimowy
Do B klasy z nim . Jest tak cienki ze do niczego się nie nadaje fraj.. . Zgrywal cwaniak jak odchodził z Lechii ze to Polska liga to słaba itp.
9 lut 05:15 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Bis lg:
No photo~Bis lgUżytkownik anonimowy
9 lut 05:15 użytkownik ~Bis lg napisał
Do B klasy z nim . Jest tak cienki ze do niczego się nie nadaje fraj.. . Zgrywal cwaniak jak odchodził z Lechii ze to Polska liga to słaba itp.
Przecież powiedział prawdę ! O co ci chodzi ?

Twierdzisz może że polska liga jest mocna ???

No to mosz chopie fes... Buhahahhahhaaaaaa..........

Wystarczy spojrzeć na naszą sąsiadkę z Gliwic jaką jest potęgą w Europie .
O-3 ze szwedzkimi kelnerami,
że o po(7)egłym pośmiewisku z wieś'wawy już nie wspomnę :)))
10 lut 02:55 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii