Wojciech Kędziora: Rezerwy jeszcze są

GKS Katowice - Chojniczanka Chojnice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

37-letni napastnik - podobnie jak kibice GieKSy - po środowym meczu z Chojniczanką mógł wracać do domu z poczuciem, że w końcu zaczyna się układać i przyszłość rysuje się w znacznie jaśniejszych barwach niż jeszcze tydzień temu.

KRZYSZTOF BROMMER: Wygląda na to, że gdy Wojciech Kędziora strzela, to GKS wygrywa. Radość jest podwójna?

WOJCIECH KĘDZIORA: - Trochę czekałem na pierwszego gola i chyba coś ruszyło. Drugi mecz z rzędu z bramką i zwycięstwem bardzo cieszy. Rzeczywiście lepiej być nie mogło, strzeliłem gola na 1:0, taki był wynik końcowy i mamy w końcu 3 punkty u siebie. Gram na takiej pozycji, że muszę pomagać zespołowi, zdobywając bramki i notując asysty. To moja główna rola i to mnie cieszy, że każdy z nas daje coś od siebie tej drużynie.

 

Koledzy z szatni z dłuższym stażem przy Bukowej wspominali, jak długo czekaliście na wygraną przed własną publicznością?

WOJCIECH KĘDZIORA: - Tak, sporo się o tym mówiło, że nie potrafimy wygrać od siebie. Z tego co pamiętam, to była wiosna, końcówka kwietnia (29 kwietnia z GKS-em Tychy - przyp. red.). Trochę więc to trwało od tamtego sezonu, tym bardziej cieszy nas wygrana. Mam nadzieję, że będzie teraz łatwiej i taka seria się już nie przytrafi. Początek sezonu był dla nas niezbyt udany, ale już o tym zapominamy.

 

W meczu z Chojniczanką podobać się mogła zwłaszcza pierwsza połowa. Dlaczego druga część meczu już nie była pod waszą kontrolą?

WOJCIECH KĘDZIORA: - Rywal próbował odrobić straty, my liczyliśmy na kontry. Nie mieliśmy dużej liczby sytuacji w drugiej połowie, ale też Chojniczanka to dobry zespół, z czołówki tej ligi. Tym bardziej cieszą nas dzisiaj 3 punkty. Mam nadzieję, że niemoc została przełamana.

 

Za to w pierwszej połowie graliście bardzo ofensywnie i goli mogło być więcej.

WOJCIECH KĘDZIORA: - Zgadza się, próbowaliśmy strzelać z różnych pozycji, próbować różnych sposobów na pokonanie bramkarza Chojniczanki. Nie chcieliśmy spocząć na laurach, mówiliśmy sobie o tym w przerwie. Tych bramek mogło być więcej i na pewno musimy popracować nad skutecznością.

 

Ostatnio trener Piotr Mandrysz dał panu trochę więcej czasu na odpoczynek. Takie indywidualne podejście do pana może sprawić, że wkrótce zobaczymy jeszcze lepszego Wojciecha Kędziorę?

WOJCIECH KĘDZIORA: - Na pewno są rezerwy, pewnie jeszcze fizyczne, bo okres przygotowawczy nie był za długi. W pierwszych meczach nogi jeszcze nie niosły. Teraz powinno być lepiej, bo każdy może jeszcze dołożyć coś od siebie.

 

Kadra GKS-u się zmienia, dochodzą kolejni nowi zawodnicy. To oznacza, że potrzebujecie jeszcze trochę czasu, aby się zgrać i prezentować lepiej?

WOJCIECH KĘDZIORA: - Dokładnie tak. Nowi zawodnicy posiadają odpowiednie umiejętności, aby solidnie wzmocnić naszą drużynę i potrzebujemy jeszcze czasu by to wszystko zaczęło współgrać razem. Mamy naprawdę dobry zespół i wierzę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.

Z tej samej kategorii