Specjalnością Waldemara Gancarczyka są bramki z dystansu

Waldemar Gancarczyk
 /  fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Najlepszy snajper opolskiej Odry w poprzednim sezonie nie jest do końca zadowolony ze swoich indywidualnych osiągnięć. Uważa, że napastnik powinien zdobywać w sezonie ponad dwadzieścia bramek. Nie podejmuje się również rozstrzygać, który z "klanu" Gancarczyków był obdarzony największym talentem piłkarskim.

BOGDAN NATHER: Poszperałem trochę w statystykach i wynika z nich, że w piątkowym meczu z ROW-em Rybnik po raz pierwszy zanotował pan hat trick w zespole seniorów. A wcześniej, na przykład w meczu juniorów, zdarzyło się panu trzykrotnie umieścić piłkę w siatce?
WALDEMAR GANCARCZYK: Jest pan bardzo skrupulatny, rzeczywiście do tej pory jeszcze nigdy nie strzeliłem trzech bramek w jednym meczu, chociaż dwie zdarzały się dosyć często. W zespole juniorów natomiast zdarzało mi się strzelać trzy gole w jednym meczu.


W Rybniku popisał się pan dwoma kapitalnymi uderzeniami z dystansu, po których padły gole. To pańska specjalność?
WALDEMAR GANCARCZYK: Nie wiem, czy to jest moja specjalność, ale staram się często uderzać na bramkę przeciwnika z dystansu. Nie chwaląc się, trochę bramek uderzeniami zza pola karnego już zdobyłem. Nie robi mi różnicy, czy uderzam z prawej, czy z lewej nogi, chociaż częściej używam prawej. Moją optymalną pozycją jest „10”, nie pcham się w pole karne przeciwnika, tylko czekam na piłkę przed „szesnastką”. Na skrzydle raczej bym sobie nie poradził.


Mecz z ROW-em był pańskim pierwszym występem po kontuzji. Spodziewał się pan tak efektownego come-backu?
WALDEMAR GANCARCZYK: Już przed tygodniem, w meczu z Legionovią, byłem na ławce rezerwowych. Ale wspólnie z trenerem Furlepą doszedłem do wniosku, że nie zagram, bo nie czułem się gotowy do gry na sto procent. A gra na 50 procent byłaby pozbawiona sensu, musiałem być w pełni sił. W trakcie kontuzji ostro pracowałem z rehabilitantem.


Poprzedni sezon był dla pana bardzo udany. Odra awansowała do II ligi, pan w rozgrywkach ligowych zdobył 11 goli w 28 meczach i jednego w barażach z Vinetą Wolin. Był pan zadowolony z tych osiągnięć?
WALDEMAR GANCARCZYK: Ze zdobyczy drużyny na pewno, bo po barażach wywalczyliśmy awans do II ligi. Z indywidualnych już nie do końca, bo nie zaszkodziłoby więcej bramek i asyst.


A ile miał pan tych asyst?
WALDEMAR GANCARCZYK: Dokładnie nie liczyłem, ale na pewno więcej niż goli. Napastnik powinien strzelać w sezonie dwadzieścia kilka bramek.


Łapie pan stosunkowo dużo żółtych kartek. W poprzednim sezonie osiem, teraz cztery żółte i jedną czerwoną. Wynika to z pana agresywnej gry, czy to sędziowie są przewrażliwieni?
WALDEMAR GANCARCZYK: Kilka kartek ujrzałem, bo rzeczywiście zagrałem zbyt agresywnie. Ale czasami bywają sędziowie, którzy już przed meczem upatrzą sobie zawodnika i potem na niego „polują”. Ja tak miałem w wyjazdowym meczu z Polonią Warszawa.


Przestrzelił pan kiedykolwiek „jedenastkę”? W ostatnich ośmiu latach nie znalazłem meczu, w którym „sfuszerował” pan robotę.
WALDEMAR GANCARCZYK: Niestety, zdarzyło mi się pudło w wyjazdowym meczu barażowym z Vinietą. W ostatniej chwili trochę się zdekoncentrowałem i nie uderzyłem tak, jak chciałem. Na szczęście dobiłem swój strzał i zdobyłem gola.


Kto jest pana konkurentem do wykonywania rzutów karnych w Odrze?
WALDEMAR GANCARCZYK: Nie tylko ja trenuję ten element, zawsze znajdzie się ktoś, kto mnie zastąpi, gdy zejdę z boiska wcześniej, albo będę pauzował za kartki. Na razie jednak sobie z tym radzę, więc jestem wyznaczony jako pierwszy do strzelania karnych.


W sezonie 2014/15 był pan zawodnikiem Śląska Wrocław. W III-ligowych rezerwach zdobył pan 9 goli w 14 meczach, ale w ekstraklasie pan nie zagrał. Dlaczego nie udało się panu przebić do pierwszego składu?
WALDEMAR GANCARCZYK: Do końca nie wiem, co zaważyło na tym, że nie rozegrałem nawet minuty w ekstraklasie. Na treningach starałem się, w rezerwach strzelałem bramki, dołożyłem trochę asyst, lecz trener Tadeusz Pawłowski nie dał mi szansy debiutu w ekstraklasie. Sam się zastanawiam, dlaczego.


Z braćmi gra pan na pamięć?
WALDEMAR GANCARCZYK: Gramy już ze sobą bardzo długo, dlatego dogadujemy się na boisku bez słów. Ja wiem, czego mogę oczekiwać od swoich braci, oni wiedzą, czego mogą oczekiwać ode mnie. To ułatwia wszystko.


Który z „klanu” Gancarczyków obdarzony był największym talentem? Podobno były trener Odry Zbigniew Smółka twierdził, że był pan najlepszym piłkarzem, jakiego trenował. Ale to Marek i Janusz mają za sobą występy w ekstraklasie. Więc jak to jest?
WALDEMAR GANCARCZYK: Nie słyszałem tego, ale to miłe, że trener Smółka miał taką dobrą opinię na mój temat. Nie podejmuję się rozstrzygać, który z nas jest najlepszy i który miał największy talent. Każdy z nas ma inne walory, moi bracia są na przykład bardzo szybcy. Skoro Janusz i marek grali w ekstraklasie, a ja nie, to widocznie byli lepsi ode mnie. A przynajmniej znaleźli się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu i dostali szansę. Ja tyle szczęścia nie miałem.

Komentarze (6)

Napisz komentarz
No photo
No photo~Trener mało znanyUżytkownik anonimowy
~Trener mało znany
No photo~Trener mało znanyUżytkownik anonimowy
do ~NATHER:
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
12 kwi 14:50 użytkownik ~NATHER napisał
Jaki napastnik nather łbie pozycja numer 10 to ofensywny pomocnik A nie napastnik czy ty skonczyles szkołę? Masz jakąś wiedzę? Co za analfabeta pilkarski
Jeżeli jest pan trenerem, to niedouczonym. Pozycje numer 9 i 10 to napastnicy, którzy grają albo w poziomie, czyli obok siebie, albo w pionie - jeden za plecami drugiego. Nie jest istotne, kto tam gra, bo na przykład Adam Frączczak z Pogoni jest nominalnym obrońcą, a Wojciech Łobodziński klasycznym skrzydłowym. Obaj grają na pozycji numer 9! Nie jest też powiedziane, że napastnik nie może cofać się do drugiej linii, albo obrony. Kończył pan chyba kurs trenerski wieczorowo, albo w podziemiu. gdzie uczą o leniwej "7".
14 kwi 19:17 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Mały JohnUżytkownik anonimowy
~Mały John
No photo~Mały JohnUżytkownik anonimowy
do ~NATHER:
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
12 kwi 14:54 użytkownik ~NATHER napisał
Skad ty nather wiesz co Pan Trener Smolka ci mówił jak on z takimi amatorami nie rozmawia ?
Amatorem to jest pan Smółka, bo z takim składem nie potrafił awansować z Odrą do 2 ligi. Zdążyłeś zauważyć? Chyba nie, bo jesteś ślepy z nienawiści do redaktora Nathera i trenera Furlepy. Zmień kółko zainteresowań, bo jesteś prymitywny i prosty jak konstrukcja cepa. Jak ktoś wcześniej zauważył, jesteś zbyt ograniczony, by wymyślić sobie nick.
12 kwi 18:21 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kolega Bogdana Użytkownik anonimowy
~Kolega Bogdana
No photo~Kolega Bogdana Użytkownik anonimowy
do ~NATHER:
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
12 kwi 14:54 użytkownik ~NATHER napisał
Skad ty nather wiesz co Pan Trener Smolka ci mówił jak on z takimi amatorami nie rozmawia ?
Twój iloraz inteligencji jest ujemny, ale w jednym masz rację. Znam Bodzia Nathera od podstawówki i wiem, że na pewno nie dogadałby się z panem Smółką, bo kompletnie nie zna się na budownictwie.
13 kwi 20:00 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii