Zabolała ta ostatnia minuta

Tomasz Podgórski nie ma powodów do zadowolenia.
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Niewykorzystana przez Michała Janotę rzut karny w meczu z Zagłębiem, może mieć rozmaite konsekwencje. - Gdybyśmy go wykorzystali, doskoczylibyśmy do czołówki - mówi Tomasz Podgórski, pomocnik bielszczan.

Rozgoryczenie w bielskim obozie po niewykorzystanym w doliczonym czasie gry przez Michała Janotę rzucie karnym - w meczu z Zagłębiem Sosnowiec - było spore. Bo może na terenie lidera pierwszoligowych rozgrywek bielszczanie nie zagrali nadzwyczaj dobrego spotkania, ale przez znaczną większość meczu byli zespołem, który starał się dyktować warunki gry. - Chcieliśmy zagrać dobry mecz, to do końca się to nie udało. Szkoda, że wcześniej nie otworzyliśmy wyniku. Mieliśmy jednak ku temu niewiele sytuacji. Graliśmy za wolno i mało konkretnie – powiedział Tomasz Podgórski, pomocnik bielskiego zespołu, którego kolejne słowa oddają w pełni nastroje, jakie panowały w szatni po końcowym gwizdku. - Ta ostatnia minuta bardzo nas boli. Mogliśmy dzięki zwycięstwu doskoczyć do czołówki. A tak, ten jeden zdobyty punkt, niewiele nam daje – przyznał 32-letni pomocnik Podbeskidzia.
Gdyby bielszczanie zainkasowali o dwa punkty więcej, strata do miejsc premiowanych awansem wynosiłaby pięć punktów. Jest jednak większa. Warto podkreślić, że w siedmiu meczach „górale” zmniejszyli różnicę dzielącą ich od drugiego miejsca w tabeli o zaledwie trzy „oczka”. - Może w końcówce zabrakło nam trochę sił. W ostatnich 10-15 minutach rywal przejął inicjatywę i stworzył sobie 2-3 sytuacje. Paradoksalnie, w końcówce los dał nam karnego, ale nie udało się go wykorzystać – zakończył swoją wypowiedź Podgórski. Trochę zrezygnowany, czemu absolutnie nie należy się dziwić. Tylko seria zwycięstw może bowiem podsycić niewielką, ledwo tlącą się iskierkę nadziei na ekstraklasę. Wygrane, przeplatane remisami, nic drużynie nie dadzą.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~lewyobrońcaUżytkownik anonimowy
~lewyobrońca :
No photo~lewyobrońcaUżytkownik anonimowy
trzeba patrzeć trochę szerzej niż jeden mecz, po tym co Podbeskidzie prezentowało na jesieni, widać, że drużyna to już nie chłopcy do bicia, którzy nie potrafią wygrać nawet w Kluczborku. O awansie można już było dawno zapomnieć, ale cieszy przynajmniej, że rywale muszą do Podbeskidzia podchodzić z szacunkiem. Z tym poziomem jest realna szansa na utrzymanie, co wcale nie jest oczywiste w przypadku spadkowiczów z Ekstraklasy (zobacz Bełchatów).
20 kwi 09:29
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii