Odra Opole chce awansować do I ligi z pierwszego miejsca

Tobiasz Weinzettel
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: własne

Pod wodzą trenera Jana Furlepy Odra Opole wywalczyła drugi awans, ale prawdziwe świętowanie z okazji skoku na zaplecze ekstraklasy zaplanowano dopiero po ostatnim meczu bieżącego sezonu z Polonią Bytom. - Żaden nasz przeciwnik nie może liczyć na taryfę ulgową. Chcemy bowiem awansować do I ligi z pierwszego miejsca - przekonuje szkoleniowiec.

Jan Furlepa trenerem opolskiej Odry został 15 stycznia ubiegłego roku. Pod jego wodzą drużyna najpierw zapewniła sobie promocję do II ligi, a w sobotę postawiła pieczęć na awansie na zaplecze ekstraklasy. Oczywiście byłoby przesadą przypisywanie wszystkich zasług doświadczonemu szkoleniowcowi, bo główne role w tym spektaklu odegrali piłkarze. Trudno jednak kwestionować wkład Furlepy i jego współpracowników na trenerskiej ławce w ten sukces drużyny z Opola.


W sobotę Odra postawiła kropkę nad „i” i dzięki wygranej 3:2 z Błękitnymi Stargard na cztery kolejki przez zakończeniem rywalizacji i zapewniła sobie awans na następny szczebel piłkarskiego wtajemniczenia.


- Powiem szczerze, że bardzo obawiałem się tego ostatniego meczu - przyznał JanFurlepa. - Liczyłem na awans tydzień wcześniej, gdy graliśmy w Katowicach z Rozwojem, lecz Radomiak skutecznym finiszem w meczu z Olimpią Elbląg odroczył nasz awans do I ligi. Gdy z Błękitnymi objęliśmy prowadzenie 2:0, zobaczyłem rozluźnienie u moich piłkarzy i zacząłem się trochę obawiać o końcowy wynik. Uspokoiłem się w momencie, gdy strzeliliśmy trzecią bramkę i wtedy dostaliśmy gonga. Gdy rywale strzelili drugiego gola, żarty się skończyły. Ale wtedy kapitalną zmianę dał Waldek Gancarczyk, który uspokoił naszą grę. Szkoda, że w końcówce „Mały”, czyli Marcin Niemczyk, nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, bo mógł zamknąć mecz. A tak do końca był kwas, bo sędzia przedłużył mecz o sześć minut.


Sędzia Mirosław Górecki miał powody, by doliczyć aż tyle minut, bo w II połowie kontuzji doznał bramkarz gospodarzy Tobiasz Weinzettel i kilka minut trwały zabiegi fizjoterapeuty, by mógł kontynuować grę. „Toby” pokazał charakter, bo mimo wybitego palca w dłoni dokończył mecz. Po końcowym gwizdku arbitra polał się szampan, ale prawdziwe świętowanie zaplanowano w czerwcu, po ostatnim meczu sezonu z Polonią Bytom. - To mój czwarty awans, gdy prowadzę drużynę samodzielnie - powiedział Jan Furlepa. - Po raz pierwszy awansowałem do starej III ligi, czyli odpowiednika obecnej drugiej, z Concordią Knurów w sezonie 1999/2000. Potem przeniosłem się do… Odry Opole jako asystent trenera Franciszka Krótkiego.


W środę świeżo upieczonego pierwszoligowca czeka wyjazdowy pojedynek z Olimpią Zambrów. - Żaden nasz przeciwnik nie może liczyć na taryfę ulgową - przekonuje trener Furlepa. - Chcemy bowiem awansować do I ligi z pierwszego miejsca. Poza tym zawodnicy grają nie tylko o prestiż, ale również o premie meczowe. Czy w najbliższym meczu z Olimpią Zambrów będą zmiany w wyjściowej jedenastce? Raczej tak, ale maksymalnie dwie. Rotacje stosuję od dawna, chociaż nikt nie wypada mi z powodu kartek, czy kontuzji. Niepewny jest tylko udział Łukasza Winiarczyka, któremu złodzieje w Katowicach włamali się do samochodu, ukradli radio, poprzecinali kable i nie mógł uruchomić pojazdu. Załatwia mnóstwo formalności na policji, więc nie wiem, czy będzie skoncentrowany na tyle, by skupić się na grze. Ale to się okaże dopiero we wtorek, gdy z nim porozmawiam.


Nie ma niebezpieczeństwa, że mecze w rundzie jesiennej Odra będzie grała poza Opolem. - Na naszym meczu z Błękitnymi był prezydent miasta, Arkadiusz Wiśniewski - powiedział Jan Furlepa. - Zapewnił nas, że w ciągu pół roku będzie na naszym stadionie nowe oświetlenie. W rundzie jesiennej będziemy grali bez świateł, ale to lepsze niż mecze poza Opolem.

 

Z tej samej kategorii