Marek Papszun: Możemy wreszcie się uśmiechnąć

Gratuluję mojemu zespołowi za to, że nie stracił wiary. A o nią ciężko, kiedy w pięciu poprzednich spotkaniach zdobyliśmy tylko punkt - mówił po zwycięskim meczu z Chrobrym Głogów (3:2) trener Rakowa Częstochowa.

Chrobry Glogow - Rakow Czestochowa
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

MAREK PAPSZUN (trener Rakowa Częstochowa): - Możemy złapać głębszy oddech i wreszcie uśmiechnąć się po meczu. Wiedzieliśmy jednak, gdzie przyjeżdżamy i z kim będziemy grać. I że to będzie trudne spotkanie. Statystyki pokazują, że Chrobremu ciężko strzelić bramki. Nawet jedną. Cztery stracone to średnio pół na mecz. My strzeliliśmy trzy, więc trudno się nie cieszyć. Przede wszystkim gratuluję zespołowi, że nie stracił wiary. Ciężko o nią, kiedy w pięciu spotkaniach zdobyliśmy tylko punkt. Ostatnie mecze były dość nieszczęśliwe, ale nie będę do tego wracał. Gratulacje też dla mojego sztabu szkoleniowego. Wiadomo, w jakiej byliśmy sytuacji, atmosfera nie była w klubie radosna. W takich momentach trener musi otoczyć się ludźmi dającymi wsparcie. Ja mam to szczęście, że takich posiadam. Napędzali mnie do tego, abym i ja natchnął zespół wiarą. Chcieliśmy tu wygrać i to zrobiliśmy.

 

GRZEGORZ NICIŃSKI (trener Chrobrego Głogów): - Przespaliśmy pierwszą połowę. Dobra druga część meczu to za mało na poziomie pierwszej ligi. Nawet do tego, by chociaż zremisować. Dwa wyrzuty z autu i dwie bramki - przespaliśmy początek meczu. Zabrakło koncentracji. Potwierdziło się, że Raków jest groźny. Staraliśmy się do końca, moim zawodnikom nie mogę odmówić ambicji, lecz trzeba przeanalizować ten mecz, bo przegraliśmy drugie spotkanie u siebie. Możemy grać lepiej. 

Z tej samej kategorii