Mandrysz: Remis ten traktuję jak porażkę

Z każdą upływającą minutą zespół Miedzi był bardziej zdeterminowany w tym, aby odwrócić losy spotkania – ostatecznie to się mu udało. Szkoda tylko w 6. minucie doliczonego czasu gry. I o to mam pretensje do sędziego – nie widziałem podstaw do tego, żeby aż o tyle przedłużyć mecz - powiedział po meczu w Legnicy trener GKS-u Katowice.

Miedz Legnica - GKS Katowice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Zespół GieKSy jeszcze długo będzie pamiętać ostatnie minuty meczu z Miedzią. W 6. minucie doliczonego czasu gry sędzia podyktował dla gospodarzy rzut karny po faulu na Gargule, który wykorzystał Jakub Vojtus. Katowiczanie, zamiast trzech punktów, wyjechali z Legnicy tylko z jednym "oczkiem".

 

- Ten remis traktuję jak porażkę. Gdy prowadzi się do 96. minuty, zawsze boli, gdy tracisz bramkę w takich okolicznościach - mówił załamany trener GKS-u, Piotr Mandrysz. - Po zdobyciu gola w drugiej połowie mieliśmy problem, graliśmy zbyt nerwowo. Zabrakło nam wymienienia większej ilości podań, tak by wybić przeciwnika z uderzenia. Z każdą upływającą minutą zespół Miedzi był bardziej zdeterminowany w tym, aby odwrócić losy spotkania – ostatecznie to się mu udało. Szkoda tylko w 6. minucie doliczonego czasu gry. I o to mam pretensje do sędziego – nie widziałem podstaw do tego, żeby aż o tyle przedłużyć mecz. Musimy przyjąć ten punkt, choć mnie nie satysfakcjonuje, ale od czegoś trzeba zacząć. Graliśmy z bardzo dobrą drużyną, aspirującą rokrocznie do ekstraklasy. Chłopcy zostawili mnóstwo zdrowia na boisku i za to chciałbym im podziękować - dodał szkoleniowiec katowickiej drużyny.

 

Rozczarowany wynikiem spotkania był też opiekun Miedzi, Dominik Nowak, choć chwalił swój zespół za grę. - Obiektywnie jestem zadowolony z tego, jak momentami kontrolowaliśmy ten mecz i byliśmy w stanie narzucić swój styl. Zawodnicy grali do końca i zostali za to nagrodzeni bramką. Gdybyśmy przegrali, byłoby to niesprawiedliwe. Szkoda, że nie mogliśmy otworzyć wyniku meczu, bo do przerwy mieliśmy swoje okazje bramkowe, a najlepszą zmarnował Omar Santana. A prócz straty bramki można powiedzieć, że w przekroju całego spotkania przeciwnik nam nie zagroził. Przyjmujemy ten punkt z pokorą - powiedział Nowak na konferencji prasowej.

Z tej samej kategorii