Dwugłos po meczu Rakowa z Zagłębiem. Niezadowolonych - brak

Rakow Czestochowa - Zaglebie Sosnowiec
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Zagłębie Sosnowiec zremisowało na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 2:2, mimo że po pierwszej części meczu miał dwubramkową przewagę. W drugiej połowie świetnie spisali się podopieczni Marka Papszuna, którzy odrobili straty i nawet byli blisko wygranej. Po meczu swoje zdanie wyrazili Tomasz Nowak oraz Tomasz Wróbel.

Tomasz NOWAK, kapitan Zagłębia Sosnowiec: Szkoda, że nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji w drugiej połowie. Byłoby 3:0 albo 4:0 i mielibyśmy spokój. Przy 2:0 wystarczy kontaktowa bramka i rywal się nakręca - tak było teraz. My za to się cofnęliśmy i straciliśmy bramki na własne życzenie. W pierwszej części meczu byliśmy do bólu konsekwentni, w drugiej połowie tej konsekwencji już zabrakło.

Najważniejsze, że nie przegraliśmy i wiara w to, że potrafimy grać w piłkę jest coraz większa. Krok po kroku idziemy do przodu, teraz mamy jeszcze trochę czasu, żeby spokojnie popracować, "dotrzeć" się z trenerem i optymistycznie wierzę, że będzie o wiele lepiej.

 

Tomasz WRÓBEL, piłkarz Rakowa: Zremisowaliśmy z bardzo trudnym rywalem. Przez pryzmat dwóch połów ocena może być dostateczna. Pierwsza połowa była fatalna, w drugiej myślę, że pokazaliśmy się z lepszej strony doprowadzając do remisu. Szkoda, że zabrakło trzeciej bramki, bo było na to sporo okazji. Dobrze, że wreszcie pojawiły się te bramki, bo wcześniej mimo dobrej gry bardzo ich brakowało.

Każdy wie, że chcemy wygrywać. W szatni musiało paść wiele mocnych słów, bo w poprzednich meczach byliśmy trochę zbyt grzeczni. Dobrze, że przyniosło to taki efekt.

Z tej samej kategorii