Nowy dyrektor sportowy GieKSy: Zobaczymy, kto jest „myślami gdzie indziej”

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Katowice. Konferencja prasowa. 03.11.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Pięć dni mija dziś od nominacji Tadeusza Bartnika (na zdjęciu z prawej) na stanowisko dyrektora sportowego przy Bukowej. A że to pierwsza jego praca w tej właśnie roli, na razie mówi o niej na dość dużym stopniu ogólności.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: „Dyrektor sportowy” - jak pan, dotąd najpierw piłkarz, a ostatnio - prezes IV-ligowego MKS-u Myszków, postrzega rolę człowieka z taką funkcją w klubie pierwszoligowym?

TADEUSZ BARTNIK: - W umowie wiążącej mnie z klubem zapisane są moje obowiązki i zadania. Zdaję sobie sprawę, że funkcja dyrektora sportowego postrzegana jest przede wszystkim przez pryzmat wyniku pierwszej drużyny. W wielu klubach ogranicza się ona zresztą wyłącznie do tego, co z pierwszą drużyną związane: kreowania jej wizji, dokonywania transferów itp. W moim przypadku te kwestie to tylko 10 procent zadań, jakie mi przydzielono. Ale zdaję sobie sprawę, że właśnie owe 10 procent będzie odpowiedzialne za 90 procent oceny mojej pracy. Wynik pierwszej drużyny jest bowiem kołem zamachowym klubu. Dlatego główne działania - zwłaszcza w najbliższym czasie, kiedy zakończy się runda i otworzy się okienko transferowe - skupione będą na maksymalizowaniu wyniku pierwszego zespołu.

 

Czy te słowa to zapowiedź zimowej rewolucji w składzie?

TADEUSZ BARTNIK: - Największe możliwości weryfikacji pracy zespołu - poprzez zmiany personalne - otwierają się w letnim okienku. Teraz skupimy się raczej na tym, by w sposób optymalny wykorzystać potencjał zawodniczy. Wydaje mi się, że właśnie w tym zakresie - indywidualnego wejścia poszczególnych graczy na wyższy poziom - tkwią największe rezerwy. Nie wykluczam natomiast, że takie zmiany będą; nie tylko z inicjatywy kierownictwa drużyny, ale i samych piłkarzy. Być może znajdą się wśród nich tacy, którzy już teraz będą chcieli wybrać własną drogę rozwoju swej kariery, niezależną od GKS-u. Ten najbliższy czas to moment odpowiedzi na pytanie, komu jest po drodze z GieKSą, a komu nie; kto jest w stanie skupić się na realizacji swych zadań w kolejnych miesiącach.

 

Jak to sprawdzić?

TADEUSZ BARTNIK: - W bezpośrednich rozmowach, które mogą pokazać, kto jest już „myślami gdzie indziej”.

 

Być może takie odpowiedzi nasuwają się również z analizy dotychczasowych gier drużyny w tym sezonie. Dużo pan ich widział?

TADEUSZ BARTNIK: - Kilka. Dobrze jest bowiem czasami wejść w środowisko z zupełnie świeżym spojrzeniem.

 

Jaką GieKSę zobaczył pan w tych meczach, które pan oglądał?

TADEUSZ BARTNIK: - Tak różną w różnych aspektach, że nie pokuszę się o diagnozę. Zespół ma wiele dobrych momentów, przeplata je jednak momentami słabszej gry, racjonalnie trudnymi do wytłumaczenia.

 

Gdyby jednak spróbować postawić tę diagnozę - ze świeżym spojrzeniem - to jak ona by brzmiała na przykład w kontekście przegranych derbów z GKS-em Tychy?

TADEUSZ BARTNIK: - Żeby te moje wrażenia przekuć w merytoryczną analizę, trzeba by najpierw poznać zamysł szkoleniowca na ten mecz. Dopiero ta wiedza pozwoli znaleźć odpowiedź na pytanie, czy - i na ile - zawodnicy nie realizowali założeń taktycznych.

 

Diagnoza kibicowska zawierała się w dwóch słowach: „brak zaangażowania”. Co pa na to?

TADEUSZ BARTNIK: - Jako były zawodnik jestem ostatnią osobą, która chciałaby ferować takie wyroki. Na postawę piłkarzy w meczu wpływają - z jednej strony - wspomniane przeze mnie założenia, z drugiej - inne czynniki. Mentalne na przykład, czyli umiejętność radzenia sobie z presją. Są zawodnicy, którzy w meczu o stawkę nie są w stanie pokazać 100 procent swych możliwości.

 

Porozmawialiśmy o - jak pan mówił - 10 procentach pańskiej przyszłej działalności w GieKSie. A pozostałe 90 to...?

TADEUSZ BARTNIK: - Nadzór nad sekcją piłki nożnej kobiet, nad akademią „Młoda GieKSa” i nad kwestiami prawno-finansowymi.

 

Ta ostatnia sfera działalności oznacza, że być może więcej czasu spędzać pan będzie w dyrektorskim gabinecie, niż na obserwacji potencjalnych nowych GieKSiarzy...

TADEUSZ BARTNIK: - Może tak być, bo dyrektor sportowy raczej powinien zarządzać sztabem ludzi wykonujących tego typu zadania, samemu zaś wkraczać do akcji na etapie finalnej obserwacji, podejmowania decyzji i prowadzenia rozmów transferowych i kontraktowych - właśnie w zaciszu gabinetu .

 

W Myszkowie - jako prezes - musiał pan podejmować decyzje o angażu graczy na poziom IV ligi. W Katowicach trzeba będzie rozstrzygać dylematy dotyczące graczy mających walczyć o awans do ekstraklasy. Czuje się pan kompetentny w tym zakresie?

TADEUSZ BARTNIK: - O każdym nowym kontrakcie decydować będzie zespół ludzi: sztab szkoleniowy; dyrektor sportowy; Dawid Dubas pracujący w roli skauta i zapewniający pewną ciągłość myśli personalnej między poprzednim menedżerem sekcji a mną; wreszcie osoby odpowiedzialne za stronę finansową przedsięwzięcia - a więc zarząd. Na pewno też będziemy chcieli w niedalekiej przyszłości poszerzyć zespół skautingowy, choć oczywiście w takim zakresie, by nie zwiększać w istotny sposób kosztów jego funkcjonowania.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~AxelUżytkownik anonimowy
~Axel :
No photo~AxelUżytkownik anonimowy
Górnik z sukcesami gra w ekstraklasie bo ma zaplecze w solidnej III lidze. Ruch, GKS nawet nie mają takiej drużyny, młodzi nie mają nawet szans powalczyć z "kontraktowiczami". Gdzie mają ogrywać się w seniorskiej piłce gracze ? Wybijający się w III lidze po półrocznym "oszlifowaniu" nadaję się do gry w ekstraklasie - przykład jak to zrobić jest w Zabrzu.
8 lis 10:35 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KWLUżytkownik anonimowy
~KWL :
No photo~KWLUżytkownik anonimowy
Komu przeszkadzały rezerwy . Każdy szanujący się klub , który chce czerpać z młodzieży mysi miec taki zespół gdzie jednocześnie moga sie ogrywać młodzi i gdzie ci którzy nie graja ligi utrzymują tempo meczowe ci weekend gra 14 ludzi reszta tylko w treningu tsk nie zbuduje sie silnego klubu z mocnym fundamentem gdzie co sezon można sprawdzać młodych niestety ci , którzy sa teraz w składzie nie sa w stanie zagwarantować sukcesu .
8 lis 14:41 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii