Środek pola w GKS-ie Tychy, czyli kłopoty bogactwa

Maciej Kowalczyk
 fot. Sobala Łukasz  /  źródło: Pressfocus

Pierwszy mecz wiosny jako defensywni pomocnicy rozpoczynali Mateusz Bukowiec i Eugen Zasawicki, a drugi - z Kluczborkiem - kończyli Radosław Pruchnik i Daniel Mikołajewski.

Zimowe roszady personalne w Tychach stały pod znakiem zmian w środku pola. Podziękowano Stepanowi Hirskiemu i Mariuszowi Zganiaczowi, a zakontraktowano Eugena Zasawickiego, Radosława Pruchnika i Daniela Mikołajewskiego. Z przyjściem każdego z nich wiązano spore nadzieje. Zwłaszcza - Zasawickiego. 24-latek wypożyczony z litewskiego Trakai - mający na koncie debiut w reprezentacji Mołdawii - był jedynym nowym zawodnikiem, który trafił do wyjściowej jedenastki na derby z Górnikiem Zabrze (0:1), inaugurujące wiosnę. Parę defensywnych pomocników stworzył wraz z Mateuszem Bukowcem. Gdy mecz chylił się ku końcowi, trener Jurij Szatałow zmienił obu. Tydzień później, Zasawicki nie podniósł się już z ławki rezerwowych. Od pierwszej minuty z MKS-em Kluczbork (4:2) zagrali Bukowiec i Radosław Pruchnik, przy czym temu pierwszemu szkoleniowiec podziękował... jeszcze przed przerwą.


- „Buki” bardzo dobrze wyglądał w tygodniu na treningach. Zdecydowałem się więc na niego postawić, ale w meczu coś mu uciekło. Ani przyjęcia, ani prostopadłego podania... Wypadł z gry i trzeba było szybko to korygować - wyjaśniał Jurij Szatałow, który w miejsce niedawnego kapitana zespołu desygnował do gry Daniela Mikołajewskiego. 17-latek, wypożyczony z Lechii Gdańsk, która zimą kupiła go z Podbeskidzia Bielsko-Biała, zanotował bardzo udany debiut w tyskich barwach.


- „Miki” to bardzo odważny chłopak. Bałem się go wystawić na takim boisku, bo było bardzo „ciężkie”. To dość solidnie zbudowany, wysoki gracz. Hamowanie zajmuje mu... pół godziny. Wystartowanie - tak samo. Poradził sobie, bo ma charakter. Cieszę się, że fajnie wszedł w mecz - oceniał trener GKS-u. Wydaje się naturalnym, że na sobotni wyjazdowy mecz z Olimpią Grudziądz od początku w roli defensywnych pomocników wyjdą Mikołajewski i Pruchnik. Po ogłoszeniu wypożyczenia z Górnika Łęczna, 30-latkowi wystarczyło kilkanaście dni, by wskoczyć do wyjściowego składu. Z Kluczborkiem dał ekstraklasową jakość.


- Trudno mi ocenić samego siebie. Jestem bardzo krytyczny, jeśli chodzi o własną osobę. Więcej będę mógł powiedzieć na chłodno. Przyszedłem tu pomóc drużynie. Chcemy wygrywać i utrzymać pierwszą ligę dla Tychów. Zespół z Kluczborka wyszedł na nas niezbyt przestraszony. To nam plątały się nogi. Była trema związana z pierwszym w roku występem przed własną publicznością. Cieszę się, że pokazaliśmy charakter. Schodziliśmy na przerwę przy stanie 1:2, a to nigdy nie jest łatwe, gdy są duże oczekiwania. Na szczęście podołaliśmy - podkreśla Radosław Pruchnik.


Nie ulega wątpliwości, że Jurij Szatałow chciałby na każdej pozycji mieć taki wybór, jak w środku pola. Nie można też zapominać o młodzieżowcu Wojciechu Szumilasie, który jesienią strzelił 2 gole i dał pozytywny sygnał wskakując do składu. Dziś sztab szkoleniowy widzi go też w roli zmiennika Łukasza Grzeszczyka w roli „dziesiątki”, czyli ofensywnego pomocnika.

Z tej samej kategorii