Trenować nawet mózgi. Górnik Zabrze polskim pionierem

Norbert Bradel
 fot. Grzegorz Press  /  źródło: Materiał prasowy

Górnik Zabrze jest pierwszym polskim klubem, w którego sztabie szkoleniowym na stałe pracuje specjalista od pracy mózgu.

 

Za granicą już kilka lat temu trenerzy dostrzegli zalety posiadania w sztabie specjalisty, który często prostymi ćwiczeniami poprawia pracę umysłów ich zawodników. Jednym z pionierów był Juergen Klopp, który metody LifeKinetik wprowadzał do Borussii Dortmund już w 2008 roku. Za jego przykładem poszły inne kluby Bundesligi, a Klopp przenosi teraz te rozwiązania do Liverpoolu.
- Kluby zauważają, że nasz mózg wykonuje tytaniczną pracę, m.in. sterując pracą mięśni. I to właśnie jakość oraz szybkość tego sterowania przekłada się na dobre zagranie, świetny strzał czy bramkę - mówi Norbert Bradel, który od tego sezonu pracuje pod tym kątem z piłkarzami Górnika Zabrze. Bradel współpracuje z przedstawicielami różnych dyscyplin, od bilarda, przez boks, po triathlon, pracował również z klubami niemieckimi - głównie piłki ręcznej. W polskim futbolu zapotrzebowania na tego typu usługi dotychczas raczej nie było. Jedynie przez krótki okres, przed kilkoma laty, Bradel trenował z piłkarzami Cracovii, gdy prowadził ją Tomasz Kafarski. Można jednak spokojnie powiedzieć, że Górnik jest pierwszym polskim klubem, w którego sztabie specjalista od pracy mózgu pracuje w tak szerokim zakresie.

 

Formalnie Bradel jest trenerem mentalnym Górnika, ale ten tytuł nie oddaje dobrze tego, za co jest odpowiedzialny w sztabie. - Zawodnicy, gdy słyszą o trenerze mentalnym, reagują różnie. Jeden z nich powiedział mi, że kiedyś miał zajęcia z trenerem mentalnym, który kazał piłkarzom stanąć na środku boiska, złapać się za ręce i przez kwadrans czerpać energię ze słońca - uśmiecha się trener. Jego metody są zupełnie inne. - Pracuję nad elementami psychomotoryki i nad tym, by tak połączyć wszystkie elementy w głowie, by wyszedł założony efekt. Zaczęliśmy od mierzenia zawodników pod kątem różnych parametrów - sprawdzaliśmy poziom stresu, bazową koordynację ruchową, nogi i oczy dominacyjne, tworząc w ten sposób ich profil. Dopiero to daje możliwości poprawiania w treningu słabszych stron zawodników. Chłopcy szybko przekonali się do mojej pracy. Zobaczyli, że to nie jakieś czary, dziwne rozmowy na trudne tematy, a bardziej trening sportowy - tłumaczy.

 

Zawodnicy Marcina Brosza nie mają osobnych sesji treningowych z Bradelem. Elementy zajęć psychomotorycznych są wplatane do codziennych treningów piłkarskich. Czasem chodzi o trywialnie wyglądające ćwiczenia - zawodnicy muszą np. skrzyżowanymi rękami łapać piłki tenisowe czy wykrzykiwać imiona zawodników, do których podają. - W tego typu zajęciach chodzi o to, by piłkarze oderwali pełną uwagę od piłki i umieli skupić się na dwóch czynnościach jednocześnie. Każdy tylko narzeka, że gracze nie mają przeglądu pola, patrzą cały czas na piłkę, niczego poza nią nie widząc. Treningi, które prowadzę, mają na celu m.in. zwiększenie postrzegania przestrzeni, czyli tzw. lepszy przegląd pola - wyjaśnia nasz rozmówca.

 

Choć w zachodnich klubach tego typu zajęcia przeprowadza się już z dziećmi, dorośli piłkarze też mogą z nich skorzystać. - Umysł dorosłego człowieka można wytrenować w każdym aspekcie, tak jak mięśnie. Potrzeba do tego więcej czasu niż u dzieci czy młodzieży, co po części wynika z plastyczności umysłu, a po części z nawyków. Dlatego mierzalna poprawa u dorosłych następuje od dziesiątego tygodnia treningów. Starsi zawodnicy też mają możliwość nabycia umiejętności kreatywnego zarządzania ciałem. Patrzymy często na wielkich piłkarzy i mówimy, że oni się z tym urodzili. Jednak gdy popatrzymy na małe dziecko, zobaczymy, że ono praktycznie z niczym, oprócz instynktów bazowych, się nie rodzi. Wszystko inne wypracowujemy w trakcie naszego życia poprzez różnego rodzaju treningi. Najprościej zapytać rodziców, co każdy z nas umiał, gdy się rodził - podkreśla Bradel.

 

Określenie profili dominacyjnych zawodników to dopiero wstęp do właściwej pracy. Bradel w Górniku korzysta ze sprzętu pomiarowego wymyślonego dla narciarzy alpejskich - w tym sporcie koordynacja ruchowa to podstawa - dostosowanego pod kątem piłkarzy. - Dzięki temu jesteśmy w stanie poznać mocne i słabe punkty zawodnika, np. balans ciała czy problem z równowagą przy cofaniu się lub staniu na piętach. Przy pomocy tych wyników, możemy ustalić z trenerem, nad czym należy pracować. U piłkarzy niezwykle ważne jest, by dobrze stali na nodze postawnej. Prawonożny gracz musi bardzo dobrze stać na lewej nodze i odwrotnie. Dzięki temu, oddając strzał, nie traci równowagi w kluczowym momencie. Jeśli przyjrzymy się ekstraklasie, zobaczymy, ile mamy w każdym meczu stuprocentowych sytuacji, marnowanych przez to, żę zawodnicy, poprzez „złe stanie” na nogach, posyłają piłkę daleko od bramki - tłumaczy.


Nie oznacza to jednak, że po samym pomiarze da się określić, jak dany zawodnik będzie strzelał. - Gdyby brać pod uwagę tylko ten jeden test, gimnastyk miałby rewelacyjne wyniki, a na boisku pewnie gola by nie strzelił. Chociaż coś jest na rzeczy, ponieważ Stanisław Oślizło, jedna z legend Górnika, trenował w dzieciństwie gimnastykę i jego sprawność ogólna do dziś jest niewiarygodna - zaznacza specjalista. Upraszczając, trener Brosz jest od tego, by nauczyć piłkarzy stać w dobrym miejscu boiska, a Bradel, by nauczyć ich dobrze stać na nogach. - Dobrym przykładem jest Zlatan Ibrahimović, który często stoi - wydawałoby się - w złym miejscu, ale za to świetnie stoi na nogach i ma fenomenalne czucie własnego ciała. Gdy poprzez złe ustawienie, trochę brakuje mu do piłki, jest w stanie to nadrobić np. strzelając nożycami czy piętą. To wynika z umiejętności nabytych w sztukach walki i motorycznych treningów z innych dziedzin. To zawodnik, który dobrym staniem na nodze postawnej, potrafi zniwelować stanie w złym miejscu boiska - wyjaśnia trener mentalny zabrzan.

 

 

Jak zawodnicy Górnika, wypadają pod kątem koordynacji i psychomotoryki, w porównaniu do sportowców takich jak Zlatan? Zdaniem Bradela, takie porównania nie mają żadnego sensu. - Gdy pracuję indywidualnie, dzielę zawodnika na poziomy, by mieć punkt odniesienia. W Górniku jednak punktem odniesienia była drużyna: tak, by każdy wiedział, w jakich parametrach jest powyżej, a w jakich poniżej średniej zespołu oraz w czym warto się poprawić. Porównywanie się na tym etapie np. do graczy z Bundesligi nikomu by nie pomogło. Chyba, że producentom leków antydepresyjnych - zaznacza. Jest jednak nadzieja, że zawodnicy z Zabrza z czasem rzeczywiście będą na boisku widzieć więcej. - Pole widzenia można trenować. Dobrym przykładem na to są metody szybkiego czytania, jednak posłużę się przykładem nauki jazdy samochodem. Osoby zaczynające kurs, są spięte. Kierują jak roboty. Czym więcej nabierają umiejętności, czym bardziej mają wytrenowany umysł, tym sprawniej im idzie prowadzenie pojazdu i więcej widzą. To wynika z mocy przerobowych naszego umysłu oraz procesów w nim zachodzących. Jeśli porównamy go do komputera - gdy odpalimy kilka aplikacji, które przeciążą procesor, zaczynają się one zacinać. Tak samo jest z nami. Jeśli napniemy wszystkie mięśnie, skupimy się na tym, co się dzieje, będziemy musieli pamiętać, że przy dwóch tysiącach obrotów mamy zmienić bieg, uruchomimy całą masę procesów i umysł zacznie ograniczać zasoby. Dlatego włącza się wzrok tunelowy - widzimy tylko to, co przed nami. W futbolu jest tak samo. Jeśli zawodnik jest zestresowany, napięty, ma zawężone pole widzenia, co przekłada się na gorszą grę - tłumaczy Bradel.

 

Czy obecność specjalisty od pracy mózgu, w sztabie szkoleniowym I-ligowej drużyny, jest zapowiedzią, że polscy trenerzy zaczynają dostrzegać rezerwy tkwiące w głowach piłkarzy? Na razie trudno wyrokować, bo za deklaracjami rzadko idą czyny. - Każdy trener mówi, że głowa jest najważniejsza, ale każdy trochę inaczej to rozumie. Jeden rozumie przez to, że ktoś się stresuje i ma lęki, inny, że gdy jest dobre przygotowanie motoryczne, głowa też działa. Mało kto zdaje sobie sprawę, że głowa odpowiada za dosłownie wszystko. W sytuacji boiskowej, piłkarz musi się odnaleźć, czyli ocenić, jak wygląda sytuacja z zawodnikami, przeciwnikiem, piłką, podjąć najlepszą decyzję i wysłać sygnał do mięśni. To wszystko praca głowy. Dopiero w tym momencie następuje praca mięśni - wykonanie kilku kroków i zagrania. Potem znów przychodzi do głowy informacja zwrotna, czy to, co zrobiliśmy, zostało wykonane tak, jak sobie wyobrażaliśmy - wyjaśnia Norbert Bradel. Trener Marcin Brosz już od lat dostrzegał potrzebę jak najbardziej różnorodnej pracy nad swoimi zawodnikami. Włączenie na stałe do sztabu szkoleniowego specjalisty od pracy mózgu, to tego kolejna odsłona.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Norbert Bradel nim przybył do Zabrza pracował już w Cracovii !!!
29 gru 16 04:21 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~zgredekUżytkownik anonimowy
~zgredek :
No photo~zgredekUżytkownik anonimowy
Nic tak nie trenuje mózgu jak wygrana po dobrze przepracowanych treningach. A jak wygranej nie ma to trzeba uznać klasę przeciwnika i przenieść się do właściwej klasy rozgrywkowej
26 sty 08:52
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KartoUżytkownik anonimowy
~Karto :
No photo~KartoUżytkownik anonimowy
Ale świetnie, wiadomo, że umysł i ciało muszą dobrze pracowac, dlatego ja do meczyków piję perłę, dla relaksu :D Żeby nie było że tylko biegam
7 sty 19:21
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii