Szukając następcy Alana Czerwińskiego

Alan Czerwiński
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Dziś w samo południe katowiczanie zagrają drugi tego lata sparing. Przy Oporowskiej we Wrocławiu ich rywalem będzie miejscowy Śląsk.


Sobotnie 1:4 w terminarzu gier kontrolnych nie wygląda najlepiej, ale... od tamtej potyczki kadra GieKSy nieco się poszerzyła - zwłaszcza w defensywie. - Szukamy konkurencji dla Dawida Abramowicza - mówił u progu przygotowań Piotr Mandrysz, i znalazł dobrze sobie znanego Mateusza Mączyńskiego. - Trzeba wzmocnić środek obrony i środek drugiej linii - podkreślał, i w miejsce Tomasza Wisio oraz Olivera Praznovskiego zaangażowano Tomasza Midzierskiego i Lukasa Klemenza. Pozostaje więc jeszcze tylko prawy obrońca, czyli następca Alana Czerwińskiego, i będzie można mówić o pełnym „odświeżeniu” linii defensywnej.
„Odświeżania” - w sensie personalnym - nie wymagała obsada pozycji między słupkami. - Mam topowy duet bramkarzy, z którego chyba każdy byłby zadowolony - zaznaczał w dzień pierwszego treningu szkoleniowiec. No, może z nutką niepokoju w głosie, bo przecież pogłosek o ofertach dla Mateusza Abramowicza nie brakowało. Ostatecznie jednak 24-letniego golkipera udało się przy Bukowej zatrzymać. W środę - zresztą zgodnie z zapowiedziami - przedłużył o rok dotychczasową umowę z katowiczanami. I nawet jeśli zmaga się w tej chwili z kontuzją (co ponoć może jeszcze „chwilę” potrwać”), rywalizacja między nim a Sebastianem Nowakiem - jak w ub. sezonie - powinna przynieść katowickiej drużynie wiele pożytku.
Spośród zawodników, którym z końcem miesiąca wygasa dotychczasowa umowa, na decyzję czeka jeszcze Łukasz Pielorz. Wszechstronny, uniwersalny, ale nie pierwszoplanowa postać w drużynie. Tym niemniej jeśli Szymonem Drewniakiem - którego nazwisko pojawiało się w kontekście negocjacji z katowiczanami - zainteresował się Michał Probierz, być może doświadczony pomocnik jednak przy Bukowej zostanie.

Z tej samej kategorii