Sebastian Nowak: Boisko znów nas zweryfikowało...

GKS Katowice
 fot. Krzysztof Dzierzawa  /  źródło: Pressfocus

GKS Katowice przegrał kolejny mecz i - co bardziej dotkliwe - to spotkanie derbowe. Gola na 1:0 dla GKS-u Tychy zdobył z rzutu karnego Piotr Ćwielong, jednak zdaniem golkipera GieKSy "jedenastka" w ogóle nie powinna być podyktowana.

„Jedenastka” dla tyszan - pańskim zdaniem - słuszna?
SEBASTIAN NOWAK: Wątpliwa, moim zdaniem. Ale gwizdnięta, więc... była.


Można było odnieść wrażenie - oglądając pana zachowanie przy rzucie karnym - że czekał pan do końca na strzał Piotra Ćwielonga...
SEBASTIAN NOWAK: Tak. Mieliśmy rozpisany sposób wykonywania „jedenastek” przez czterech zawodników GKS-u Tychy. Był wśród nich i „Pepe”. Do tej pory wszystko strzelał albo w środek bramki, albo w prawy róg bramkarza. Więc rzeczywiście zaczekałem. Liczyłem na strzał w środek, próbowałem nawet go do tego sprowokować. Ale - być może w ostatniej chwili - jednak zmienił zamiar i strzelił w mój lewy róg.


Siedzieliście niegdyś - fakt, że ponad 10 lat temu - przez trzy sezony w jednej szatni. Miało to znaczenie w tym pojedynku nerwów?
SEBASTIAN NOWAK: Nie... Faktem jest natomiast, że będąc zawodnikiem Górnika, obroniłem kiedyś rzut karny w jego wykonaniu. Teraz się nie udało...


… i przegraliście. Znowu. I znowu mecz derbowy, choć wydawało się, że po trzech wygranych spotkaniach kryzys już opanowany. Co się dzieje?
SEBASTIAN NOWAK: No właśnie - co?


Bez sił, bez pomysłu - takie wrażenia odnosi się na trybunach.
SEBASTIAN NOWAK: Sił nam nie brakuje. Za to wchodzimy w te mecze derbowe z bojaźnią. Sami darujemy przeciwnikowi wiele piłek. Napędzamy rywali naszymi stratami, niedokładnymi podaniami. Jeżeli zdarzają się one - a zdarzają często - w centralnej strefie boiska, wówczas przeciwnik ma doskonałą okazję do skontrowania nas. Trudno to wszystko zrozumieć... Trzy wygrane z rzędu, potem - w perspektywie - dwa prestiżowe mecze derbowe. Zwycięstwa w nich pozwoliłyby nam na dobre doskoczyć do czołówki. Tymczasem jest dokładnie przeciwnie - znów musimy nerwowo zerkać na to, co za naszymi plecami. Ech...


Jak się podnieść?
SEBASTIAN NOWAK: Najlepszą receptą na porażki zawsze jest zwycięstwo. Liczyliśmy, że po wpadce z Ruchem, odniesiemy je w Tychach. Tyle że boisko znów nas zweryfikowało...

Z tej samej kategorii