Ryszard Tarasiewicz gani swoich piłkarzy za... brak spokoju

Miedz Legnica - Podbeskidzie Bielsko-Biala
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

GKS Tychy przegrał pierwszy mecz pod wodzą Ryszarda Tarasiewicza. Rywalem była dobrze spisująca się Odra Opole, co podkreślał sam szkoleniowiec tyszan, nie krytykując zbytnio swoich zawodników. Pomijając jedynie złą - jego zdaniem - grę w końcówce spotkania.

Ryszard TARASIEWICZ, trener GKS-u Tychy: Borykaliśmy się przed tym meczem z kilkoma problemami. Myślę, że zawodnicy, którzy dziś grali, dobrze się zaprezentowali. Jedyne, o co mogę mieć pretensje, to ostatnie minuty, gdy graliśmy „długimi” piłkami. Gdy zostało 10, 12 minut, trzeba było spokojnie przygotowywać ataki. Były ku temu możliwości, by wykorzystywać bardziej boczne sektory. Końcówka meczu to jedyny zarzut do moich zawodników.

Oczywiście, te kontry, które miała Odra, wynikały z naszych niepotrzebnych strat w środkowej strefie boiska. Powinniśmy szybciej przenosić ciężar gry na lewą albo prawą stronę. Zawodnicy jednak dobrze reagowali na te kontry. Nawet po tych stratach szybko staraliśmy się wrócić, nie dopuścić przeciwnika do strzelenia drugiego gola. Mieliśmy też swoje sytuacje, mogliśmy wyrównać. Nie udało się, ale nie widziałem w zespole momentu zwątpienia, braku wiary.

Zostało nam jeszcze kilka meczów. Myślę, że – abstrahując od wyniku – jeśli będziemy grali z taką wiarą i poświęceniem, a trochę większym spokojem w rozegraniu, to na pewno wyniki osiągane przez nas będą korzystniejsze. Odrze gratuluję zwycięstwa.

Z tej samej kategorii