Pucharowe przetarcie przed walką o ligowe punkty

Mirosław Smyła
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Beniaminek Nice I ligi jedzie do Nowego Dworu Mazowieckiego na mecz rundy wstępnej Pucharu Polski z miejscowym, III-ligowym Świtem. - Nie ulega wątpliwości, że zamierzamy przejść dalej - mówi trener opolan, Mirosław Smyła.

Beniaminek I ligi zakończył wczoraj tygodniowe zgrupowanie w Grodzisku Wielkopolskim i wyruszy na pierwszy w sezonie oficjalny mecz. W sobotę opolanie zmierzą się w rundzie wstępnej Pucharu Polski z III-ligowym Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.
- Chcemy zwyciężyć z jednego podstawowego powodu. Dzięki tej wygranej zyskamy niesamowite przetarcie przed pierwszym meczem ligowym. Za tydzień przyjechałaby do nas Olimpia Grudziądz, która pozwoliłaby ocenić nasz poziom przed inauguracją ligi z Górnikiem Łęczna. Zamierzamy więc przejść dalej dla dobra przygotowań, ale też umówmy się - to Puchar Polski. Kto nie chciałby, by w którejś z kolejnych rund na nasz stadion zawitała jakaś drużyna z ekstraklasy? Jak Legia czy Wisła? - zapytuje trener Odry, Mirosław Smyła.
Na szczegółowe rozpracowywanie rywala, który poprzedni sezon zakończył na 4. miejscu silnej I grupy III ligi, w opolskim obozie się jednak nie zanosi.
- To ważny mecz, jak każdy o coś. Jest konkretna stawka, ale nie będziemy angażować sztabu wielu ludzi, którzy pojadą analizować sparing Świtu. To bez sensu. Szacunek dla przeciwnika oczywiście trzeba mieć, ale jesteśmy zespołem I-ligowym, a to zobowiązuje przede wszystkim do szacunku dla samych siebie - podkreśla Smyła.
Kibice Odry stale zastanawiają się, co z napastnikiem. Po rozstaniach z Łukaszem Staroniem i Dawidem Wolnym przy Oleskiej pozostał tylko Szymon Skrzypczak, a nikt nowy w środowym sparingu z Chrobrym Głogów (0:0) się nie pojawił.
- Trwają intensywne prace nad tym tematem. O ile linia defensywy udowadnia, że jest solidną instytucją, to z przodu... Gdyby przyszło nam, nie daj Boże, zastąpić Skrzypczaka, byłby problem. On nie ma zmiennika, a nasze ogniwa trzeba umiejętnie odciążyć. To są zawodnicy z jakością, lecz jesień jest bardzo długa i mogą być kłopoty, a tego nie chcemy – dodaje szkoleniowiec I-ligowca z Opola.

Z tej samej kategorii