Gabriel Nowak: Marzą mi się dwie pieczenie

Gabriel Nowak
 fot. Mirosław Szozda  /  źródło: własne

Nie czujemy jakiegoś wielkiego ciśnienia. Gramy z meczu na mecz, całkiem dobrze wyglądamy nie „spinamy” się dodatkowo, że już w sobotę możemy postawić pieczęć na awansie - mówi niespełna 31-letni pomocnik Odry Opole.

Marek HAJKOWSKI: Swego czasu bronił pan barw katowickiego Rozwoju, który w sobotę będzie chciał pokrzyżować plany lidera i głównego kandydata do awansu na zaplecze ekstraklasy. Dla pana stadion przy Zgody to szczególne miejsce?
Gabriel NOWAK: Nie ukrywam, że czuję do niego sentyment. Zawodnikiem Rozwoju zostałem wiosną 2013 roku. Trafiłem do niego w ramach wypożyczenia z Górnika Zabrze, gdy byłem po dwóch poważnych kontuzjach i półtorarocznej przerwie. Zaliczyłem całkiem udane wejście, bo wybiegłem na boisko w meczu z Polkowicami i po dosłownie po 10 sekundach zdobyłem gola na 3:1, a tydzień później - również wchodząc z ławki - ustaliłem wynik spotkania z Jarotą Jarocin na 2:0. W sumie w Rozwoju spędziłem pół roku i - choć zagrałem w 10 meczach - to ten czas zapadł mi w pamięci.
Dziś broni pan barw Odry Opole i przy spełnieniu dwóch warunków - waszego zwycięstwa w Katowicach oraz porażki Radomiaka z Olimpią Elbląg będziecie mieli 15 punktów przewagi nad drużyną z Radomia, którą macie lepszy bilans - już w sobotę może pan świętować z kolegami promocję do I ligi. Czy w waszej szatni da się odczuć, że na 5 kolejek przed końcem sezonu będziecie mogli otwierać szampany?
Gabriel NOWAK: Powiem szczerze, że nie czujemy jakiegoś wielkiego ciśnienia. Gramy z meczu na mecz, całkiem dobrze wyglądamy i dodatkowo się nie „spinamy”, że już w sobotę możemy postawić pieczęć na awansie.
Czego spodziewacie się w sobotę?
Gabriel NOWAK: Trudnego spotkania. Rozwój przegrał wiosną tylko raz i jest zupełnie innym zespołem niż jesienią. Katowiczanie walczą o utrzymanie, bardzo potrzebują punktów i z pewnością tanio skóry nie sprzedadzą.
Rozwój uległ Puszczy Niepołomice 0:1, z którą wy przed tygodniem zremisowaliście 1:1. Gdyby nie to, wasza sytuacja byłaby jeszcze bardziej klarowniejsza...
Gabriel NOWAK: Przed meczem remis nie byłby zły, ale analizując jego przebieg, możemy czuć niedosyt. Choć późno strzeliliśmy gola, to rywale zdołali wyrównać doliczonym czasie gry. Ostatecznie jednak udało nam się zachować nad nimi przewagę punktową.
W opinii wielu był to jeden z waszych najlepszych występów tej wiosny.
Gabriel NOWAK: Trudno się z tym nie zgodzić. Dominowaliśmy, atakowaliśmy, wypracowywaliśmy okazje, a przeciwnicy jedynie po stałych fragmentach dwukrotnie nam zagrozili.
Murawa stadionu Rozwoju nie należy do najlepszych. Dodatkowo maltretują ją opady deszczu. Czy uda się wam zaprezentować wszystkie walory?
Gabriel NOWAK: Dawno tam nie byłem, więc nie wiem, jak to boisko teraz wygląda. Niezależnie od tego, czy będzie idealnie przygotowane, czy nie, obie drużyny będą miały takie same warunki do gry.
Pańska ostatnia wizyta na obiekcie Rozwoju - w sierpniu zeszłego roku - zakończyła się pełnym sukcesem. Jako zawodnik ROW-u Rybnik zdobył pan dwa gole, przyczyniając się do zwycięstwa 2:0.
Gabriel NOWAK: Doskonale pamiętam tamto spotkanie. W pierwszej połowie zupełnie zdominowaliśmy gospodarzy i szybko strzeliliśmy bramki. Po przerwie Rozwój przeważał, dość mocno nas przycisnął, bo chciał złapać kontakt, ale potem znów przejęliśmy inicjatywę.
Czy taki scenariusz może się powtórzyć w sobotę?
Gabriel NOWAK: Nie ukrywam, że bym sobie tego życzył. Udałoby mi się bowiem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu...
Jak to rozumieć?
Gabriel NOWAK: Pochodzę z Rybnika, mam sentyment do ROW-u, całkiem niedawno w nim grałem. Wygrywając, przybliżyłbym Odrę do I ligi i jednocześnie urwałbym punkty katowiczanom, którzy o utrzymanie walczą między innymi z ROW-em.
Każdy z 9 wiosennych meczów zaczynał pan w podstawowym składzie i zdobył 4 bramki, co - jak na defensywnego pomocnika - jest przyzwoitym wynikiem.
Gabriel NOWAK: To prawda, ale też ostatni raz do siatki trafiłem w połowie kwietnia, w meczu z Siarką Tarnobrzeg. Fajnie byłoby podreperować dorobek strzelecki. Nie ma znaczenia czy uderzę głową, stopą, kolanem, po rzucie rożnym czy z dystansu. Byleby coś wpadło.
Rozwój zimą przeszedł rewolucję kadrową. Ma pan jeszcze w nim znajomych?
Gabriel NOWAK: Z Bartkiem Sobotkę grałem w GKS-ie Katowice, a z Michałem Płonką w Rybniku. W Rozwoju zostali jedynie Damian Mielnik i Bartek Soliński. Nie ma ich więc wielu. Myślę, że wchodząc do budynku klubowego, szatni nie pomylę.

Z tej samej kategorii