Tym razem murawa już nie przeszkadzała... Raków wygrywa mecz u siebie

Ruch Chorzow - Rakow Czestochowa
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Raków Częstochowa wygrał wreszcie drugi mecz na własnym boisku. W sobotę podejmował Górnika Łęczna, którego pokonał 3:1, dwie decydujące bramki zdobywają w samej końcówce.

O ile po ostatnim meczu trener Marek Papszun narzekał na stan murawy w Częstochowie, o tyle tym razem nie miała ona wielkiego znaczenia. Jego podopieczni pokazali się z dobrej strony pewnie pokonując spadkowicza z ekstraklasy 3:1. 

 

Początek spotkania zapowiadał się optymistycznie. Częstochowianie stwarzali sobie sytuacje podbramkowe, czego efektem był chociażby gol Karol Mondka w samej końcówce pierwszej połowy. Z drugiej jednak strony w grze Rakowa dużo było niedokładności, przez co ogólna ocena na pewno jest do poprawki. 

 

Gorzej zaczęła się natomiast druga część spotkania. Chwilę po rozpoczęciu do wyrównania doprowadził Grzegorz Bonin - i wtedy zaczęła się kontrola Górnika nad meczem. Sam Bonin miał kilka sytuacji do podwyższenia prowadzenia, więc wydawało się, że bramki są tylko kwestią czasu. 

 

Gole zdobywali jednak gospodarze. Na 2:1 zdobył wprowadzony z ławki rezerwowych Paweł Piceluk. Z kolei w doliczonym czasie gry wynik spotkania ustalił Andrzej Niewulis.

 

Raków Częstochowa - Górnik Łęczna 3:1 (1:0)
1:0 - Mondek, 45 min

1:1 - Bonin, 47 min

2:1 - Piceluk, 87 min

3:1 - Niewulis, 90 min

Raków: Lis - Mondek, Niewulis, Petraszek, Góra (30. Papikjan), Tomalski - Malinowski (85.  Mizgała), Figiel, Boateng, Wójcik - Czerkas (78.  Piceluk). Trener Marek PAPSZUN

Górnik: Prusak - Pruchnik, Sosnowski, Kosznik - Pisarczuk, Sasin (89. Szerszeń), Makowski, Karbowy (80. Tymiński), Szewczyk (89. Pacek) - Bonin, Szysz. Trener Tomasz KAFARSKI.

żółte kartki: Boateng - Makowski, Pisarczuk.

Z tej samej kategorii