Prezydent Bielska-Białej: Ja do lekarza, Boniek do prokuratora

Prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult
 /  fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Jacek Krywult o finiszu rozgrywek ekstraklasy, ustaleniach pozaboiskowych i wynikłych z tego konsekwencjach.

 

Andrzej GRYGIERCZYK: - Sprawą okoliczności degradacji Podbeskidzia zajęli się w ubiegły czwartek członkowie sejmowej Komisji Sportu, dalszy ciąg będzie w Ministerstwie Sportu... Bardzo mocno broni pan interesów klubu.
Jacek KRYWULT, prezydent Bielska-Białej: - To chyba zrozumiałe, skoro miasto jest głównym udziałowcem klubu. Ale to nie ja zwróciłem się do sejmowej komisji, tylko radni Bielska-Białej, którzy uznali, że to, co się stało w przededniu rozpoczęcia ostatniej fazy rywalizacji w ekstraklasie, było skandaliczne. Zmiana reguł gry w trakcie rozgrywek jest niedopuszczalna, a w tym przypadku posunięto się jeszcze dalej – zasady zostały zmienione post factum, gdy wszystkie rozstrzygnięcia zapadły na boisku i gdy był już nawet ustalony harmonogram rundy finałowej. To nawet trudno skomentować… Dodam tylko, że na wspomnianym posiedzeniu Komisji Sportu nie było nikogo z PZPN. To dość symptomatyczne.

 

Tytułem przypomnienia: Podbeskidzie najpierw było w grupie mistrzowskiej, potem znalazło się w grupie spadkowej i nie poradziło sobie w niej.
Jacek KRYWULT: - Spotkało się kilku panów, pogadało i zmieniło ustalenia. Pytam się w związku z tym, po co był ten cały cyrk z jednoczesnym rozpoczynaniem meczów o 18.00, skoro nie one miały decydujący wpływ na kształt tabeli? Czegoś takiego w historii polskiej ekstraklasy jeszcze nie było.

 

Czy miasto, jako właściciel klubu, podejmie jakiekolwiek inne kroki do wyjaśnienia wszystkich okoliczności zamieszania towarzyszącego podziałowi ekstraklasy?
Jacek KRYWULT: - Nawiązaliśmy już kontakt z jedną z najlepszych w Polsce kancelarii prawnych. Przekazujemy jej całą sprawę do rozpoznania. Rzecz nie tylko w tym, że zostały naruszone interesy naszego klubu, ale i w sposobie, w jaki się to dokonało. Podkreślam raz jeszcze nasze stanowisko: wspomniana zmiana reguł gry była i jest – ze strony PZPN – czynem karygodnym. Tak w każdym razie interpretujemy następstwo rozmów między piłkarską centralą a Lechią, i wycofanie przez klub z Gdańska skargi do Trybunału Arbitrażowego. A tak czysto po ludzku mamy żal do PZPN, że nie próbował w tej sytuacji szukać jakiegoś rozwiązania, które nie byłoby dla nikogo krzywdzące. Nie wspomnę już o tym, że jako jedyni poszkodowani przez to całe zamieszanie nie usłyszeliśmy nawet ze strony Zbigniewa Bońka słowa „przepraszam”.

 

Do samych piłkarzy Podbeskidzia nie ma pan pretensji o postawę w ostatnich siedmiu meczach?
Jacek KRYWULT: - Ależ oczywiście, że mam, podobnie jak każdy inny kibic. Staram się to jednak wytłumaczyć stanem ich psychiki po tym zamieszaniu. Choć, oczywiście, nie można braku zaangażowania i słabej postawy zrzucać wyłącznie na karb ich słabej mentalności.

 

Publicznie przedstawił pan swoje stanowisko już wcześniej. Prezes PZPN, Zbigniew Boniek, zasugerował w związku z tym, że „ten pan powinien iść do lekarza”.
Jacek KRYWULT: - I prezes Boniek ma rację. Dawno już u lekarza nie byłem, nie mam czasu niestety. Ale skoro on skierował pod moim adresem taką sugestię, to i ja zasugeruję, że może on powinien zastanowić się nad spotkaniem z prokuratorem? Jednym słowem: każdemu wedle potrzeb.

 

Dlaczego z prokuratorem?
Jacek KRYWULT: - Chociażby za słowa wygłoszone w trakcie programu „Kropka nad i”, w którym na zapytanie prowadzącej program Moniki Olejnik o transparent wywieszony na stadionie Legii, a wzywający do powieszenia jej (a także innych osób, w tym Tomasza Lisa - przyp. red.), odparł, żeby się nie bała, bo nikt jej nie powiesi. Co to w ogóle było?! W jakim kraju my żyjemy? Zamiast słów potępienia dla autorów tego skandalicznego i karygodnego wezwania, zamiast zapowiedzi podjęcia zdecydowanej walki z takimi przejawami nienawiści, jakieś banalne, kompletnie nie na miejscu, „słowa pocieszenia”. Można to potraktować jako rodzaj zaniechania, a może wręcz zachęty do kolejnych przejawów tego typu „twórczości”. I to m.in. nadaje się do prokuratora.

 

Mocne słowa.
Jacek KRYWULT:- Ale w pełni zasadne. Czyż ze strony PZPN, a także większości klubów ekstraklasy, nie panuje na tego typu zachowania swoiste przyzwolenie? Czyż PZPN i kluby nie udają przypadkiem, że walczą z wszelkiego rodzaju patologią? Weźmy chociażby te nieszczęsne race. Powiem tylko tyle: w trakcie meczu naszego zespołu z Wisłą Kraków nasi kibice podziękowali piłkarzom za grę, mimo że spadli. Nie było chamstwa, nie było wulgaryzmów, pełna kultura! I była... jedna raca, którą odpalił jakiś przybysz, pewnie kibic Wisły, z Gorlic. Bez trudu wyłapał go monitoring. I przebywa teraz w areszcie.

 

Bez względu na rozwój wypadków, miasto Bielsko-Biała nie opuści Podbeskidzia?
Jacek KRYWULT: - W ogóle o tym nie ma mowy. Spadek z ekstraklasy traktujemy jako dotkliwą i przykrą stratę, ale klub stał się dla miasta i całego regionu zbyt wielką wartością, by pozostawić go samemu sobie. Mogę zadeklarować, że zrobimy wszystko, by możliwie najszybciej wrócić do ekstraklasy. Takie samo stanowisko zajmują również sponsorzy; ani jeden z nich nie zadeklarował chęci rezygnacji ze wspierania klubu. A reakcja kibiców na wspomnianym meczu z Wisłą jest dla wszystkich najlepszą rekomendacją, by przywrócić Bielsku-Białej ekstraklasę.

Flesz Ekstraklasy #28 - Koniec sezonu w którym padło 778 goli

Z tej samej kategorii