Podbeskidzie przegrywa, ale godnie żegna się z Ekstraklasą

Podbeskidzie Bielsko Biala - Wisla Krakow
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Na pożegnanie z Ekstraklasą w Bielsku-Białej zobaczyliśmy grad goli. Zarówno Podbeskidzie, jak i Wisła pokazały świetny, ofensywny futbol.

Bielszczanie wynik spotkania otworzyli w 17. minucie. Wszystko zaczęło się od indywidualnej akcji Kohei Kato. Japończyk podciągnął kilka metrów i zdecydował się na ostry, płaski strzał. Michał Miśkieiwcz z trudem sięgnął piłkę, ale odbił ją przed siebie. Do futbolówki dopadł Robert Demjan i z bliska wpakował ja do siatki. Słowak trafił dopiero po raz drugi w tej rundzie, a po raz pierwszy od dziesięciu spotkań.

 

Z prowadzenia bielszczanie nie cieszyli się jednak zbyt długo, bo zaledwie przez cztery minuty. Piękną asystą popisał się Boban Jović, który zacentrował piłkę wprost na głowę Pawła Brożka. Najlepszy strzelec Wisły uderzył precyzyjnie i nie dał szans Emilijusowi Zubasowi. Trzeba przyznać, że błąd w tej sytuacji popełniła obrona Podbeskidzia, która pozostawiła strzelca bramki bez opieki w polu karnym.

Gra defensywna nie była zresztą wczoraj silną stroną obu zespołów. Wiślacy zagapili się w 29. minucie. Między Arkadiusza Głowackiego, a Piotra Żemło wbiegł Samuel Sztefanik, który dostał dobre podanie od Adama Mójty i w sytuacji „sam na sam” nie dał szans Michałowi Miśkiewiczowi.

 

Było wówczas wiadomo, że w meczu tym bramki jeszcze padną. Niedługo po przerwie Rafał Wolski wypuścił dobrym podaniem Rafała Boguskiego, który na boisku pojawił się wraz z początkiem drugiej odsłony. Skrzydłowy Wisły stanął „oko w oko” z Zubasem i precyzyjną „podcinką” ulokował piłkę w siatce.

 

Zmiany w zespole Wisły przyniosły bardzo dobre efekty. Inny z zawodników, który pojawił się w drugiej połowie na boisku, Krzysztof Mączyński, zagrał do Zdenka Ondraszka, którego nie upilnowali obrońcy Podbeskidzia. Czeski napastnik uderzył w długi róg i nie dał szans bramkarzowi bielskiego zespołu. Wisłą, po raz pierwszy w tym meczu, objęła prowadzenia. Na pięć minut.

 

Znakomitą akcję przeprowadziło słowackie trio Podbeskidzia. Anton Sloboda zagrał do Roberta Demjana, który kapitalnie, piętą, odegrał do Samuela Sztefanika. Najmłodszy w tym gronie zawodnik kropnął z linii pola karnego, a Michał Miśkiewicz nawet nie drgnął. Jeszcze lepszy strzał oddał nieco ponad sto sekund później Krzysztof Mączyński. Reprezentant Polski uderzył z ponad 20. metrów. Zubas pofrunął w kierunku piłki, ale strzał był na tyle silny i precyzyjny, że Litwin nie zdołał odbić futbolówki. Po upływie 64. minut kibice na stadionie w Bielsku-Białej obejrzeli aż siedem bramek.

 

Do końca meczu gole już nie padły, ale to nie oznacza, że Podbeskidzie nie próbowało odwrócić wyniku. Najlepszą sytuację do strzelenia wyrównującej bramki miał Robert Demjan, który w 90. minucie dostał dobre podanie do Marka Sokołowskiego. Strzał słowackiego napastnika Michał Miśkiewicz sparował na słupek.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków 3:4 (2:1)
1:0 – Demjan, 17 min

1:1 – Brożek, 21 min (głową)

2:1 – Sztefanik, 29 min

2:2 – Boguski, 52 min

2:3 – Ondraszek, 59 min
3:3 – Sztefanik, 64 min

3:4 – Mączyński, 66 min
Sędziował Marek Opaliński (Legnica).
Widzów 5650.

 

PODBESKIDZIE: Zubas – Jaroch, Piaczek, Kolczak, Mójta – Kato, Deja (55. Chmiel) – Sokołowski, Sloboda (86. Kołodziej), Sztefanik – Demjan.
WISŁA: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Żemło (46. Mączyński), Pietrzak – Uryga – Drzazga (46. Boguski), Wolski, Małecki – Brożek (71. Popović), Ondraszek.

Żółte kartki: Sloboda (73. faul) – Wolski (27. faul).

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HalnyUżytkownik anonimowy
~Halny :
No photo~HalnyUżytkownik anonimowy
Na mecz przyjechały z Krakowa ostatnie mendy, by spaskudzić widowisko. I oni nazywają to miłością do Wisły? Współczuję krakowianom.
14 maja 16 19:40 | ocena:64%
Liczba głosów:11
64%
36%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~jaUżytkownik anonimowy
~ja
No photo~jaUżytkownik anonimowy
do ~Halny:
No photo~HalnyUżytkownik anonimowy
14 maja 16 19:40 użytkownik ~Halny napisał
Na mecz przyjechały z Krakowa ostatnie mendy, by spaskudzić widowisko. I oni nazywają to miłością do Wisły? Współczuję krakowianom.
Nikt o zdrowych zmyslach kibicuje zwisle. Kazdego szkoda. Taki paradoks
15 maja 16 00:05 | ocena:67%
Liczba głosów:6
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii