Jan Kocian: W poprzednim sezonie potrafiliśmy dominować

Jan Kocian, Podbeskidzie
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

- Mogę zapewnić, że będziemy pozyskiwać graczy wyłącznie będących na tym samym poziomie, których mamy lub lepszych – mówi trener Podbeskidzia.

JAKUB KUBIELAS: Dziś, z perspektywy czasu, może pan przyznać, jaki zespół Podbeskidzia zastał pan w październiku na początku swojej pracy pod Klimczokiem?
JAN KOCIAN: - Szczerze mówiąc, kiedy patrzyłem na Podbeskidzie z boku, myślałem, że jest to lepsza drużyna. Realia okazały się jednak nieco inne. Zastałem zespół, który nie potrafił wygrywać, za często remisował mecze, w których powinien zwyciężyć. Próbowaliśmy to w jakiś sposób ratować. Objąłem zespół po trenerze Dźwigale, któremu należy jednak podziękować za pracę. Początki nie były dla mnie zbyt udane. Chciałem coś zdziałać z tamtym zestawieniem personalnym, ale szybko okazało się, że to nie będzie łatwe. Już w przerwie zimowej trzeba było podjąć szereg decyzji, pożegnać się z niektórymi piłkarzami i próbować wzmocnić drużynę. Piłkarze, z którymi postanowiliśmy się wówczas rozstać, nie dawali nam jakości. Dlatego się z nimi rozstaliśmy. Pozyskaliśmy kilku zawodników i myślę, że to były w większości udane transfery.


Które z nich ma pan na myśli?
JAN KOCIAN: - Robert Gumny, Paweł Moskwik, Łukasz Hanzel czy nawet Bartek Jaroch, który wrócił z wypożyczenia, wnieśli do zespołu bardzo dużo jakości. Oni, a także pozostali, wykonali zimą wielką robotę i za to należy się dla nich szacunek. Wiosną było widać w wielu meczach, że jesteśmy dobrym zespołem, jednym z najlepszych w I lidze. Dlatego też tak bardzo żal tych meczów z końcówki sezonu, przegranych z Pogonią Siedlce 0:3 i Górnikiem Zabrze 0:4. Myślę, że te spotkania zaciemniają nieco obraz, który wypracowaliśmy wcześniej. Przypomnę, że nie przegraliśmy dziesięciu meczów z rzędu, a taka seria nie bierze się z przypadku. Trochę tymi spotkaniami zepsuliśmy dobre wrażenie.


Co było największym pańskim sukcesem w tym sezonie?
JAN KOCIAN: - To, że dotarłem do zespołu. Pomogły transfery, o których wspomniałem wcześniej. Myślę, że zyskaliśmy przede wszystkim swój pomysł na grę. Oczywiście nie była ona idealna pod każdym względem, ale zdołaliśmy wypracować własny styl. Przede wszystkim zmieniliśmy ustawienie na bardziej ofensywne, dzięki czemu zaczęliśmy strzelać więcej bramek. Odeszliśmy, w większości spotkań, od gry na dwóch defensywnych pomocników. I preferowaliśmy ustawienie 4-1-4-1. Czasami graliśmy nawet na dwóch klasycznych zawodników, co też zdawało egzamin, chociaż nie zawsze. Zaczęliśmy atakować rywali wysokim pressingiem, dzięki czemu zdecydowanie częściej byliśmy przy piłce. W wielu meczach potrafiliśmy zdominować przeciwnika.

 

Po sezonie zapowiedział pan pożegnanie z kilkoma graczami. Klub jednak wszystkich przekazanych przez pana rozstań nie potwierdził.
JAN KOCIAN: - Nie wiem dlaczego, bo przecież osobiście pożegnałem się z Michałem Janotą i Robertem Demjanem.

 

A inne rozstania, zwłaszcza piłkarzy, którzy byli w Podbeskidziu na wypożyczeniach, a o których mówił pan, że chciałby, aby grali nadal w pańskiej drużynie?
JAN KOCIAN: - Cały czas walczymy o to, aby Robert Gumny, Rafał Leszczyński i Nermin Haskić grali w przyszłym sezonie w Podbeskidziu. Wiemy, że pierwszy z wymienionych pojedzie na obóz z Lechem Poznań. Wiemy też, że w tym zespole jest Tomasz Kędziora, a także nowy piłkarz, który gra na prawej obronie. Na Gumnym bardzo mi zależy, bo dał nam jakość, a także jest młodzieżowcem. Z całym szacunkiem, ale wychowankowie Podbeskidzia wyraźnie od niego odstają. Temat pozostania Rafała jest, tak mi się wydaje, na dobrej drodze. Wiem również, że on chce zostać w Bielsku-Białej. Nieco trudniej będzie w przypadku Nermina Haskicia. Ale w jego sprawie byliśmy z prezesem Tomaszem Mikołajką w Żylinie i mam nadzieję, że wszystko potoczy się po naszej myśli.

 

A co ze wzmocnieniami, bo chyba zgodzi się pan, że Podbeskidzie wzmocnień potrzebuje?
JAN KOCIAN: - Przede wszystkim w ofensywie i to na każdej pozycji. Proszę zauważyć, że wiosną nie mieliśmy, wobec kontuzji Lubosza Kolara i Damiana Chmiela, prawoskrzydłowego. Grał na tej pozycji Jaroch i starał się, jak mógł. Ale przecież on jest obrońcą, a my potrzebujemy nawet dwóch skrzydłowych na prawą stronę. Rywale nas skutecznie rozszyfrowali, bo wiedzieli, że gramy w zasadzie jedynie lewą stroną, gdzie był ustawiony Łukasz Sierpina. Dla niego też potrzebujemy wsparcia. Ponadto szukamy – wobec odejścia Szymona Lewickiego i Demjana – środkowego napastnika. Po odejściu Janoty potrzebujemy również ofensywnego pomocnika w środku pola. Bardzo fajnie, że pokazał się Kacper Kostorz, na pewno będziemy z niego korzystać. Mogę jednak zapewnić, że będziemy pozyskiwać graczy wyłącznie będących na tym samym poziomie jakich mamy lub lepszych.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~M&MUżytkownik anonimowy
~M&M :
No photo~M&MUżytkownik anonimowy
Gumny zgłoszony do eLE więc wypożyczenie go będzie nie realne
20 cze 06:09
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii