„Moskwa” już wyleczony. Zawodnik Podbeskidzia przygotowuje się do rundy wiosennej

Po kontuzji, której Paweł Moskwik doznał na początku okresu przygotowawczego, nie ma już śladu.

Paweł Moskwik
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Podczas środowego sparingu pomiędzy Podbeskidziem Bielsko-Biała, a Podhalem Nowy Targ doszło do pewnej zabawnej sytuacji. Rywale bielszczan wykonywali rzut wolny ok. 25 metrów od bramki. Paweł Moskwik, obrońca „górali” w pewnym momencie krzyknął, że ustawiony przez jego kolegów mur jest... zbyt niski. Ostatecznie strzał na bramkę pozostawił wiele do życzenia, a po całej sytuacji jeden z bielszczan wyjaśnił Moskwikowi, że odległość od bramki była spora. - W Tychach też było daleko! - skomentował lewy obrońca Podbeskidzia, nawiązując do sytuacji z jesiennego meczu ligowego, kiedy w doliczonym czasie gry Piotr Ćwielong strzelił bramkę Podbeskidziu właśnie z rzutu wolnego. Na 3:3.

 

Trzeba się poprawić

Trzeba przyznać, że „Moskwa” wykazał się znakomitą pamięcią. Dla niego mecz kontrolny z Podhalem był pierwszym w tym roku. Wcześniej 26-letni zawodnik zmagał się z kontuzją - Bardzo się cieszę, że w końcu mogłem zagrać w sparingu. Trzy pierwsze mecze kontrolne opuściłem z powodu urazu przeciążeniowego mięśnia czworogłowego, którego doznałem podczas obozu w Wałbrzychu. Przed meczem trochę się obawiałem o to, jak to będzie wyglądało, ale na szczęście po kontuzji nie ma śladu – powiedział piłkarz, który na boisku spędził 45 minut i poczynał sobie całkiem nieźle. - Wygraliśmy, ale rywal wyglądał bardzo fajnie. Szczególnie na początku spotkania było nam ciężko. Później było już dużo łatwiej, bo dosyć szybko się zorganizowaliśmy i udało się nam zneutralizować ich poczynania – dodał Paweł Moskwik, który jednocześnie podkreśla, że obecna forma zespołu jest jeszcze daleka od optymalnej. - Na pewno to nie jest jeszcze to, co chcielibyśmy grać. Cały czas pracujemy nad polepszeniem gry. Styczeń w pierwszej lidze jest taki, że głównie pracuje się nad motoryką i fizycznością, a nie nad formą typowo piłkarską. Na to jest za wcześnie. Ale zaczyna się luty, do wznowienia rozgrywek jest coraz bliżej i na pewno musimy naszą grę zdecydowanie poprawić – zapowiada lewy obrońca Podbeskidzia.

 

To nie są wakacje

Paweł Moskwik trafił do Podbeskidzia zimą zeszłego roku. Sytuacja była dość osobliwa, bo przygotowania rozpoczął z Piastem i odbył z tym zespołem dwa obozy. Później pojechał na obóz z Podbeskidziem, do Turcji. To najlepszy dowód na to, że piłkarz ten jest przyzwyczajony do ciężkiej pracy. A słyszymy, że pod wodzą Adama Noconia drużyna pracuję trenuje bardzo ciężko. - Nie ukrywam, że to nie jest dla mnie nowość, bo w poprzednim klubie, Piaście Gliwice, też pracowałem bardzo mocno. Ale to bardzo dobrze, bo nie chodzi o to, aby pracować w systemie wakacyjnym, tylko o to, aby jak najlepiej się przygotować – podkreśla zawodnik Podbeskidzia, który od jakiegoś czasu ma dwóch nowych kolegów. To Gruzin Guga Palawandiszwili i Grek Mavroudis Bougdaidis. - Z komunikacją nie ma żadnego problemu. W dzisiejszych czasach język angielski, a zwłaszcza język piłkarski, jest powszechnie znany. Trzeba znać szereg podstawowych słów i zwrotów. Wtedy wszystko jest w porządku. Najważniejsze jest to, żeby nowi zawodnicy dobrze wkomponowali się w zespół. Chciałbym, aby tak było, bo jako zespół potrzebujemy jakości. Po tym, co prezentują na treningach można powiedzieć, że nie są to piłkarze przypadkowi. Nie o to chodzi, aby ściągać dwunastu zawodników, z czego jeden by wypalił. Bo to nie ten etap. Myślę, że obaj się przydadzą – ocenia Paweł Moskwik.

Z tej samej kategorii