Lubosz Kolar po roku w Podbeskidziu wraca do punktu wyjścia

Podbeskidzie wyjechało na pierwszy tej zimy obóz przygotowawczy. Do piątku „górale” przebywać będą w Wałbrzychu, a okres ten zakończą pierwszą grą kontrolną, w której zmierzą się ze Ślęzą Wrocław. Mecz ten będzie okazją do zaprezentowania się przed trenerem Adamem Noconiem dla Lubosza Kolara.

MFK Frydek Mistek - Podbeskidzie Bielsko Biala
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

 

Zawodnik ten trafił pod Klimczok zimą zeszłego roku. Nieźle prezentował się w meczach kontrolnych, jednak pod koniec lutego w potyczce z Rakowem Częstochowa doznał bardzo poważnej kontuzji. Zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i musiał zapomnieć o futbolu na okres prawie całego roku.


Pod koniec rundy jesiennej wrócił do pełnej sprawności, ale sztab szkoleniowy postanowił nie ryzykować i Kolar nie zaliczył jeszcze debiutu w barwach Podbeskidzia w oficjalnych rozgrywkach. - Takie jest życie piłkarza, z tym co się wydarzyło trzeba się pogodzić. Ważna jest psychika, żeby się nie załamać po takiej kontuzji, tylko mocno pracować nad powrotem na boisko - mówi teraz piłkarz, który we wrześniu ub. roku skończył 29 lat. A na powrót którego liczymy mocno pierwszy szkoleniowiec bielskiej drużyny. - Czuję się mocny, już od dwóch miesięcy wszystko robiłem z drużyną wszystkie zajęcia, gierki, treningi, pracowałem na sto procent. Cieszą mnie treningi, bardzo cieszy mnie myśl o meczach. Piłka daje mi radość – przybliża Lubosz Kolar. - Mam nadzieję, że pech już go opuścił i teraz już wszystko będzie z nim w porządku. Ma za sobą poważny uraz, ale bardzo ciężko pracował i ma coś do udowodnienia, bo praktycznie w Podbeskidziu nie zagrał jeszcze meczu. Jest bardzo głodny gry. Ma wysokie umiejętności i dużo chęci do gry, oby tylko kontuzje już go omijały – to opinia trenera Adama Noconia.

Z tej samej kategorii