Jak to było z czerwoną kartką w meczu GieKSy?

W chłodny listopadowy wieczór przy Bukowej, przy okazji meczu GKS - Miedź, najgoręcej było... w korytarzu prowadzącym do szatni obu rywali! Ostatecznie GieKSa wygrała 1:0.

GKS Katowice - Miedz Legnica
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

 

Po pierwsze - pokazał pan czerwoną kartkę nie temu zawodnikowi, co trzeba. Po drugie - w tej sytuacji tej kartki w ogóle nie powinno być. Żółta by wystarczyła! - Wojciech Łobodziński i Paweł Kapsa - w końcu dwaj mistrzowie Europy (fakt, że juniorów, i fakt, że sprzed 16 lat...), w tymże właśnie miejscu tłumaczyli zażarcie Sebastianowi Tarnowskiemu, że w 15 minucie gry popełnił duuuuży błąd.


- Będziemy skrupulatnie analizować, czy kartka była słuszna - trener Dominik Nowak też nad słusznością decyzji arbitra się zastanawiał, ale wątpliwości wyrażał w dużo spokojniejszy sposób. - Prawdą jest natomiast, że w tej sytuacji po prostu nie ustrzegliśmy się błędu - dodawał. Co do tego nie ma wątpliwości; Andreja Prokić - wykorzystując zawahanie Jonathana de Amo Pereza i Tomislava Bożicia - „wydzióbał” im piłkę i gdy zabierał się do szarży „jeden na jeden”, został sfaulowany... no właśnie - przez kogo? - Sędzia od razu mówił, że ktoś dostanie czerwoną kartkę, ale przez pewien czas nie wiedział kto. Konsultował to, zdaje się, z asystentami - Serb relacjonował to, co przez ponad 60 sekund rozgrywało się na murawie. Opisywał też ze swej perspektywy owo wydarzenie. - Piłka była niczyja; zobaczyłem, że była szansa jej przejęcia. Pchnąłem ją kolanem i poczułem czyjąś rękę na biodrze - wyjaśniał. Te słowa - zestawione ze zdjęciem - pokazują dobitnie, że rację jednak miał rozjemca, usuwając z murawy Hiszpana, a nie Chorwata!

 

Z tej samej kategorii