„Wiekowi” to wielki kapitał

W drużynach pierwszoligowych weterani często odgrywają kluczowe role i decydują o ich sile.

Pilka nozna. Nice I liga. Ruch Chorzow - Miedz Legnica. 29.09.2017
 źródło: 400mm

Na zapleczu ekstraklasy aż roi się od piłkarzy zaawansowanych wiekowo i mających za sobą występy w ekstraklasie. Pisząc „zaawansowanych wiekowo” mam na myśli zawodników którzy skończyli już 35 lat. Czy ci piłkarze odgrywają w swoich zespołach kluczowe role, czy też są tylko kwiatkiem do kożucha?

 

Doświadczenie nie do pogardzenia

Większość tzw. weteranów jest wartością dodaną dla swoich zespołów. Czy można sobie wyobrazić na przykład Miedź Legnica bez Wojciecha Łobodzińskiego, albo Olimpię Grudziądz bez Marcina Kaczmarka, czy Górnika Łęczna bez Sergiusza Prusaka? Oczywiście, że można, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że bez tych piłkarzy wartość wymienionych drużyn byłaby o wiele niższa.
- Piłkarze zaawansowani wiekowo i mający za sobą występy w ekstraklasie, swoim doświadczeniem na pewno pomagają drużynom pierwszoligowym - zapewnia trener Ryszard Wieczorek. - Na tym poziomie rozgrywkowym mogą być wzorem dla zawodników na dorobku i zazwyczaj są motorem napędowym swoich drużyn. Druga sprawa - wbrew pozorom wcale nie są piłkarzami „wygranymi”, wypalonymi, którzy grają tylko dla pieniędzy. Wiem to po sobie, gdy z Odrą Wodzisław awansowałem do ekstraklasy, wcale nie czułem się zawodnikiem „wygranym” (Ryszard Wieczorek zadebiutował w ekstraklasie, gdy skończył 34 lata - przyp. BN). Chciałem wtedy grać i to samo mogę powiedzieć o obecnych „weteranach” w I lidze. Dlatego irytuje mnie szermowanie hasłami o odmładzaniu drużyn, na różnych zresztą szczeblach, nie tylko na zapleczu ekstraklasy. Sprowadza się nie zawodników lepszych, tylko młodszych i wielokrotnie obcokrajowców, którzy być może są tańsi, ale już niekoniecznie lepsi. Jeżeli zawodnik dobrze się prowadzi, to 35 lat wcale nie musi być biletem na sportową emeryturę.

 

Trzymają szatnię

Obecność w składzie doświadczonych zawodników to nie tylko wartość na boisku, ale również poza nim. W wielu przypadkach zwłaszcza poza nim, bo tzw. weterani ze względu na swój dorobek sportowy i boiskowe doświadczenie „trzymają szatnię”. - Przykładami mogę sypać, jak z rękawa - dopowiada Ryszard Wieczorek. - Marcin Malinowski, Łukasz Surma, Radek Sobolewski - tych zawodników nikomu przedstawiać nie trzeba. Ich rola w drużynach była, a w przypadku „Maliny” wciąż jest, nie do przecenienia. To doświadczenie wielu z nich spożytkuje potem w pracy szkoleniowej. Dlatego prezesi, a zwłaszcza trenerzy zespołów pierwszoligowych, powinni korzystać z tuzów, póki jeszcze mają taką możliwość. Doświadczony zawodnik zawsze zauważy, jaki jest kres jego możliwości i albo zakończy karierę, albo zejdzie szczebel niżej.

 

„Folklor”

Jesienią w zespołach pierwszoligowych nie zabrakło również doświadczonych zawodników - na szczęście byli w mniejszości – którym bez żadnego ryzyka można przypiąć etykietkę „hamulcowego”. Jaskrawy przykład takiego „folkloru” to Daisuke Matsui, który był na liście płac Odry Opole. Japończyk który 11 maja skończy 37 lat, zagrał w 4 meczach na zapleczu ekstraklasy, spędzając na boisku 139 minut (średnio niespełna 35 minut). Był tak potrzebny drużynie z Opola, jak nie przymierzając kobiecie lekkich obyczajów bliźnięta. Jeżeli miał to być chwyt marketingowy, to wypadł słabo. Matsui nie przyciągnął przecież tłumów na trybuny, bo to w tej chwili szarak, żadna tam gwiazda. Działacze z Opola trochę późno się zorientowali, że żadnego pożytku z niego nie ma i pozbyli się go z klubu. Lepiej późno niż wcale…
Nieco korzystniej niż Matsui - chociaż to żadna sztuka - wypadł Seweryn Gancarczyk (w tym roku skończy 37 lat). Kiedy trenerem GKS-u Tychy był Jurij Szatałow, wychowanek Podkarpacia Pustynia nie powąchał piłki w I lidze. Większym zaufaniem obdarzył go następca Szatałowa, Ryszard Tarasiewicz. Dzięki temu Gancarczyk zagrał 4 mecze (246 minut) w I lidze. Dla włodarzy klubu z Tychów nie był to jednak wystarczający argument, by przedłużyć kontrakt z obrońcą, który zimą zakotwiczył w II-ligowym Rozwoju Katowice.


Weterani w I lidze

Paweł ABBOTT (Stomil Olsztyn), ur. 5.05.1982 r., 7 meczów, 250 minut, średnia 35,71 min
Krzysztof BĄK (Bytovia) - ur. 22.06.1982 r., 4 mecze, 306 min, średnia - 76,5 min
Marek GANCARCZYK (Odra Opole), ur. 19.02.1982 r., 18 meczów, 2 gole, 918 min, średnia - 51 min
Łukasz GARGUŁA (Miedź Legnica), ur. 25.02.1981 r., 16 meczów, 1 gol, 1064 min, średnia – 66,5 min
Dariusz JARECKI (Górnik Łęczna), ur. 23.03.1981 r., 12 meczów, 1 gol, 681 min, średnia – 56,75 min
Marcin KACZMAREK (Olimpia Grudziądz), ur. 3.12.1979 r., 13 meczów, 925 min, średnia – 71,15 min
Paweł KAPSA (Miedź Legnica), ur. 24.07.1982 r., 12 meczów, 1080 min, średnia - 90 min
Wojciech ŁOBODZIŃSKI Miedź Legnica), ur. 20.10.1982 r., 16 meczów, 3 gole, 1358 min, średnia 84,87 min
Sebastian NOWAK (GKS Katowice), ur. 13.01.1982 r., 12 meczów, 1080 min, średnia - 90 min
Przemysław PITRY Górnik Łęczna), ur. 11.09.1981 r., 4 mecze, 251 min, średnia – 62,75 min
Sergiusz PRUSAK (Górnik Łęczna), ur. 1.05.1979 r., 19 meczów, 1710 min, średnia – 90 min
Łukasz SAPELA Miedź Legnica), ur. 21.09.1982 r., 7 meczów, 630 min, średnia – 90 min
Piotr SKIBA (Stomil Olsztyn), ur. 7.07.1982 r., 11 meczów, 990 min, średnia – 90 min
Michał STASIAK (Bytovia), ur. 12.03.1981 r., 17 meczów, 1 gol, 1323 min, średnia – 77,82 min
Mateusz ŻYTKO (Pogoń Siedlce), ur. 27.11.1982 r., 17 meczów, 3 gole, 1464 min, średnia – 86,12 min.

 

Z tej samej kategorii