Zawodzący i zawiedzeni, czyli cierpliwość - cnota pożądana w GieKSie

Miedz Legnica - GKS Katowice
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jeden punkt w trzech pierwszych meczach, siedem - w trzech kolejnych: oto dorobek ekipy z Bukowej w tym sezonie. Są już pierwsze „ofiary” owego nieudanego początku.

Porażka 1:2 z Puszczą Niepołomice była ostatnim - przynajmniej do tej pory - występem ligowym dla Armina Cerimagicia i Tomasza Mokwy. Od tamtej pory - czyli od 11 sierpnia - „nie powąchali” murawy. I to nie tylko w grach o punkty, ale także w sparingowym spotkaniu z Cracovią w minioną sobotę. - Niestety, w ostatnim czasie dopadło mnie parę różnych dolegliwości. W tej chwili na przykład zebrał mi się płyn przy rzepkach w obu kolanach. Dostałem zastrzyk z osocza, który ma spowodować jego szybsze wchłanianie. Ale do regularnych treningów będę mógł wrócić - mam nadzieję - od poniedziałku - tłumaczy nam ten drugi. Dla niego generalnie rok 2017 jest raczej niefartowny. Wiosenna zmiana trenera w Piaście oznaczała dla Mokwy „zesłanie na ławkę”. - Stąd letnie poszukiwania klubu i umowa z GieKSą - przypomina 24-letni obrońca, który w 14 ubiegłosezonowych meczach gliwiczan pod batutą Dariusza Wdowczyka dostał odeń jedynie 113 minut.

„Oględnie mówiąc”

Przy Bukowej u progu tego sezonu był ich więcej, ale... przypadły na okres słabszej gry (a przede wszystkim - słabszych wyników) całej drużyny. - Wiem, że moja dyspozycja nie była najlepsza. Po okresie niegrania w barwach Piasta, mocno odczułem letnie przygotowania w Katowicach - przyznaje Tomasz Mokwa. Szkoleniowiec pierwszoligowca jego występy ocenił równie surowo. - Pierwsze mecze Tomka - oględnie mówiąc - były nieprzekonujące, więc teraz musi czekać na swą szansę - przyznaje otwarcie Piotr Mandrysz. Ba; zawodnik i jego menedżer dostali nawet sygnał, że w razie pojawienia się konkretnej oferty, GKS wyrazi zgodę na zmianę barw przez piłkarza jeszcze w minionym okienku transferowym. Owych konkretów jednak zabrakło i teraz poczekać trzeba z ewentualnymi ruchami do zimy. - Pozostaje mi być cierpliwym i próbować przekonać do siebie trenera na treningach - dodaje boczny obrońca GieKSy. Na razie zastępował go na jego pozycji Adrian Frańczak, konkurencję wzmocnił zaś jeszcze bardziej Dalibor Pleva, zakontraktowany 10 dni temu.

„Wyjdę mocniejszy”

Cierpliwy musi być też Cerimagić. „Bardzo liczyłem na jego kreatywność” - tak szkoleniowiec katowiczan po meczu z Puszczą tłumaczył wymianę Serba Andrei Prokicia na Bośniaka właśnie. Tenże jednak najwyraźniej rozczarował opiekuna zespołu. - Armin nie zagrał w tych dwóch meczach (wcześniej zaliczył 63 minuty w spotkaniu z Pogonią Siedlce - dop. red.) na miarę moich oczekiwań i na miarę możliwości, jakie ma - ocenia Piotr Mandrysz. I przypomina, że pozyskany zimą z Górnika Zabrze (za 50 tys. zł) pomocnik napotyka też na swej drodze na murawę przeszkody formalne. - Konkuruje z Andreją - zaznacza. Czyli z Serbem - dodajmy.

Regulamin rozgrywek pozwala zaś na obecność na murawie jedynie jednego zawodnika spoza Unii Europejskiej (wniosek o polskie obywatelstwo, złożony przez Prokicia, na razie utknął na dobre w prezydenckiej kancelarii...). Ze względu na owe ograniczenia mało grał już jesienią ub. roku w Górniku (miejsce blokował mu Ukrainiec Ołeksandr Szeweluchin), a zmiana barw jego sytuacji nie poprawiła. - Mam nadzieję, że z tych doświadczeń wyjdę mocniejszy - mówił nam w środę po treningu Armin Cerimagić.

„Daleko...”

Katowiczanie w tej chwili zmagają się z plagą kontuzji w drużynie (patrz obok), co - być może - stwarza obu piłkarzom nadzieję na „powrót do łask”. Ale... - Nie chcę dziś spekulować, co się może zdarzyć w przypadku tych dwóch zawodników - mówi trener Piotr Mandrysz. Na pytanie zaś, czy dziś daleko im do meczowego zestawienia, odpowiada bardzo krótko i konkretnie: „Tak, daleko”...

Warto dodać jeszcze, że tuż przed zamknięciem okienka transferowego bliski wypożyczenia do Rozwoju Katowice był Rafał Kuliński. Oba współpracujące klubu porozumiały się już w tej sprawie, a sam zawodnik zainteresowany był „łapaniem minut” na murawie w II lidze. Ostatecznie jednak „za pięć dwunasta” - czyli 31 sierpnia - sztab szkoleniowy przy Bukowej zdecydował, że 22-latek może tej jesieni jeszcze dostać swą szansę gry na pierwszoligowych boiskach.


Liczby „cierpliwych”
270
- tyle minut w meczach ligowych GieKSy zaliczył w tym sezonie Tomasz Mokwa...

108
-... tyle - Armin Cerimagić

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~FAN:
No photo~FANUżytkownik anonimowy
7 wrz 13:11 użytkownik ~FAN napisał
Cerimagic....50 tys....nieźle GKS przepłaciła....
50 tys zł / 108 min = 463 zł / 1 min gry Ceri-magica :)))
spOKo, teraz schrupać Wigry bez tych antytalentów będzie łatwiej.
Na przystawka bydom kolejne 3 pkt przywiezione z "zagranicy" :)))
Ino sie nie dać, Ino K.S.\G/.K.S.
9 wrz 01:39 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
Cerimagic....50 tys....nieźle GKS przepłaciła....
7 wrz 13:11 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii