Rożny, centra, gol - katowiczanie na zwycięskiej ścieżce!

Dobrze, że ten miesiąc już się skończył - mówił 31 marca krótko przed północą (po porażce 1:2 z Podbeskidziem) trener GieKSy, Jerzy Brzęczek. I... wiedział, co mówi. W ciągu kolejnych ośmiu - kwietniowych już - dni jego podopieczni zdobyli Pruszków i Puławy, sadowiąc się dość pewnie w fotelu wicelidera.

Wisla Pulawy - GKS Katowice
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

To nie były tak efektowne mecze katowiczan, jak choćby 45 minut w Sosnowcu. Ale - jak często akcentowano po tamtym 0:1... - w futbolu liczy się efektywność, a nie efektowność. Już we wtorek w Pruszkowie podopieczni Jerzego Brzęczka okazali się zabójczo (dla gospodarzy) skuteczni. Dziś w Puławach było podobnie. Dobre okazje GieKSiarzy można by policzyć na palcach jednej ręki, ale przecież w zupełności wystarczyło im ich na spokojną wygraną.

 

Przed przerwą rutynowani goście ciosy zadawali po rzutach rożnych; w obu akcjach znaczące role odegrali obrońcy. Najpierw Mateusz Kamiński wykorzystał centrę Alana Czerwińskiego, a piłka zmierzająca do siatki chyba musnęła jeszcze Olivera Praznovskiego. Ta sytuacja tak rozochociła Słowaka, że 10 minut później znów włączył się w rozegranie kornera, doskonale odnajdując podaniem „na długi słupek” Grzegorza Goncerza - i było 0:2.

 

Mając pewne prowadzenie, przyjezdni już nie forsowali specjalnie tempa. Wisła nie była jednak w stanie odpowiedzieć jakimkolwiek zagrożeniem pod ich bramką. Najjaśniejszym punktem beniaminka był Toni Kolehmainen, ale jego próby szarż stopowali obrońcy, a groźny strzał (56 min) pewnie złapał Mateusz Abramowicz. „Kropkę nad i” w spotkaniu - kontrolowanym przez kandydata do ekstraklasy - postawił Mikołaj Lebedyński, dobijając do siatki piłkę odbitą przez Nazara Peńkowca po uderzeniu Tomasza Foszmańczyka.

 

Wisła Puławy - GKS Katowice 0:3 (0:2)
0:1 - Kamiński, 17 min
0:2 - Goncerz, 27 min
0:3 - Lebedyński, 67 min

Sędziował Marek Opaliński (Legnica).
WISŁA: Peńkovec - Sedlewski (85. Hiszpański), Pielach, Żemło, Łytwyniuk - Darmochwał (83. Nowak), Maksymiuk, Kolehmainen, Szczotka (68. Patejuk), Smektała - Idzik. Trener Adam BUCZEK.
GKS: M. Abramowicz - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Frańczak - Zejdler, Sapała - Jóźwiak (60. Mandrysz), Cerimagić (46. Lebedyński), Foszmańczyk - Goncerz (71. Prokić). Trener Jerzy BRZĘCZEK.
Żółte kartki: Idzik, Sedlewski, Maksymiuk - Zejdler, Lebedyński.

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~krisUżytkownik anonimowy
~kris :
No photo~krisUżytkownik anonimowy
Nareszcie pokazują na co ich stać ,jedziemy z pipidówkami i golimy w kolejce Miedzianke w czwartek ..Jest moc!!!!!
8 kwi 23:22 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
Nie wytrzyma presji robi się ciasno ale nie będzie kandydatem do Ekstraklasy ostatnia kolejka to zweryfikuje moim zdaniem awansują drużyny na których nikt nie dawał szans
9 kwi 09:51 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~syBEERkaUżytkownik anonimowy
~syBEERka :
No photo~syBEERkaUżytkownik anonimowy
Graty dla GieKSy
9 kwi 00:35 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii