„Nie zamienię fajnego grania na toporną piłkę. Kocham ten styl!”

GKS Katowice - Stomil Olsztyn
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Tomasza Foszmańczyka zabrakło w katowickiej ekipie podczas jesiennego spotkania w Legnicy (2:2), wyeliminował go uraz. Jako GieKSiarz zagra więc dziś (godz. 20.45) po raz pierwszy przeciwko Miedzi. I to w niezłym humorze, bo zespół - po początkowej zadyszce wiosennej - już się „rozpędził”.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Spodziewał się pan tak mizernego dorobku w czterech pierwszych spotkaniach w tym roku?

TOMASZ FOSZMAŃCZYK: Skądże! Mieliśmy przekonanie, że przystępujemy do wiosny w dobrej formie. I... ona taka była - zresztą nadal jest, i rośnie! - ale nie przynosiła nam oczekiwanych zdobyczy.

Ostatni sparing na zimowym zgrupowaniu w Turcji - z Gruzinami, grany na jedną bramkę i... przegrany 1:2 - nie był zapowiedzią tych kłopotów? Trener Zagłębia po zwycięskim meczu z wami przyznał, że sosnowiczanie was „rozpracowali”: przeczekali i skontrowali.
TOMASZ FOSZMAŃCZYK: Znając wynik z boiska, łatwo do niego dopasować tezę... Szacunek dla nich za wygraną, ale... czy mam rozumieć, że przyjęli taktykę pozwalającą nam na stworzenie 4-5 doskonałych okazji w pierwszej połowie? Przecież - przy odrobinie szczęścia - mogło być 0:3 do przerwy i piłkarze Zagłębia nawet nie musieliby wychodzić na drugie 45 minut! Byłbym więc ostrożny z deklaracjami posiadania „patentu na GieKSę”; nawet jeśli ktoś tamten mecz z Gruzinami widział i dokładnie analizował. W Turcji wyniki były mniej ważne; liczyła się nasza gra i to, że wszyscy przetrwali w dobrym zdrowiu, choć czasami mocno „iskrzyło” na boisku.

Kandydatowi do ekstraklasy wypada szukać przyczyny niepowodzenia wyłącznie w szczęściu?
TOMASZ FOSZMAŃCZYK: A kto mówi wyłącznie o braku szczęścia? Jeżeli marnujemy 3-4 dobre okazje, to jest to kwestia przede wszystkim braku odpowiedniego wykończenia. Nad tym elementem można popracować. My to zrobiliśmy i przyszły efekty.

A jak się pracuje nad skutecznością?
TOMASZ FOSZMAŃCZYK: Treningi strzeleckie - ot, wszystko. Tego na GieKSie nam nie brakuje. Odpowiednie zachowanie pod bramką musi funkcjonować na zasadzie nawyków.

Pan już taką „punktową zadyszkę” w drodze do ekstraklasy przeżył, prawda?
TOMASZ FOSZMAŃCZYK: Wspominaliśmy z Sebą Nowakiem tych parę feralnych kolejek z Niecieczy (przełom marca i kwietnia 2015 - dop. red.), których „ukoronowaniem” była porażka z ostatnim w tabeli Widzewem. Dużo wtedy mówiono i pisano o tym, że nie chcemy awansować, że powtarza się scenariusz z poprzednich sezonów. Ale gdy się przełamaliśmy, wygraliśmy osiem kolejnych spotkań. Nie mam nic przeciwko powtórce w Katowicach.

Z tej samej kategorii