„Kontrowersji się nie boimy” - zapowiada arbiter dzisiejszych derbów

Piotr Lasyk - jako najwyżej klasyfikowany śląski arbiter - tej wiosny wyznaczany jest do prowadzenia prestiżowych derbów regionu. Ledwie 9 dni temu rozstrzygał mecz Ruch - Piast w ekstraklasie. Dziś o godz. 18.00 zobaczymy go z gwizdkiem w Zabrzu; poprowadzi spotkanie Górnik - Zagłębie Sosnowiec.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Trzydzieści lat mieszka już pan na Śląsku, ale nie tu są pańskie korzenie. Zatem - bardziej „góral” czy „hanys” z charakteru?

PIOTR LASYK: Pochodzę z Nowosądeckiego, urodziłem się w Krynicy i... bardzo lubię przebywać w tamtych rejonach. Więc możliwe, że coś z charakteru górala mam, choć w wieku 7-8 lat przyjechałem z rodzicami na Śląsk i tu się wychowałem.

Piłkę kopał pan jeszcze w górach?
PIOTR LASYK: Nie. Na Śląsku też wcale od piłki nie zaczynałem. Mieszkałem w pobliżu siedziby Czarnych Bytom, więc ich sala treningowa do dżudo była pierwszym sportowym obiektem, na jaki trafiłem. Trwało to może ze dwa-trzy lata, czyli przez okres nauki w klasie sportowej szkoły podstawowej. Ale odkąd pamiętam, nawet po zajęciach na tatami brałem piłkę i biegłem „na plac” pokopać. A że 200 metrów dalej był stadion Polonii, w końcu musiałem tam zajrzeć. Moim pierwszym trenerem w trampkarzach był Janusz Małek (ligowiec w barwach Lecha, a potem niebiesko-czerwonych - dop. red.). Pamiętam jak dziś jego słowa: „Podbijesz 10 razy piłkę - jesteś przyjęty do drużyny”. Udało się, uff! Ale raczej niewiele grałem w rozgrywkach trampkarskich; nie łapałem się do składu. Za to 10-12 lat później, gdy na ławce Polonii zasiadł właśnie trener Małek, okazałem się jedynym z tamtej dziecięcej ekipy, który regularnie grał w tym czasie w drużynie seniorów..

Widocznie był pan „talentem późno rozpoznanym”...
PIOTR LASYK: Faktem jest, że już w II połowie lat 90., jako nastolatek, zostałem włączony do kadry pierwszego zespołu u trenera Jana Kowalskiego. Ale nie dane mi było zadebiutować w II lidze. Kiedy nastąpiła fuzja Polonii z Szombierkami, wylądowałem w III-ligowych rezerwach. Potem grywałem w niższych klasach, by wrócić na Olimpijską, po spadku polonistów do trzeciej ligi.

Mniej więcej wtedy zaczął pan także przygodę z gwizdkiem. Dało się to pogodzić z grą?
PIOTR LASYK: Oczywiście. W sobotę grałem spotkanie ligowe, w niedzielę jechałem na mecz jako sędzia. I na dodatek jeszcze studiowałem.

Był pan „niegrzecznym” zawodnikiem?
PIOTR LASYK: Nie przypominam sobie. Jedyną w życiu czerwoną kartkę dostałem za - jak to brzmi w terminologii sędziowskiej - „pozbawienie przeciwnika możliwości zdobycia bramki”. Czyli faul taktyczny.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ottoprzepraszam za głupi Użytkownik anonimowy
~ottoprzepraszam za głupi :
No photo~ottoprzepraszam za głupi Użytkownik anonimowy
przepraszam za głupi wpis z mojej strony w poprzednim wpisie ale jak czytam kometarze Pana redaktorka to mi się nie dobrze robi na stronniczość tego pana . Choć jestem za rzeki to życzę awansu zarówno Zagłebiu jak i Gieksie bo myśle że liga była by ciekawsza i zudziałem tych dwóch drużyn jeszcze raz Panie redaktorze więcej obiektywizmu a co do prpozyci jaką Pan mi złożył odnośnie pracy w redakcji Sport to jest Pan za cienki żeby mi składać oferte pracy
12 kwi 21:09 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~OTTOUżytkownik anonimowy
~OTTO :
No photo~OTTOUżytkownik anonimowy
Panie Redaktorze się Panu nie udało i pana faworyt jest jednak za drużyą za rzeki
12 kwi 20:44 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ottoUżytkownik anonimowy
~otto :
No photo~ottoUżytkownik anonimowy
panie redaktorze Leśnikowski czy wydał pan Pan polecenie sędziemu jak ma sędziować dla Gks -U
12 kwi 17:02 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii