„Fosy” zmagania z dyskiem

GKS Katowice - Chrobry Glogow
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Już od siedmiu tygodni katowiczanie radzić sobie muszą bez swego rozgrywającego. Tenże na razie „uciekł spod noża”, ale na jego powrót do gry jeszcze trochę trzeba poczekać.

Brakuje w zespole GieKSy takiego lidera środka pola, jakim był Tomasz Foszmańczyk - takie słowa wypowiedział przy okazji telewizyjnej relacji z niedzielnego meczu w Mielcu komentujący go Tomasz Łapiński. I nie jest wcale oryginalny w tym stwierdzeniu. „Tęsknotę” za „Fosą” wyrażał już parokrotnie trener Piotr Mandrysz, a także - nawet już po złożeniu rezygnacji ze stanowiska - prezes Wojciech Cygan.

Siedem tygodni „nicnierobienia”

Tomasz Foszmańczyk ostatni - jak dotąd - mecz w barwach GieKSy zagrał 5 sierpnia (1:1 w Legnicy). Od tamtej pory nie tylko nie uczestniczył w spotkaniu o punkty, ale nawet... w treningach z zespołem. Aż do minionego wtorku. - Rzeczywiście; po prawie siedmiu tygodniach wyszedłem na boisko, by trochę pobiegać. I... nie musiałem z niego zejść przed końcem zajęć - zaciera ręce 31-letni pomocnik.

Ból promieniujący

Jego dolegliwości - które apogeum osiągnęły po wspomnianym spotkaniu z Miedzią - narastały od dłuższego czasu. - Miewałem podobne dolegliwości zwłaszcza w okresach przygotowawczych, ale po 2-3 dniach ustępowały. Teraz jednak sprawa okazała się poważniejsza - tłumaczy zawodnik, który boryka się z przepukliną kręgosłupa, czyli - mówiąc kolokwialnie - wypadnięciem dysku. - Tym razem, mimo tradycyjnej rehabilitacji, nie wrócił na miejsce. Nastąpił ucisk na nerw, ból promieniował do nogi - „Fosa” opisuje klasyczne objawy rwy kulszowej. - Gdybym nie uprawiał sportu, mógłbym funkcjonować w życiu zawodowym. W tym przypadku jednak dolegliwości uniemożliwiały treningi.

Fiasko „metody Guby”

Piłkarz zaczął więc szukać pomocy. - Odwiedziłem pięciu specjalistów w różnych miejscach Polski - opowiada. Trafił m.in. do neurochirurga, który „stawiał na nogi” Davida Gubę z Bruk-Betu, zmagającego się z podobnym problemem. Terapia zastosowana u Słowaka w przypadku „Fosy” nie dała jednak zadowalających rezultatów. Nad katowiczaninem zawisła więc nawet groźba interwencji chirurgicznej, która - w przypadku kręgosłupa - zawsze wiąże się z niemałym ryzykiem. - I ta groźba wciąż nie została definitywnie odsunięta - podkreśla nasz rozmówca.

Byle do października...

Na razie jednak - wobec poprawy samopoczucia - podjął walkę o powrót na murawę. - Na razie realizuję plan kilkudniowego „wprowadzenia w trening” - tłumaczy. To oznacza właśnie przebieżki i truchtanie. - Jeśli wszystko będzie OK i wejdę po tym okresie w normalny trening z zespołem, być może na początku października będzie szansa na pojawienie się w meczu ligowym - dopowiada „Fosa”. Piątkowy (20.45) mecz przy Bukowej na pewno obejrzy tylko z trybun. A szkoda, bo - statystycznie - Chrobry to jeden z ciekawszych dlań rywali. Strzelał mu bramki zarówno jako piłkarz GieKSy, jak i - w sezonie 2014/15 - Termaliki.

Z tej samej kategorii