Szybka lekcja dojrzewania, czyli GieKSa szuka pierwszego zwycięstwa

Pilka nozna. Sparing. GKS Katowice - Rakow Czestochowa. 11.02.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Czasem warto spojrzeć wstecz, dla... rozrywki bądź nauczki. Spoglądamy i my - przed sobotnim (godz. 17.00) meczem przy Limanowskiego, w którym Raków podejmie GKS Katowice. Co musisz wiedzieć przed tym spotkaniem?

* Częstochowianie po raz ostatni wygrali z GKS-em - mowa o dwóch najwyższych klasach rozgrywkowych - w 1996. W ekstraklasie rozbili wówczas katowiczan pod Jasną Górą 3:0, choć w ekipie gości grali wówczas m.in. Kazimierz Węgrzyn, Wojciech Szala, Mirosław Widuch, Jan Furtok, Adam Ledwoń oraz Janusz Jojko - dziś opiekun katowickich bramkarzy. Generalnie była to potyczka obecnych trenerów ligowych, bo bramki Rakowa strzegł Marek Matuszek (szkolący teraz swych kolegów po fachu w Górniku Zabrze), a na stoperze grał Jacek Magiera, trener Legii!

 

* W barwach Rakowa zagrał wówczas także niespełna 21-letni Grzegorz Skwara. Dwanaście lat później to on stał się bohaterem pewnego wywiadu radiowego, w którym - mocno nieparlamentarnie - „przejechał się” po niektórych częstochowskich kolegach. Raków w ostatniej kolejce (ówczesnej) III ligi przegrał awans do (nowej) I ligi, a głównym winowajcą Skwara uczynił wtedy Tomasza Foszmańczyka.

 

ORYGINALNE NAGRANIE Z WYPOWIEDZIĄ GRZEGORZA SKWARY

(UWAGA: ZAWIERA SŁOWA NIECENZURALNE!)

 

* Mam czyste sumienie i nikomu z niczego tłumaczyć się nie muszę - „Fosa”, który po wypuszczonym z rąk awansie jeszcze przez półtora roku grał w Rakowie (w nowej II lidze) i dopiero potem „poszedł w górę”, po kolejnych latach od tego wydarzenia nie wraca już myślami do koszmaru z czerwca 2008 roku. Inna rzecz, że... może to być jego pierwszy występ pod Jasną Górą od tamtej pory - o ile nie przeszkodzi mu w nim kontuzja.

 

* Oba zespoły w tym roku już grały ze sobą. W lutym, na sztucznej trawie boiska przy Stadionie Śląskiem, w starciu tym padł bezbramkowy remis.

 

* Zostawmy stare dzieje na boku. GieKSa ma przecież wiele całkiem świeżych problemów. - Cóż, drużyna przechodzi szybki kurs dojrzewania. Buduje się w bólach - tak Grzegorz Goncerz podsumowywał dotychczasowe mecze katowiczan w tym sezonie. - Popełniamy zbyt proste błędy. Rywale zdobywają gole nie po spektakularnych akcjach, a w wyniku naszej niefrasobliwości.. Musimy sobie dać sobie z tym dać radę.

 

* Być może tą „radą” będzie najlepszy na razie piłkarz GieKSy w tym sezonie. Paweł Mandrysz strzelał już ligowe bramki Rakowowi. Było to w barwach ROW-u Rybnik w II lidze, w sezonach 2014/15 i 2015/16. W tym pierwszym przypadku miał niespełna 17 lat. Wiosną tego roku strzelił zaś gola dla... rezerw GKS-u w IV-ligowym starciu z rezerwami Rakowa w Częstochowie! „Raków mi pasuje” - mógłby więc rzec.

 

* Ale ma swego „odpowiednika” i po drugiej stronie. Jakub Łabojko w ub. sezonie dwukrotnie grał przeciwko GieKSie, a de facto jej rezerwom w IV lidze. Jesienią 2016 - w barwach Ruchu Radzionków - zwyciężył katowiczan 2:1, wiosną - jako gracz drugiej drużyny Rakowa - triumfował 3:1. W tym drugim spotkaniu zdobył nawet gola.

 

* A może u katowiczan - poza wiarą w umiejętności Mandrysza-juniora - metoda na przełamanie niemocy będzie dużo prostsza... - Potrzebujemy po prostu impulsu w postaci zwycięstwa - zauważał kilka dni temu Tomasz Midzierski, kapitan GKS-u.

 

RAKÓW: Lis - Góra, Duriszka, Niewulis - Oziębała, Figiel, Łabojko, Malinowski - Papikjan, Embalo, Wójcik.

GKS: Nowak - Mokwa, Kamiński, Midzierski, Zejdler - Klemenz, Kalinkowski - Paweł Mandrysz, Goncerz, Prokić - Yunis.

Z tej samej kategorii