Tłum pod szatnią, stłuczona szyba, „Zero ambicji” - przy Bukowej sezon zaczęty

GKS Katowice - Pogon Siedlce
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

„Cała GieKSa razem” - hasło obowiązujące w ub. sezonie, będące wynikiem niepisanego układu między kibicami a działaczami, jest już przeszłością.

Kibicowska frustracja z przegranej szansy awansu w poprzednich rozgrywkach eksplodowała w sobotę po końcowym gwizdku w meczu GKS Katowice - Pogoń Siedlce 1:2. Pod szklanymi drzwiami, oddzielającymi klubowy parking od korytarza przed szatnią katowiczan, zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa widzów, skandując dobrze na Bukowej znane hasła „Zero ambicji”, „GieKSa to my” i domagając się wyjścia do nich piłkarzy oraz działaczy („Kaj jest ten prezes”).

Sytuacja momentami bywała mocno zaogniona, zwłaszcza kiedy ochroniarze - próbując uniemożliwić paru osobom sforsowanie drzwi - użyli gazu łzawiącego. Ostatecznie do fanów nie wyszedł nikt. - Po raz pierwszy w przygodzie z piłką spotykam się z taką sytuacją. Ale jestem gotowy, by krytyka spadła na moje barki. Nie boję się tego. Nie jestem tylko po to, by wypinać piersi po medale, uśmiechać się i udzielać wywiadów, a kiedy jest źle - chować się w szatni - zapewniał kapitan GKS-u, Tomasz Midzierski. - Mieliśmy informację od władz, żeby nie wychodzić do kibiców; nie zaogniać sytuacji - tłumaczył dodając, że w szatni nikt nie ma zamiaru przechodzić do porządku dziennego nad okolicznościami porażki. - Wielu chłopaków zagrałoby ten mecz jeszcze raz - teraz, zaraz. Gdyby tylko można było - zaznaczał.

Wcześniej do owej „demonstracji” pod budynkiem odniósł się również szkoleniowiec katowiczan. - Moi piłkarze są zszokowani zaistniałą sytuacją. Można im bowiem zarzucić niedostatki umiejętności, ale nie to, że nie chcieli grać i wygrać. Być może z trybun wyglądało to inaczej; ja wiem, że naprawdę przeżywają tę porażkę - tak Piotr Mandrysz kreślił na pomeczowej konferencji nastroje panujące w szatni.

Po kilkudziesięciu minutach kibice rozeszli się, a zawodnicy mogli rozjechać się do domów. Bilans strat to jedna pęknięta szyba w oknie GieKSiarskiej szatni i jeden... reflektor w aucie piłkarza zaklejony kibicowską vlepką. A także świadomość, że to „koniec grzecznych trybun” - cytując (niedosłownie) niegdysiejszy slogan reklamowy jednej z telewizyjnych stacji. Koniec - przynajmniej do czasu lepszych wyników...

Komentarze (20)

Napisz komentarz
No photo
No photo~obserwatorUżytkownik anonimowy
~obserwator :
No photo~obserwatorUżytkownik anonimowy
Górny Śląsk powinien mieć własne rozgrywki, Mistrz wchodzi do Ligi Mistrzów itd. Oddzielić się od Ekstraklasy, tam jest taki potencjał, że spokojnie pokonamy Legię Lecha czy Cracovie. Wtedy nie będą nam odbierać piłkarzy. To tyle w temacie
30 lip 20:43 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
Jak się przejeżdża przez Śląskie miasta to napisy na ten klubik to czysta prawda jeśli być obiektywnym to co to za klub jeśli gra na zapleczu tyle lat
30 lip 17:43 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~SolskiUżytkownik anonimowy
~Solski :
No photo~SolskiUżytkownik anonimowy
Oj jak was pachnący inaczej ta GieKSa boli. Wy na szczęście w tym sezonie spadek do 2 ligi i derby z ROW-em, który Wam pokaże gdzie wasze miejsce
30 lip 18:13 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii