Kryzys przy Bukowej okiełznany? Może. Ale do satysfakcji wciąż daleko

GKS Katowice - Chrobry Glogow
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Katowiczanie po tym weekendzie spadli na przedostatnie miejsce w tabeli. Wizerunkowo - to dla nich katastrofa. Sportowo - były jednak w piątek symptomy ożywienia.

Muszę pochwalić swoją drużynę, że pokazała charakter i z dobrze dysponowanym rywalem zdobyła punkt - w piątkowy wieczór słowa trenera przeciwników GieKSy, Grzegorza Nicińskiego, nie były tylko częstą w takich momentach kurtuazją. Katowiczanie przeciwko znacznie wyżej (na razie?) notowanym głogowianom rozegrali naprawdę niezły mecz, w którym - tym razem całkiem zasadnie - mówić mogli o pechu.

Ofiarność popłaca

Albo - jak Piotr Mandrysz - o braku fartu. - Szczęście nie jest po naszej stronie - wzdychał opiekun gospodarzy, mając na myśli przede wszystkim początek II połowy. - Być może byłoby po meczu - wspominał strzał Adriana Błąda. - Niestety, ofiarnie interweniujący obrońca Chrobrego wybił piłkę zmierzającą do bramki...
W tamtej akcji mógł jeszcze „dzióbnąć” futbolówkę do siatki Paweł Mandrysz; najprzytomniejszy i najszybszy okazał się jednak wspomniany „ofiarnie interweniujący” Karol Danielak.

Czeskie plusy

Z kolei w samej końcówce - kiedy GKS atakował może i coraz bardziej chaotycznie (ze względu na uciekający czas), ale ofiarnie - szansę na zwycięskiego gola miał Jakub Yunis. - Brakło mi może pół metra... - martwił się Czech. To był jego trzeci występ ligowy w wyjściowej jedenastce, a piąty w ogóle. No i pierwszy po okresie leczenia drobnego urazu. - Właściwie już tydzień wcześniej byłem zdrowy i w pełni sił, ale wtedy szansy nie dostałem - dodawał młody napastnik. W Mielcu rzeczywiście 90 minut przesiedział na ławce, w piątek przy Bukowej był już ważną postacią swej drużyny. - Zagrał lepiej niż się spodziewałem! - przyznawał opiekun GKS-u. I wyliczał plusy w grze tego piłkarza. - Wytrzymał całe spotkanie w dobrym tempie, był agresywny, strzelił wreszcie bramkę. Jego występ należy ocenić pozytywnie - zaznaczał.

Ręka przy ciele?

Po prawie miesięcznej przerwie kibice katowiccy zobaczyli też w akcji Lukasa Klemenza. Zagrał solidnie, ale... to właśnie z jego powodu arbiter podyktował „jedenastkę” - na wagę remisu, jak się okazało - dla Chrobrego. - Nie wiem, muszę zobaczyć powtórkę... - w piątkowy wieczór stoper z Bukowej nie był pewien oceny tej sytuacji. - Piłka dotknęła mojej ręki, ale miałem ją przy ciele - zapewniał (choć obraz TV już tak jednoznaczny nie jest). - Może mogłem próbować wybijać ją nogą? - zastanawiał się jeszcze Klemenz. - Przede mną skakali jednak do piłki Yunis i Michalski, więc zobaczyłem są w ostatniej chwili...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~KWL do D Użytkownik anonimowy
~KWL do D :
No photo~KWL do D Użytkownik anonimowy
Zabezpieczasz sie smierdziuszku co ? Juniorzy z ruchu.śmiechu warte . Miłosz junior i ta reszta z łapanki i tak jedno miejsce do spadku jest juz zajęte. Na jesieni poznamy pierwszego spadkowicza . I paterman wie kto to jest
25 wrz 23:48 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii