Piątką na piątkę, czyli GieKSiarskie roszady w jedenastce

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Katowice - Chrobry Glogow. 22.09.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Diametralnie odmienne były recenzje medialne po dwóch ostatnich występach katowiczan. Ale też w międzyczasie Piotr Mandrysz mocno „potrząsnął” składem po serii trzech porażek.

Po porażce (2:3) w Mielcu - zwłaszcza w kontekście I połowy - spadły na GieKSiarzy wyrazy krytyki; po remisie (2:2) z Chrobrym - sugestie, że strata punktów w tym meczu miała w sobie spory element „niefartu”. Głogowianie bowiem - poza dwiema sytuacjami, które przyniosły im bramki - nie mieli w zasadzie zbyt wielu „aktywów ofensywnych”. Gospodarze - i owszem. - Zabrakło nam trochę „kvality” w sytuacjach pod bramką - przyznawał w pomeczowej rozmowie Jakub Yunis.

 

Czeski napastnik był jednym z „odkryć” piątkowego spotkania, zasługując na dość niezwykłą cenzurkę ze strony Piotra Mandrysza. - Zagrał lepiej niż się spodziewałem - wyznał szkoleniowiec GieKSy.

Gdy zespół przegrywa...

Mandrysz generalnie mocno „potrząsnął” składem po serii trzech porażek. Jak widać na grafice poniżej, w wyjściowej jedenastce na mecz z Chrobrym dokonał aż pięciu zmian personalnych, na dodatek jeszcze... zamieniając stronami dwóch bocznych obrońców! Co ciekawe: wyjąwszy przypadek Grzegorza Goncerza, żadna z pozostałych roszad nie wynikała z kontuzji. - Miałem problem mięśniowy - wyjaśniał krótko były kapitan GKS-u, który piątkowy mecz przy Bukowej oglądał z trybun. - Mam nadzieję, że na kolejne spotkanie będzie już wszystko w porządku.


- Zmiany? Trzeba jakoś zareagować, gdy zespół przegrywa - tak przyczynę tej „rewolucji” tłumaczył szkoleniowiec katowiczan. - Piłkarze, którzy nie grali w meczach kończonych porażką, też czekają na swą szansę - dodawał.

…gdy zespół punktuje

Cała piątka „nowych” o to, by w jedenastce pozostać na dłużej, starała się bardzo. Wystarczy rzut oka na ich oceny w „Sporcie”, Yunis - jako się rzekło - zapracował na trenerską laurkę. - Chcę przypomnieć, że gdy w trzech meczach zdobyliśmy 7 punktów, to w każdym z tych spotkań wyszliśmy jedenastką, która kończyła poprzedni mecz. Gdy zespół punktuje, roszad się raczej nie robi - z tych słów Piotra Mandrysza można wnosić, że przed sobotnim spotkaniem w Bytowie to raczej wcześniejsi „pewniacy” będą musieli dobijać się do wyjściowego składu. Są wśród nich m.in. wspomniany Goncerz, jak i Mateusz Kamiński - prawdziwi „weterani z Bukowej”. Jeszcze do niedawna GieKSę nie sposób było sobie wyobrazić bez nich.

 

Wierzyć i walczyć

Teraz „reaktywację” zaliczył Armin Cerimagić (przyjdzie jeszcze wrócić do jego osoby w najbliższych dniach), Lukas Klemenz zaś okazał się bezkompromisowy w roli stopera. Co prawda jego notę obniża „jedenastka”, którą sprowokował, ale o inne sytuacje trudno mieć jakiekolwiek pretensje. Zresztą akurat jego doświadczenia mogą być kolegom z szatni niezwykle przydatne... - Rok temu w Olimpii Grudziądz mieliśmy po pierwszej rundzie ogromne straty do lidera. Tymczasem wiosną... włączyliśmy się do walki o awans (patrz ramka obok - dop. red.). Warto więc naprawdę wierzyć i walczyć do końca - przypominał Klemenz po piątkowym meczu. Być może więc bieżący sezon GKS-u jednak przedwcześnie został przez właściciela klubu spisany na straty?
Dariusz Leśnikowski



Liczby
9

- tyle punktów traciła w ubiegłym sezonie po 9. kolejce Olimpia Grudziądz (z Lukasem Klemenzem w składzie) do miejsca premiowanego awansem...

1

-...a tyle punktów brakowało jej do niego po 32. kolejce.

 

Z tej samej kategorii