„Pietrzu” wróć! Rywale wciąż wjeżdżają w obronę GieKSy jej lewą stroną

Dwie bramki stracone tydzień temu w meczu z Miedzią przypomniały fanom z Bukowej o „dziurze” na boku defensywy katowiczan. - To największa dziś bolączka drużyny - uważa Lechosław Olsza.

GKS Katowice - Miedz Legnica
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Kiepsko było już w pierwszym wiosennym meczu w Chojnicach; jeszcze przy stanie 2:0 dla GieKSiarzy, nadzieję na odmianę wyniku dały gospodarzom 2-3 „wjazdy” w katowicką defensywę jej lewą stroną. Tydzień później równie bezkarnie poradził sobie w tej strefie obrony katowiczan Marcel Ziemann ze Stomilu; konsekwencje były poważniejsze, bo z tej akcji padła bramka dla olsztynian. Tydzień temu zaś, w potyczce z Miedzią, legniczanie dwukrotnie przedarli się pod GieKSiarską bramkę swoim prawym skrzydłem - i wygrali 2:0.

Nieznajomość abecadła

Właściwie... nawet trzykrotnie. Krótko przed pierwszą bramką, defensorom gospodarzy „urwał się” bowiem tą właśnie stroną Jakub Vojtusz, wykładając piłkę na strzał Marquitosowi: wtedy jednak Mateusz Abramowicz zdołał jeszcze skutecznie interweniować. Ta akcja - w której Słowak w prosty sposób uciekł „półlewemu” stoperowi, Oliverowi Praznovskiemu, okazała się dobrą nauczką. Nie dla miejscowych jednak, a dla Wojciecha Łobodzińskiego. - Stary cwaniak! - mówi o „Łobo” z uznaniem Lechosław Olsza. - Świetnie wykorzystał fakt, że Praznovsky to co prawda facet o solidnej posturze, ale mało zwrotny. Nie wdawał się z nim w walkę bark w bark, tylko go obiegł, a potem po prostu nie dał się dogonić.

Reszta akcji gości była już żywcem zaczerpnięta z dobrego futbolowego elementarza: dogranie na przedpole bramki - i 0:1. - To jest piłkarskie abecadło; obrońca nie ma prawa przepuścić rywala przy linii końcowej! - piekli się Olsza, mając na myśli Słowaka w barwach GKS-u. - Musi przewidywać pewne zagrania rywala. A on wyglądał na zupełnie rozkojarzonego...

Lekarstwo... niezbyt pewne

Druga bramka to z kolei niezblokowane przez Adriana Frańczaka dośrodkowanie Marquitosa, z zimną krwią wykorzystane przez Vojtusza. - Nie dopatrywałbym się akurat winy Adriana ani w tej sytuacji. Broni cała drużyna - Tomasz Foszmańczyk przed kamerami Polsatu Sport już w czwartkowy wieczór wspierał swego kolegę z defensywy.- Ale ta lewa strona to dziś największa dziś bolączka drużyny - ocenia Olsza.

Sztab szkoleniowy ma oczywiście możliwość dokonania roszad w tej formacji - na swą kolejkę czeka zakontraktowany zimą Tomasz Wisio oraz kontuzjowany dwa tygodnie temu w meczu w Pruszkowie Dawid Abramowicz - ale... - Wcale nie jestem w stu procentach pewien, czy to skuteczne lekarstwo - zastanawia się inny eksGieKSiarz, Marek Koniarek. - „Abram” ma wiele atutów w grze do przodu, natomiast nie zawsze jest skuteczny w obronie. A Wisia trudno mi jednoznacznie ocenić. Zagrał w trzech meczach, a potem siadł na ławce - przypomina były król strzelców polskiej ekstraklasy. Jeszcze skromniejszy jest wiosenny dorobek Damiana Garbacika, który jesienią przez kilka kolejek był alternatywą dla Praznovskiego.

W pojedynkę załatwiłby problem (?)

- W poprzedniej rundzie o tych kłopotach mówiło się niewiele, bo... wygrywaliśmy. Popełnialiśmy w niej błędy, ale mieliśmy szczęście: Mateusz Abramowicz lub Seba Nowak wybronili kilka sytuacji albo przeciwnik spudłował - przywoływany już Tomasz Foszmańczyk przywołuje znów „odpowiedzialność zbiorową” całej ekipy za grę defensywną, nie sprowadzając kłopotów GieKSy do personaliów. Kibic ma jednak to do siebie, że do sprawy podchodzi mnie analitycznie, za to bardziej emocjonalnie. - Rafała Pietrzaka mi brak! W pojedynkę załatwiłby problem! - Lechosław Olsza, jak widać, jest wyznawcą prostych i klarownych rozwiązań. Sęk w tym, że były lewy obrońca z Bukowej całkiem niedawno przeszedł dwa zabiegi chirurgiczne uszkodzonego ścięgna Achillesa i - po rekonwalescencji - walczy dopiero o powrót do formy i do składu Wisły. - Nam by się przydał na pewno! - kończy „Ola”.

 

Liczby (dramatycznie) rozbieżne
9
- tyle razy (w 19 meczach) katowiczanie zachowywali czyste konto w jesiennych występach ligowych...
1
-... a tyle razy (na 7 prób) zdarzyło im się to wiosną.

Z tej samej kategorii