Zabrzański bohater: „Mniej mówić, więcej robić”

Gornik Zabrze - GKS Katowice
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Najpierw uratował kolegów, wybijając piłkę z linii bramkowej. Potem - z „pomocą” rywala - zdobył gola na wagę zwycięstwa. Bartosz Kopacz bezsprzecznie zasłużył na miano bohatera derbów.

KATOWICKISPORT.PL: W pierwszej fazie spotkania GKS miał optyczną przewagę, ale to wy pierwsi strzeliliście bramkę.

BARTOSZ KOPACZ: Mecz był bardzo ciężki. Były okresy, w których musieliśmy cofnąć się praktycznie we własne pole karne i bronić. GieKSa to nie jest przypadkowa drużyna; dobrze operowała piłką i w pewnych momentach mieliśmy kłopoty. Na szczęście cały nasz zespół dobrze bronił.

Drugą bramkę dla Górnika sędziowie anulowali słusznie?
BARTOSZ KOPACZ: Tak. Wybiegłem troszkę szybciej niż pozostali zawodnicy i faktycznie był spalony.

Serce panu zadrżało, gdy w ostatnich minutach Mateusz Kamiński trafił do waszej siatki?
BARTOSZ KOPACZ: Nie powiem, że nie... Ale wydawało mi się, że spalony był, więc czekałem, aż sędzia go zasygnalizuje. To było kilka sekund nadziei, że chorągiewka powędruje w górę i tak się - na szczęście - stało.

Dopingowało was we wtorek ponad 20 tysięcy kibiców. To musiało zrobić wrażenie.
BARTOSZ KOPACZ: Zrobiło! To był chyba mecz z największą liczbą kibiców, w którym brałem udział, bo w zeszłym sezonie w derbach z Ruchem nie wystąpiłem. Cieszy, że Zabrze żyje tym klubem. Mam nadzieję, że w kolejnym spotkaniu fani stawią się na trybunach równie licznie.

Nie żal zostawiać to i po sezonie odejść do Zagłębia Lubin?
BARTOSZ KOPACZ: Nie skomentuję tego.... Jestem tu do końca sezonu. Potem będę myśleć, co dalej.

Po waszym zwycięstwie w Olsztynie znów zaczęto rozmawiać o szansach Górnika na włączenie się do walki o awans do ekstraklasy. We wtorek znów daliście powód ku temu, by o to zapytać.
BARTOSZ KOPACZ: Wygraliśmy trzeci mecz z rzędu. Takiej serii na pewno w tym sezonie nie mieliśmy. Jesteśmy więc w dobrych nastrojach, ale też spokojnie do tego podchodzimy. Za dużo było tych słów o awansie na początku. Za dużo rozpaliliśmy w sobie tych nadziei. A przecież lepiej mniej mówić, a więcej robić.

Zostały trzy ostatnie spotkania. Na logikę najtrudniejsze będzie chyba to z Podbeskidziem?
BARTOSZ KOPACZ: Teoretycznie tak, ale na razie nie ma co o nim myśleć, bo jedziemy na Znicz. Jeżeli tam nie wygramy, to nie będzie już właściwie o czym mówić. Podbeskidzie zostawimy sobie na przyszły tydzień.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~TanksUżytkownik anonimowy
~Tanks :
No photo~TanksUżytkownik anonimowy
Kibice z Sosnowca dziękują za załatwienie GKSy!
18 maja 14:25 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii