Trener Wigier przed występem w Katowicach: „Autobusu nie postawimy”

Artur Skowronek wraca na Bukową po raz pierwszy od chwili zwolnienia (w gorących okolicznościach) z roli trenera katowiczan. W sobotę przywiezie tu nowych podopiecznych, którzy na razie „mają pod górkę”.

Artur Skowronek
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI:Wigry zdecydowanie przodują w liczbie zawodników w rubryce „przybyli” i „ubyli”. Skąd owa letnia rewolucja w Suwałkach?

ARTUR SKOWRONEK: To konsekwencja świetnego poprzedniego sezonu drużyny. Chłopakom pokończyły się kontrakty, dostali oferty lepsze finansowo i atrakcyjniejsze pod względem możliwości rozwoju sportowego, i z nich skorzystali. Ta wymiana kadr nie ma nic wspólnego z pojawiającymi się tu i ówdzie sugestiami, że coś się „posypało”, że to koniec inwestycji w klub. Owszem, może i budżet jest nieco mniejszy, ale zespół znów mamy silny.

To właściwie pierwsze tak poważne wyzwanie dla pana: budowa drużyny od zera, prawda?
ARTUR SKOWRONEK: Owszem. No, może w połowie mojej przygody w Radzionkowie, przed drugiem sezonem w pierwszej lidze, skala zmian w zespole była równie duża. A wyzwanie? Jest, owszem. Ja wiem, że ostatecznie i tak moją robotę zweryfikuje tabela. Na razie jednak - mimo wyników dalekich od oczekiwań - wykonana przez nas praca oceniana jest pozytywnie. W przeciwnym wypadku... pewnie już bym „poleciał” ze stanowiska. O tym, że nawet nie remisujemy „wygranych” spotkań, decydują detale. W końcu jednak się przełamiemy.

Była szansa w „jubileuszowym” - uświetniającym 70-lecie klubu - meczu z Górnikiem. I też skończyło się na 0:1...
ARTUR SKOWRONEK: Scenariusz był jednak identyczny, jak większości naszych meczów ligowych w tym sezonie: dobra gra, wiele nieskończonych przez nas sytuacji, słupek i poprzeczka. A w odpowiedzi - jeden rzut wolny zabrzan, nieszczęśliwy rykoszet i na koniec 0:1.

Przeciwko Górnikowi zagrali już w pańskim zespole zawodnicy zakontraktowani „last minute”: Łukasz Budziłek, Serhij Pyłypczuk, Laurentiu Iorga. Które z tych wzmocnień, w której formacji, jest najważniejsze z pańskiego punktu widzenia?
ARTUR SKOWRONEK: Każde. Mamy młody zespół, potrzebujący wsparcia ze strony bardziej doświadczonych graczy, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Każdy z nich ten odpowiedni „pakiet rutyny” gwarantuje.

Iorga będzie lekarstwem na nieskuteczność, o której pan mówił?
ARTUR SKOWRONEK: Na nieskuteczność i niefart, bo sześć czy siedem słupków czy poprzeczek to nie przypadek. Gramy dobrze - powtórzę, tylko bez szczęścia. A „rumuńskie lekarstwo”? Oby nim był. Dziś nie mamy takiego egzekutora, jakim był w ubiegłym sezonie Kamil Zapolnik. Patrykowi Klimali zdecydowanie przyda się konkurencja i ktoś, kto pociągnie go w rozwoju. Ale nie nakładam na razie wielkiej presji na Laurentiu. Każdy z ofensywnych piłkarzy ma swoje zadania na boisku.

Pierwsze skojarzenie z nazwą „GKS Katowice”?
ARTUR SKOWRONEK: Poważna firma. Darzę ten klub sentymentem, bo byłem - fakt, krótko - w środku, czegoś się nauczyłem i będę mu kibicować. GKS dziś jest trochę w podobnej sytuacji, jak my: po rewolucji, która dla osiągnięcia oczekiwanych efektów wymaga czasu.

Ładnie powiedziane: „darzę sentymentem”... Ale GieKSa chyba jednak jest małą „zadrą” w pańskiej trenerskiej karierze?
ARTUR SKOWRONEK: Trochę tak. Po meczu z Lubinem (GKS przegrał 0:5, po tej porażce Artur Skowronek został zwolniony ze stanowiska trenera - dop. red.) zbyt wiele było emocji, a zbyt mało - konstruktywnej analizy i rozmowy. Sam pewnych słów wypowiedzianych wtedy z upływem czasu zacząłem żałować. Jeżeli już trzeba było zamknąć ten rozdział, można to było zrobić w inny sposób.

Katowiczanie też nie próżnowali na finiszu okienka transferowego. Dalibor Pleva, Adrian Błąd - co pan na to?
ARTUR SKOWRONEK: Konkretne wzmocnienia. Analizowaliśmy skład, ustawienie rywala na sparing z Cracovią. Widać, że obaj mają szansę „z marszu” wejść do gry. Ich atutem będzie i to, że pewnie są głodni grania.
Dotychczasowe mecze w tym sezonie pokazują, że GKS źle radzi sobie z rywalami, którzy „stawiają autobus” przed własnym polem karnym. Wskazówka dla was?
ARTUR SKOWRONEK: Na pewno nie możemy stracić bramki przy Bukowej, bo to napędza rywala i przeciwników. Taktyki - proszę wybaczyć - nie zdradzę, ale... „autobusu” nie postawimy.

Z tej samej kategorii