Ciekawa diagnoza mięśniowej dolegliwości pomocnika z Bukowej

Podbeskidzie Bielsko Biala - GKS Katowice
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

„Wyraźnie brakowało nam Adriana Błąda. Po pierwsze - bo jego dyspozycja przed kontuzją była niezła. Po drugie - jest chłopakiem odpornym psychicznie, dobrze znoszącym presję” - tak Piotr Mandrysz mówił o absencji skrzydłowego swej drużyny w derbach z Ruchem i GKS-em Tychy. 26-letniego pomocnika - przypomnijmy - brakło także w potyczkach ze Stomilem i Olimpią.

Wszystko z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego uda, jakiej nabawił się 14 października, w momencie... zdobycia zwycięskiego gola w spotkaniu z Podbeskidziem. Parokrotnie próbował od tego czasu wracać do zajęć z pełnym obciążeniem, ale każdorazowo kończyło się to dolegliwościami. Przyczyna bólu, którą w końcu ustalono, mocno zdziwiła samego zawodnika; gra przecież w piłkę od kilkunastu lat. - Usłyszałem, że mam... słabo zrotowane biodro - wyjaśnia Adrian Błąd. - W związku z tym każdy skręt tułowia powoduje u mnie większe obciążenie m.in. mięśni uda.

 

Wychowanek Zagłębia Lubin przyznaje, że z taką diagnozą spotkał się po raz pierwszy w swej przygodzie z murawą. - Zakres ruchomości stawu biodrowego może wpływać na nieco inną pracę przywodzicieli i poszczególnych mięśni - mówi nam jeden z ligowych fizjoterapeutów, niejako „uwiarygadniając” owe niezwyczajnie brzmiące rozpoznanie.

 

Najważniejsze jednak, że zestaw ćwiczeń, jaki piłkarz otrzymał od specjalisty razem z tą diagnozą, okazuje się na razie skuteczny. W miniony piątek, w przeddzień starcia z grudziądzanami, po raz pierwszy „przetrenował” z kolegami całą jednostkę zajęciową. Podobnie było we wtorek. - Wiele więc wskazuje na to, że w niedzielę będę już do dyspozycji trenera - dodaje pomocnik. Tego dnia w samo południe katowiczanie w Łęcznej zagrają z miejscowym Górnikiem.

 

Z tej samej kategorii