Nowy napastnik Ruchu: Potrafię grać na ekstraklasowym poziomie

- Naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić, dlaczego klub, który sprowadza mnie, proponuje godne warunki, potem nie daje mi szansy zaprezentowania się na boisku. Jeśli mieli wobec mnie takie plany, to nie trzeba było w ogóle zaczynać tej współpracy - wspomina ostatnie półroczne w Odrze Opole Paweł Wojciechowski. Teraz z Ruchem ma zamiar utrzymać się w I lidze.

Chrobry Glogow - Gornik Zabrze
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

MACIEJ GRYGIERCZYK: Cieszy się pan, że zamienił pan Opole na Chorzów?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Bardzo. Tak jak każdy widział - nie grałem, byłem niezadowolony ze swojej sytuacji w klubie, moja współpraca z trenerem Smyłą po prostu się nie układała.

 

Trener wytłumaczył, dlaczego znalazł się pan na bocznym torze?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Pozostawię to bez komentarza.

 

Zaskoczenie?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Na pewno. Osobiście byłem bardzo zaskoczony. I myślę, że nie tylko ja, ale większość ludzi, którzy śledzą pierwszą ligę. Zauważmy, że nie rozmawiamy teraz o moich słabych występach, zmarnowanych okazjach. Nie. Ja po prostu nie dostałem w Odrze żadnej szansy.

 

W Odrze zaliczył pan trzy wejścia z ławki rezerwowych, ostatnie - we wrześniu. Czuł pan po sobie, że piłkarsko coś z pana formą jest nie tak?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Nie czułem i nadal tego nie czuję. Na pewno za to czuję się pokrzywdzony tym całym półroczem. Naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić, dlaczego klub, który sprowadza mnie, proponuje godne warunki, potem nie daje mi szansy zaprezentowania się na boisku. Jeśli mieli wobec mnie takie plany, to nie trzeba było w ogóle zaczynać tej współpracy.

 

Przetrwają może przynajmniej jakieś znajomości z Opola?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Może starczy już tych pytań o Odrę? Mam teraz dobry okres. Cieszę się, że dołączyłem do Ruchu Chorzów. Patrzę w przyszłość pozytywnie.

 

Czy taka stracona runda w pana ocenie może mieć wpływ na dalszą karierę zawodnika?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - To zależy od konkretnego przypadku, ale nie sądzę. Okres zimowy jest długi, można postawić na nogi każdego zawodnika; czy to po długiej kontuzji, czy straconej rundzie.

 

W Odrze problemy zdrowotne pana omijały?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Nie miałem żadnych.

 

A ile zdobył pan bramek dla rezerw w klasie okręgowej?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - (śmiech). Nie liczyłem! Trzeba by zapytać w klubie. Mimo wszystko, starałem się cieszyć grą na poziomie „okręgówki”. Nie podchodziłem do kolejnych meczów „olewatorsko”. Starałem się podtrzymywać formę, myśleć pozytywnie. A tych goli trochę było. Sądzę, że około 20.

 

W spotkaniu z Włókniarzem Kietrz, wygranym 7:1, trafił pan do siatki 5-krotnie!

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - W oficjalnych meczach nigdy mi się taka liczba nie zdarzyła. W sparingach - pewnie tak. Kiedyś zdobyłem też nawet więcej niż pięć bramek, ale to jeszcze za juniora.

 

Miał pan tej zimy inne propozycje prócz tej z Chorzowa?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Nie, niczego konkretnego.

 

W Ruchu mógł pan znaleźć się już wcześniej niż w grudniu?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Tak. To była końcówka letniego okienka transferowego. Ostatni dzwonek. Chciałem przenieść się do Ruchu, było zainteresowanie, byłem już po słowie z dyrektorem Grzegorzem Kapicą. Miały jeszcze tylko dogadać się kluby, ale się nie udało. Co jednak się odwlecze, to nie uciecze.

 

W kontekście „Niebieskich” częściej niż o boisku mówi się ostatnio o sądach, postępowaniach układowych, wierzycielach, wizytach działaczy u komisji licencyjnej. Nie przestraszyło to pana?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Nie wiem… Czytam na bieżąco o tym, co się dzieje, interesuję się sytuacją Ruchu. Nie martwię się. Rozmawiałem na ten temat z dyrektorem Kapicą i uspokoił mnie. Najważniejsze, żebyśmy my jako zawodnicy osiągnęli sukces sportowy, a całą resztą zajmą się już odpowiedni ludzie.

 

Mówi pan, że śledzi pan wieści z Cichej na bieżąco. I jak odnajduje się pan w tym zamieszaniu?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Czasami czytając kolejne teksty w internecie, można się już pogubić, ale jeśli ktoś opisuje tę sytuację normalnie, po kolei, to nie wydaje się chyba aż tak bardzo skomplikowana.

 

Rozeznawał pan też temat u zawodników?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Znam się dobrze z Miłoszem Przybeckim, tylko z nim miałem kontakt. Minęliśmy się przed laty w Remesie Opalenica. Ja akurat odchodziłem, a on trafił wtedy do szkółki piłkarskiej. Miłosz wypowiadał się o Ruchu pozytywnie, jest pełen optymizmu co do kolejnej rundy. Nie ma co ukrywać, że też pomógł mi w tym wyborze i podjęciu decyzji.

 

Tak po ludzku, jest pan zły, że dobry w pana wykonaniu poprzedni sezon w Chrobrym Głogów trochę poszedł na marne, bo teraz musi pan odbudowywać dyspozycję?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Latem miałem propozycje z innych klubów. Nie były jednak dość satysfakcjonujące i szukałem dla mnie czegoś odpowiedniejszego. Ostatecznie stanęło na Odrze. Nie ma jednak co ukrywać, że miałem nadzieję na coś lepszego. Sądziłem, że będzie nawet szansa, by zaczepić się w ekstraklasie. Nie udało się, trudno, ale nadal jestem zdania, że mogę to osiągnąć. Potrafię grać na ekstraklasowym poziomie i wierzę, że jak najszybciej to udowodnię.

 

Może z Ruchem?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Może. Nie mówię, że podpisałem tylko roczną umowę i za chwilę już mnie tu nie będzie. Pierwsze wrażenie z Chorzowa mam bardzo pozytywne. Jeśli osiągalibyśmy dobre wyniki, to czemu by nie zostać dłużej?

 

Jak trudno będzie o utrzymanie?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Nie przyszedłem do Ruchu po to, żeby spaść z pierwszej ligi. Nie uważam, by utrzymanie było czymś niemożliwym. Każdy pamięta, jak wyglądał początek sezonu. Były ujemne punkty, nie wszyscy mogli grać, bo obowiązywał zakaz transferowy. Było źle, ale środkowa część rundy wyszła nieźle, a mogła być jeszcze lepsza. Wielu pierwszoligowców może narzekać na pechowe porażki, ale Ruch miał ich zdecydowanie za wiele. Sądzę, że po przepracowaniu zimy będziemy punktować częściej. Cel, czyli utrzymanie, jest na pewno na wyciągnięcie ręki.

 

Rozmawiał pan już o swojej roli w zespole?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Patrząc na moje statystyki, można powiedzieć, że równie często asystuję, co strzelam. Mogę też grać na pozycji takiego cofniętego napastnika. Niekoniecznie muszę być egzekutorem. Najważniejsze, jak będzie widział to trener. Na pierwszych styczniowych zajęciach odbędziemy pewnie dłuższą rozmowę i usłyszę, czego ode mnie oczekuje.

 

Osoba Juana Romana Rochy miała wpływ na przeprowadzkę do Ruchu?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: - Nie ma co ukrywać. Byłem na jednej jednostce treningowej i widziałem, w jaki sposób prowadzi zespół. Zdążyliśmy zamienić tylko kilka słów, ale jestem podbudowany możliwością takiej współpracy.

 

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Oreo:
No photo~OreoUżytkownik anonimowy
21 gru 17 12:36 użytkownik ~Oreo napisał
Smyle wzieli zeby wykonywal polecenia prezesow, nikt o zdrowych zmyslach.nie.zatrudnilby normalnie tego szarlatana co wyprawial w poprzednich klubach, cale szczęście ze nie daja mu tam podejmowac decyzji stad drugie miejsce Odry.
Nie znam na tyle Smyły i nie wiem jaki z niego jest trener ale skoro w/g Ciebie w Odrze wszystkie decyzje podejmują prezesi a Smyła jest tylko "słupem - gońcem" do wykonywania ich poleceń znaczy że to ci prezesi nie dawali szans na grę Wojciechowskiemu. Na to wskazuje logika z Twojego wywodu. Tymczasem objechałeś Smyłe podając powody które same sobie przeczą. W/g mnie najwyraźniej nie lubisz tego gościa O.K. ale te oskarżenia pod jego adresem mogłeś wymyślić bardziej logiczne i zasadne.
21 gru 17 13:08 | ocena:70%
Liczba głosów:10
70%
30%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~OderkaUżytkownik anonimowy
~Oderka :
No photo~OderkaUżytkownik anonimowy
Sciagneli go po 0-5 jak smyla mial kupe w majtach ze go zwolnia, co do transferow i skladu Smyla moze tylko przytakiwac. Tak bylo jak chcial ściągnąć matoł Dudka i prezesi sie nie zgodzili. Smyla to jedynie wypelnia uefa pro dali mu piatke na miesiac i chlop ma sie nie odzywac i robic to co chce Wojcik. Proste. Cale szczescie ze nie wdraza swoich pomyslow
21 gru 17 16:30 | ocena:100%
Liczba głosów:5
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~T.Norek kanalarzUżytkownik anonimowy
~T.Norek kanalarz
No photo~T.Norek kanalarzUżytkownik anonimowy
do ~Polonia B:
No photo~Polonia BUżytkownik anonimowy
21 gru 17 12:37 użytkownik ~Polonia B napisał
Smyla wlazodup i giermek prezesow
Nawet gdyby to jest i tak sprytniejszy i mądrzejszy od ciebie. Ma pewną i dobrze płatną robotę a ty ledwo wiążesz koniec z końcem, od rana biegasz po rejonie i zbierasz puszki po hosiokach żeby walnąć browca z biedry.
21 gru 17 14:13 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii