Był taki zwariowany mecz. Trzy szybkie strzały przy Kresowej

Jarosław Araszkiewicz przyjechał do Sosnowca w piątek, godzinę przed treningiem. Dzień później Zagłębie czekała domowa potyczka z Olimpią Grudziądz. Po 18 minutach było 0:3… Wspominamy wrześniowy mecz Zagłębie Sosnowiec - Olimpia Grudziądz.

Zaglebie Sosnowiec - Olimpia Grudziadz
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

We wrześniu ubiegłego roku z sosnowieckim klubem pożegnał się trener Jacek Magiera, który przyjął niespodziewaną ofertę z Legii. Plan był taki, że przy Kresowej zastępuje go jego dotychczasowy asystent, Tomasz Łuczywek. A że nie posiadał stosownej licencji, postanowiono ściągnąć do Sosnowca człowieka z papierami – Jarosława Araszkiewicza. Mecz z Olimpią Grudziądz miał być „jego” oficjalnym debiutem.

 

Szacunek się należy
Goście potrzebowali niewiele ponad kwadrans, by prowadzić trzema bramkami. Ostatecznie skończyło się wynikiem 3:5. - To był zwariowany mecz – kręci głową pomocnik Zagłębia, Wojciech Łuczak. – Olimpii wychodziło na boisku wszystko. Praktycznie każdy strzał rywala kończył się bramką. To bardzo groźny przeciwnik, ale na pewno do ogrania. Oczywiście należy się piłkarzom z Grudziądza szacunek za to, jak rozpoczęli rundę rewanżową. Sądzę jednak, że dysponujemy odpowiednim potencjałem, żeby wrócić do domu z kompletem punktów. Zresztą ja nigdy nie gram o nic innego…

 

Znowu z Nowakiem
W jesiennym starciu bramki dla Zagłębia zdobyli Martin Pribula (dwie) i Sebastian Dudek. Tego drugiego nie ma już w zespole, z kolei ten pierwszy wróci najprawdopodobniej na ławkę rezerwowych. Dostał szansę w poprzedniej kolejce, gdy sosnowiczanie podejmowali Podbeskidzie Bielsko-Biała (0:0), ale spisał się bezbarwnie.


Do wyjściowej jedenastki wraca za to Tomasz Nowak, który w miniony weekend odbywał karencję kartkową. Dobrze pamięta, że w pierwszej części rozgrywek z boiska został usunięty właśnie w meczu z Olimpią. Po dwóch żółtych kartonikach musiał zejść do szatni w 82 minucie gry. Już bez niego na murawie sosnowiczanie stracili piątą bramkę.

 

Misja odwetu
- Brakowało go bardzo w ostatnim meczu z Podbeskidziem – mówi o swoim koledze Łuczak. – Teraz wraca i być może oznacza to dla mnie ponowne przesunięcie do roli skrzydłowego. Grałem już w tym sezonie na trzech różnych pozycjach, ale wydaje mi się, że najwięcej daję drużynie, kiedy jestem ustawiony na pozycji numer 10, ewentualnie numer 8. Bez względu na to, gdzie zaczynam, lubię schodzić do środka, lubię być wszędzie i czuć się takim wolnym elektronem. Bardzo też lubię grać właśnie z Tomkiem Nowakiem. Dobrze się rozumiemy i nie zdarzyło nam się jeszcze zaliczyć słabego występu, gdy na boisku jesteśmy razem.


Po awansie Zagłębia na zaplecze ekstraklasy tylko Olimpia zdołała strzelić na Stadionie Ludowym aż pięć bramek. Sosnowiczanie ruszają dzisiaj na północ z misją odwetu. Trener Dariusz Banasik też ma coś do udowodnienia. Jesienią, jako opiekun Pogoni Siedlce, przegrał w Grudziądzu 0:1…

Z tej samej kategorii