Drużyna Jana Furlepy w Częstochowie zagra o zwycięstwo

Jan Furlepa
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Szkoleniowiec lidera drugiej ligi nie jest minimalistą i w meczu wyjazdowym z wiceliderem nie zamierza murować własnej bramki. - Nie zmienię taktyki na stare lata, z Rakowem Częstochowa zagramy bardzo ofensywnie. Niektórzy moi zawodnicy odpoczęli i mam nadzieję, że „na głodzie” pokażą, na co ich stać - mówi Jan Furlepa.

BOGDAN NATHER: Dla dobra dyskusji zakładam, że chciał pan wygrać z Kotwicą Kołobrzeg. Dlaczego zatem tyle zmian w podstawowej jedenastce? Na boisku nie pojawili się Marek Gancarczyk, Mateusz Bodzioch, Robert Trznadel, Łukasz Winiarczyk…
JAN FURLEPA: - Już wcześniej założyłem, że w meczach z Olimpią Zambrów i Kotwicą Kołobrzeg zagrają piłkarze, z których do tej pory rzadziej korzystałem, którzy mniej grali. Marek Gancarczyk i Bodzioch byli na trybunach, natomiast Trznadel i Winiarczyk siedzieli na ławce. Musiałem jednak zaryzykować, bo goniliśmy wynik. Przypomnę, że przegrywaliśmy dwoma bramkami, dlatego postawiłem na „Małego”, czyli Marcina Niemczyka. Błędu chyba nie popełniłem, bo ten zawodnik miał dwie dogodne okazje, by strzelić bramkę.


Wszystko się zgadza, oprócz… wyniku.
JAN FURLEPA: - Mnie to także boli, lecz nie mogę mieć pretensji do swoich piłkarzy o ten mecz. Byliśmy zespołem lepszym, co zresztą przyznał na konferencji prasowej trener Kotwicy Ryszard Wieczorek, ale graliśmy bardzo nieskutecznie. Mieliśmy kilka okazji do zdobycia gola, dwa razy trafiliśmy piłką w poprzeczkę. Jak pech, to pech.


Już w 55 minucie zdjął pan z boiska kapitana drużyny, Tomasza Wepę. Obawiał się pan, że może złapać kontuzję, czy ósmą żółtą kartkę w rozgrywkach?
JAN FURLEPA: - Ani jedno, ani drugie. Tome Wepa grał poprawnie, ale on daje dużo jakości drużynie w grze obronnej. My tymczasem potrzebowaliśmy większej siły ognia, by odrobić straty, stąd ta zmiana.


Pańscy piłkarze powtarzają do znudzenia, że sam awans na zaplecze ekstraklasy ich nie satysfakcjonuje. Chcą awansu do I ligi z pierwszego miejsca. Pan też ma taki plan?
JAN FURLEPA: - Wciąż mamy trzy punkty przewagi nad Rakowem i chcemy ją utrzymać. Ale ja się nie zmienię na stare lata, dlatego na pewno nie będziemy murować swojej bramki, tylko zagramy ofensywnie, swoją piłkę. Chcemy wygrać w Częstochowie, podobnie jak nasz przeciwnik. Niektórzy moi zawodnicy odpoczęli i mam nadzieję, że „na głodzie” pokażą, na co ich stać.


Jeżeli chcecie go zrealizować, nie możecie przegrać w najbliższym meczu z Rakowem Częstochowa. Dla pana ten pojedynek jest czymś więcej niż tylko walką o trzy punkty?
JAN FURLEPA: - Uważam, że to może być prawdziwe święto futbolu, bo oba zespoły mogą zagrać bezstresowo. Awans do I ligi mamy przecież zapewniony. Oczekuję, że w naszym meczu padnie wiele bramek, ale to my strzelimy o jedną więcej.


Ciężko jest zmotywować piłkarzy do gry na maksymalnych obrotach, gdy awans jest już w kieszeni? W ubiegłym sezonie nie mieliście takiego komfortu, bo musieliście walczyć w barażach.
JAN FURLEPA: - Oczywiście, że jest trudniej ich zmotywować, ale w takich właśnie momentach poznaje się charakter zawodników i całej drużyny. Do tej pory mój zespół pozytywnie reagował po porażkach i wierzę, że podobnie będzie tym razem. Już we wtorek mieliśmy pierwszą odprawę na temat tego spotkania, do Częstochowy zabiorę najsilniejszy skład. Podejrzewam, że w piątek będę miał dylemat, kogo umieścić w meczowej „18”.


Gdyby to było możliwe, zatrzymałby pan w swoim zespole Szymona Skrzypczaka?
JAN FURLEPA: - Chciałbym i to nawet bardzo. Czy jednak Skrzypczak zostanie u nas? To pytanie nie do mnie. Wiem jedno, musi się stawić na pierwszym treningu Górnika Zabrze, a reszta… W tej chwili jest milczeniem.


Odra już zakontraktowała Rafała Niziołka z MKS-u Kluczbork. Nie za dużo grzybów w tym barszczu? Przecież pomocników w kadrze ma pan aż nadto, do wyboru, do koloru - defensywnych, ofensywnych…
JAN FURLEPA: - Rafał Niziołek był w orbicie moich zainteresowań od dwóch lat. Jak to mówią, od przybytku głowa nie boli, a poza tym dobry zawodnik zawsze wkomponuje się do zespołu, Niziołek pasuje do mojej koncepcji gry, ale na pewno nie będzie grał w podstawowym składzie na kredyt. Na to miejsce musi - tak jak inni - zapracować.


Sporządził pan listę piłkarzy, których chce pan mieć w swojej drużynie?
JAN FURLEPA: - Mam już tę listę, są na niej cztery nazwiska.

Z tej samej kategorii