Trener Piotr Mandrysz nie „uwziął się” na Grzegorza Goncerza

Piotr Mandrysz
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Szkoleniowca GKS-u Katowice irytuje indolencja strzelecka jego drużyny, lecz jest przekonany, że w sobotnim meczu z Pogonią Siedlce jego podopieczni „wyregulują” celowniki. - Żaden z piłkarzy u mnie nie będzie miał miejsca w podstawowym składzie za darmo, albo za zasługi - zapewnia trener jedenastki z Bukowej.

BOGDAN NATHER: Do inauguracji rozgrywek ligowych pozostało już tylko kilka dni. Na sobotni mecz z Pogonią Siedlce czeka pan ze spokojem, czy też spędza on panu sen z powiek?
PIOTR MANDRYSZ: - Chyba nie ma trenera, który przed pierwszym meczem w sezonie nie miałby wątpliwości i znaków zapytania. Zarówno w doborze personalnym, jak i dotyczących postawy zespołu. Przygotowania i gry kontrolne to jedno, a mecz mistrzowski to zupełnie inna bajka. Czy coś spędza mi sen z powiek? Na pewno nie możemy - ja i moi współpracownicy - nic dobrego powiedzieć o skuteczności drużyny. Mamy problemy ze zdobywaniem goli, ale wierzę, że za kilka dni moi piłkarze będą mieli lepiej wyregulowane celowniki.


Wszyscy „pastwią się” nad pańskim zespołem, że nie strzelił gola od 585 minut. To szmat czasu. Irytują pana te „wypominki”, czy raczej mobilizują wszystkich, łącznie z piłkarzami?
PIOTR MANDRYSZ: - Dziennikarze uwielbiają tego rodzaju statystyki, więc się temu nie dziwię. I bynajmniej nie mam o to pretensji, bo to są fakty. Martwię się tym i bynajmniej nie zamierzam nad tym przechodzić do porządku dziennego, bo m nie też denerwuje fakt, że tak długo mamy „pusty przebieg”. Robimy dokładne analizy i jestem przekonany, że nasza wspólna praca, trenerów i piłkarzy, nie pójdzie na marne. Wiem, co robiliśmy w okresie przygotowawczym, z jakimi przeciwnikami mierzyliśmy się w grach kontrolnych. Nogi nas po prostu „nie niosły”. Wierzę, że w meczach ligowych karta się odwróci.


Po pucharowej porażce z Siarką Tarnobrzeg potraktował pan swoich podopiecznych łagodnie. A może w szatni padły bardziej zdecydowane słowa niż na konferencji prasowej?
PIOTR MANDRYSZ: - Nie lubię na gorąco oceniać meczu i nigdy nie robiłem tego w przeszłości. Czeka nas wnikliwa i bardzo dokładna analiza występu w Tarnobrzegu. Na razie mogę powiedzieć jedno - nasze zachowania w pierwszej połowie nie były takie, jakich oczekiwałem. Ale zapewniam, że w szatni nie krzyczałem na zawodników, ba - nawet nie komentowałem ich postawy. Na wszystko przyjdzie czas.


Anemia strzelecka pokazuje niedwuznacznie, że największe rezerwy GKS Katowice ma w ataku. Najbardziej żałuje pan „ucieczki” Mikołaja Lebedyńskiego? Jakub Yunis jest w stanie godnie go zastąpić?
PIOTR MANDRYSZ: - Wiadomo, że bardzo liczyłem na to, że Mikołaj zostanie u nas. Nie tylko ze względu na jego umiejętności, ale również dlatego, że był już wkomponowany w drużynę. Stało się inaczej i musiałem się z tym pogodzić. Yunis to młody chłopak, reprezentant czeskiej młodzieżówki, ale ma mało meczów w zespole seniorów. Gracze ofensywni GKS-u muszą „go poczuć”, bo na razie brakuje automatyzmów w grze ofensywnej.


Przychodząc na Bukową spodziewał się pan takiej rotacji w kadrze zespołu?
PIOTR MANDRYSZ: - Liczyłem się z rotacją, tymczasem mamy do czynienia z prawdziwą rewolucją kadrową. Z GKS-u odeszło przecież jedenastu piłkarzy i pojawiło się dziesięciu nowych. Tylko w bramce został utrzymany status quo, w pozostałych formacjach zmiany są bardzo duże.


Skoro poruszył pan temat bramkarzy, który z nich będzie numerem jeden między słupkami? Mateusz Abramowicz, czy Sebastian Nowak?
PIOTR MANDRYSZ: - Mam dwóch równorzędnych bramkarzy, a który z nich wyjdzie w podstawowym składzie w meczu z Pogonią Siedlce, tego jeszcze nie wiem. Decyzję podejmę w czwartek, a może dopiero w piątek. Mateusz Abramowicz w okresie przygotowawczym zmagał się z kontuzją i zagrał tylko w jednym sparingu. Dlatego poddałem go próbie w pucharowym spotkaniu z Siarką.


Jeden strzelony gol w okresie przygotowawczym chluby wam nie przyniósł, ale też nie straciliście zbyt dużo bramek. To znaczy, że obrona jest w tej chwili najsilniejszą formacją GieKSy?
PIOTR MANDRYSZ: - Mecz w Pucharze Polski z Siarką Tarnobrzeg pokazał nam, jak dużo jeszcze pracy przed nami, jeżeli chodzi o grę obronną. Mówię nie tylko o obrońcach, ale o wszystkich formacjach. Bo skuteczność w defensywie jest uzależniona od całej jedenastki, nie tylko od bramkarza i obrońców. W spotkaniu z Siarką blok obronny nie zagrał na miarę moich oczekiwań. Dopuszczał przeciwnika do groźnych sytuacji pod naszą bramką, w lidze taka postawa nie ma prawa się powtórzyć.


Czym naraził się panu Grzegorz Goncerz? Będzie miał kłopoty z miejscem w meczowej „18”?
PIOTR MANDRYSZ: - Grzesiek Goncerz, podobnie jak Mateusz Kamiński, wrósł w klimat tej drużyny. Obaj przechodzili różne etapy w Katowicach, mieli lepsze i gorsze momenty oraz nieudany atak na ekstraklasę w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu. Ale bynajmniej go nie skreślam, przeciwnie, imponuje mi na treningach, bo bardzo solidnie pracuje. Jestem pod wrażeniem, naprawdę. Rozmawiałem z nim na ten temat, podobnie ja z innymi piłkarzami. On wie, że nikt u mnie nie będzie miał miejsca w podstawowym składzie za darmo, albo za zasługi. Nie ukrywałem przed nim, że dla mnie ideałem jest napastnik o słusznych warunkach fizycznych, który potrafi grać bardzo dobrze tyłem do bramki. Grzesiek nie ma takich walorów, co jednak wcale nie oznacza, że stoi na straconej pozycji. Jesienią czeka nas aż dziewiętnaście meczów w lidze, więc na pewno dostanie szansę, by pokazać, że jest przydatny. To zresztą dotyczy każdego zawodnika z szerokiej kadry, każdy z nich może dołożyć swoją cegiełkę do dorobku punktowego i bramkowego zespołu.


Nowym kapitanem zespołu został Tomasz Midzierski, który dopiero zaczyna grę na Bukowej. Nie bał się pan powierzyć mu opaski?
PIOTR MANDRYSZ: - Tomka Midzierskiego wybrałem na kapitana drużyny po konsultacji ze sztabem szkoleniowym. Oprócz niego w radzie drużyny są Tomek Foszmańczyk, Grzesiek Goncerz i Mateusz Kamiński. Nie mam obaw, że sobie nie poradzi, bo w Miedzi Legnica zastępował Wojtka Łobodzińskiego, jest pracowity i dba o dobrą atmosferę w szatni.

 

Z tej samej kategorii