Duma ojca przeciera reprezentacyjny szlak

Paweł Mandrysz
 /  fot. Karol Słomka  /  źródło: 400mm

Mecz ligowy GieKSy z Wigrami Suwałki zbliża się milowymi krokami. Byłoby przesadą sugerowanie, że trener katowiczan Piotr Mandrysz z niepokojem oczekuje na to spotkanie, chociaż zagadek personalnych - wrócimy do nich w kolejnych dniach - mu nie brakuje.

Jedna z nich dotyczy... jego syna Pawła, który - miast trenować przy Bukowej - biega po zielonych murawach w koszulce z orzełkiem. Powołany bowiem został do reprezentacji Polski U-20. W czwartek zagrał przeciwko Szwajcarom, dzisiaj w Imoli ma szansę występu przeciwko reprezentacji Włoch.

 

Fotka z Rashfordem


- Cieszę się z tego powołania nie tylko jako ojciec, ale również trener - mówił nam wczoraj Piotr Mandrysz. - Paweł był już w przeszłości powołany do reprezentacji U-17, która w Gdańsku i Gdyni grała z Anglikami. W domu ma pamiątkowe zdjęcie z napastnikiem Manchesteru United, Marcusem Rashfordem. Teraz, w czwartkowym meczu ze Szwajcarami, wszedł na boisko w II połowie i - moim zdaniem - był wyróżniającym się zawodnikiem. Liga? Jeszcze nie wiem, czy zagra w sobotę przeciwko Wigrom. Może przecież wrócić z Włoch zmęczony i wtedy będą musiał dać mu odpocząć. Ale jesteśmy przygotowani na taką okoliczność, na jego pozycji gra przecież Oktawian Skrzecz.

 

Błąd na plus


W sobotę katowiczanie zagrali mecz kontrolny z Cracovią, w którym po raz pierwszy wystąpili pozyskani w końcówce okienka transferowego Adrian Błąd i Dalibor Pleva. - Ten sparing był bardzo pożyteczny z kilku względów, przede wszystkim mogłem przyjrzeć się zawodnikom, którzy dołączyli do mojego zespołu jako ostatni - wyjaśnił Piotr Mandrysz. - Ponadto utrzymaliśmy rytm meczowy, co jest bardzo ważne. GKS zrezygnował z drużyny rezerw, więc piłkarze, którzy mniej grają lub wracają po kontuzjach, nie mają „przetarcia”. Adrian Błąd, który miał długą przerwę z powodu złamania ręki, zaprezentował się z dobrej strony. Dobry poziom pokazał przy wykańczaniu akcji, o czym świadczy chociażby strzelony przez niego gol.

 

Słowak profesjonalista


- Nie zawiódł mnie również Pleva, który w pierwszej połowie zagrał na prawej obronie, a po przerwie w środku pomocy - kontynuuje opiekun katowiczan. - Takiego uniwersalnego zawodnika nie mieliśmy w kadrze. Po odejściu z Termaliki miał przerwę, ale trenował w II lidze słowackiej. Badania wydolnościowe, które zrobiliśmy pokazały, że jest dobrze przygotowany, wyniki miał takie same, jak w okresie mojej pracy w Niecieczy. To świadczy o tym, że Słowak jest profesjonalistą w każdym calu.

 

Z tej samej kategorii