Kłosek musi odpocząć

Incydent z udziałem młodego golkipera Zagłębia Sosnowiec wyglądał bardzo groźnie, ale na szczęście nie poniósł za sobą przykrych konsekwencji.

Zaglebie Sosnowiec - Lech Poznan
 fot. Paweł Berek  /  źródło: Pressfocus

Skończyło się na strachu. Aleksander Kłosek jest zdrowy i może kontynuować grę w piłkę. Nie było to jednak takie oczywiste w czwartkowe popołudnie, gdy 19-latek stracił przytomność podczas treningu. Konieczna była interwencja pogotowia ratunkowego.
- Wiem, że poszło z boku dośrodkowanie i po chwili zderzyłem się w powietrzu z Vamarą Sanogo. – opowiada młodzian. – Ale kompletnie tego nie pamiętam. Odzyskałem przytomność w karetce, a mocniej zacząłem kontaktować dopiero w szpitalu. Wykonano mi tam tomograf komputerowy głowy. Potem zostałem jeszcze na noc na obserwacji. Rano lekarze powiedzieli, że nic mi nie jest i mogą mnie wypisać.
Kłosek odpoczywa w domu, ale bezczynność mu nie służy. Wyrywa się na boisko. – Jestem gotowy do gry, mogę się zameldować na treningu choćby jutro – zapewnia wychowanek klubu.
Jego zapał studzą jednak członkowie sztabu szkoleniowego. – Nic z tego, Olek musi odpocząć – tłumaczy Robert Stanek, dyrektor sportowy Zagłębia odpowiedzialny również za pracę z bramkarzami. – Do końca tygodnia daliśmy mu wolne. Na zajęciach ma się pojawić dopiero w poniedziałek.
Mowa o trzecim golkiperze ekipy z Kresowej. Nastolatek od roku figuruje w kadrze pierwszego zespołu, ale na I-ligowe występy nie ma w najbliższym czasie realnych szans. Na razie musi się uczyć od bardziej doświadczonych kolegów – Matko Perdijicia i Dawida Kudły.
Najprawdopodobniej obaj wystąpią w dzisiejszym sparingu z Bruk-Betem Termalicą, który rozegrany zostanie w Niecieczy. Debiut w zespole Dariusza Dudka zaliczy angielski pomocnik, Callum Rzonca. Jeśli chce kontynuować testy w Zagłębiu, musi wypaść co najmniej przyzwoicie.

 

Z tej samej kategorii