Wejście smoka nie jest jego ulubionym filmem

Gabriel Nowak
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: własne

Pozyskany przez opolską Odrę z ROW-u 1964 Rybnik pomocnik Gabriel Nowak ma nadzieję, że wiosną nie dojdzie do powtórki z rundy jesiennej, gdy po dwóch strzelonych bramkach strzelba mu "się zacięła". Nie ukrywa, że powodem dla którego zimą zmienił barw klubowe była chęć gry wyżej niż tylko w drugiej lidze.

BOGDAN NATHER: Pana ulubionym filmem jest „Wejście smoka”?
GABRIEL NOWAK: - Na pewno nie, chociaż oglądałem ten film. Ale wiem, dlaczego pan zapytał. Bo strzeliłem dwie bramki w moim debiucie w Odrze.


Nie tylko. W rundzie jesiennej, jeszcze jako piłkarz ROW-u 1964 Rybnik, w 2. kolejce zdobył pan dwa gole w meczu z Rozwojem Katowice. Teraz, po zmianie barw klubowych, też strzelił pan dwie bramki w pierwszym występie. Kiedy będzie hat trick?
GABRIEL NOWAK: - Chciałbym bardzo zdobyć trzy bramki w jednym meczu, ale nie wiem kiedy i czy się tego doczekam. Wracając zaś do ROW-u - po dwóch golach strzelonych Rozwojowi moja strzelba się zacięła. Mam nadzieję, że w Opolu będzie inaczej i jeszcze kilka bramek zdobędę.


Jak został pan przyjęty w nowym miejscu pracy przez piłkarzy Odry? Nie było żadnych kłopotów z aklimatyzacją?
GABRIEL NOWAK: - Nie miałem z tym żadnych problemów, zwłaszcza, że z kilkoma obecnymi piłkarzami Odry grałem wcześniej w jednym klubie. Z Marcinem Wodeckim i Mateuszem Bodziochem w ROW-ie, z Łukaszem Winiarczykiem w Rozwoju Katowice. Dzięki nim aklimatyzacja była szybsza i łatwiejsza.


Mecz z Olimpią Elbląg był trudniejszy niż się pan spodziewał? Przeciwnik grał bez swojego najlepszego snajpera, Pawła Piceluka.
GABRIEL NOWAK: - Wydaje mi się, że właśnie takiego meczu spodziewaliśmy się. Trener Furlepa uczulał nas, że to będzie bardzo trudny przeciwnik. Na boisku okazało się, że miał rację. Olimpia to dobry i bardzo solidny zespół. Przy wyniku 0:0 mieli okazję, by wyjść na prowadzenie. Potem też mieli szansę, by doprowadzić do wyrównania, gdy to my prowadziliśmy 1:0. W końcu zdobyli gola, ale nam się udało strzelić jeszcze jednego i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Mimo że Olimpia grała bez swojego najlepszego strzelca, dała nam się mocno we znaki i zmusiła do maksymalnego wysiłku.


Pierwszego gola zdobył pan po dośrodkowaniu pańskiego kolegi z Rybnika, Marcina Wodeckiego. Gracie ze sobą na pamięć?
GABRIEL NOWAK: - To byłoby za dużo powiedziane, ale na pewno dobrze się rozumiemy na boisku. Chętnie ze sobą współpracujemy, ale na pewno nie jest tak, że zawsze szukamy się na boisku. Jeżeli inny partner z drużyny jest lepiej ustawiony ode mnie czy od Marcina, to żaden z nas nie wybierze gorszego wariantu i zagra do „obcego” kolegi. W piłce nożnej liczy się zespół, nie indywidualne popisy i dlatego wszystko inne schodzi na dalszy plan.


Zapewne pan nie wie, że trener Jan Furlepa długo bił się z myślami, czy Gabriel Nowak w meczu przeciwko Olimpii Elbląg wyjdzie w podstawowej jedenastce, czy rozpocznie mecz na ławce rezerwowych. Byłby pan bardzo rozczarowany, gdyby zastosował ten drugi wariant?

Z tej samej kategorii