Mirosław Smyła: Będziemy schodzić z tej górki

Remis z II-ligowym Rozwojem Katowice i porażka z III-ligowym Ruchem Zdzieszowice – wicelider zaplecza ekstraklasy nie zachwycił podczas „sparingowej soboty” na boisku opolskiego Centrum Sportu.

Ruch Chorzow - Odra Opole
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Cztery wygrane i porażka z ekstraklasowym Zagłębiem Lubin – aż do soboty Odra uzyskiwała w zimowych sparingach świetne wyniki. W miniony weekend, gdy większość graczy zaliczyła po 90 minut, przyszedł jednak kryzys. Ale... „kontrolowany” i naturalny dla tego etapu zimowych przygotowań.

- Pierwszy raz od kilku miesięcy zawodnicy grali w takim wymiarze czasowym. Ale właśnie taki był
nasz cel, by obciążyć zespół, który i tak miał w nogach trudy tygodnia. W środę graliśmy sparing z Opawą, a cały czas trenujemy jeszcze mocno, kształtując motorykę. W końcowej fazie meczu z Rozwojem, od 75-80 minuty, wszystkim już biegało się bardzo ciężko. Nie podlega dyskusji, że to odbiło się na wyniku. Każdy dał z siebie wszystko, zmęczenie urosło do maksimum. Teraz przed nami trzy tygodnie przygotowań stricte pod wyjazdowy mecz z Miedzią Legnica. Będziemy schodzić z tej górki – tłumaczył trener Mirosław Smyła.


W meczu z Rozwojem, czyli klubem, w którym szkoleniowiec spędził wiele lat, awansując do II ligi i przeżywając gorycz spadku z zaplecza ekstraklasy, jego podopieczni jednak dominowali. Na początku II połowy wyszli nawet na dwubramkowe prowadzenie. Ostatni kwadrans należał jednak do katowiczan. Najpierw z rzutu karnego (faul Mateusza Bodziocha na Marcinie Kowalskim) kontaktową bramkę zdobył Tomasz Wróbel, zaś do wyrównania efektownym strzałem z dystansu doprowadził Przemysław Mońka.


- Rozwój był bardzo głęboko cofnięty, grając piątką zawodników w linii obrony stworzył mocny rygiel. To był dobry test dla nas. Kto wie, czy tak nie będą wyglądały nasze niektóre domowe wiosenne mecze. Przeciwnicy mogą nastawiać się na kontry, z czym wiele zespołów atakujących ma kłopoty. Rozwój mądrze się bronił. To młoda drużyna, wielu z tych chłopaków ma przyszłość – chwalił Mirosław Smyła.

W drugim sobotnim sparingu, z III-ligowymi „Zdzichami”, prowadzonymi przez Łukasza Ganowicza i Marcina Fecia, czyli byłych zawodników Odry, na boisku pojawiło się aż pięciu juniorów: Przemysław Chodorek, Denis Smolarek, Aleksander Kram i Jakub Pietrakowski i Sebastian Bryłka. Takie uzupełnienie składu to efekt kilku absencji w szeregach niebiesko-czerwonych. Chorzy są Martin Baran i Tomasz Wepa, zaś na uraz narzeka Aleksander Kowalski. Z drobnymi kontuzjami występ przeciw Ruchowi zakończyli też Marek Gancarczyk i Filip Żagiel. – Taka liczba juniorów siłą rzeczy musiała odbić się na jakości i obrazie gry. Mecz był twardy. Ruch potraktował go bardzo poważnie – przyznawał szkoleniowiec Odry.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Do benegoUżytkownik anonimowy
~Do benego :
No photo~Do benegoUżytkownik anonimowy
Zobacz ile punktów uzbierała Odra ze Smyla w lidze ,a przed ligą dostali 5-0 od 3 ligowca nie ma co dyskutować liga wszystko zweryfikuje
12 lut 12:26 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~BennyUżytkownik anonimowy
~Benny :
No photo~BennyUżytkownik anonimowy
Tak smyla a rozwoj i zdzichy lezeli przez caly tydzien przed meczem z odra. Haha co za tlumaczenie. Kompromitacja
12 lut 10:08 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii