Martin Pribula przynosi pecha Zagłębiu? Kiedy gra, zespół nie wygrywa

Pilka nozna. I liga. Chojniczanka Chojnice - Zaglebie Sosnowiec. 31.07.2016
 fot. Grzegorz Radtke  /  źródło: 058sport.pl

Sobotnia konfrontacja z Podbeskidziem (0:0) potwierdziła pewną prawidłowość - w tym roku Martin Pribula nie jest talizmanem Zagłębia. Sosnowiczanie wygrywają tylko wtedy, kiedy filigranowego skrzydłowego nie ma na murawie.

O tyle to intrygujące, że Słowak to w tym sezonie najlepszy strzelec drużyny (6 goli), biorąc pod uwagę graczy znajdujących się obecnie w kadrze pierwszego zespołu. W sobotę zagrał od pierwszej minuty wskutek kartkowej absencji Tomasza Nowaka. Z lewego skrzydła do środka przesunięty został Wojciech Łuczak, a Pribula zajął swoje ulubione miejsce przy linii. Pierwszoplanową postacią nie był ani przez moment. Niewykluczone, że w najbliższej kolejce – Zagłębie czeka wyjazd do Grudziądza – znów zasiądzie na ławce rezerwowych.

Z tej samej kategorii